Przepis na gastronomiczny sukces

Branża gastronomiczna to ciężki kawałek chleba. Kucharze głowią się jak trafić w kulinarne gusta swoich gości, a właściciele restauracji prześcigają się w niebanalnych sposobach na promocję miejsca. Okazuje się jednak, że przepis na gastronomiczny sukces, to wiele starannie dobranych składników. Wie o tym najlepiej Mariusz Łuszczewski – do jego egzotycznych restauracji przyjeżdżają goście niemal z całego świata. 

Autor

Hanna Promień

W szystko zaczęło się od… miłości – historii niczym z filmu. Niebawem właśnie z wielkiego ekranu będzie można się dowiedzieć jak to się stało, że w Szczecinie prawie ponad 23 lata temu powstała indyjska restauracja. Był to ewenement na skalę kraju, słynny w całej Polsce Bombay otworzyła miss Indii z 1973 roku Anita Agnihotri. Z naszym miastem w tle zekranizowana zostanie piękna opowieść o szczęściu, które ma wiele obliczy, miłości dwojga ludzi do siebie i gastronomii. Restauracja przetrwała i cieszy się niesłabnącą popularnością do dzisiaj.            

Obecnie restauracje z grupy Exotic Restaurants to rodzinny interes. W skład idealnej kompozycji wchodzi 5 elementów, lokali znacząco różniących się potrawami, a jednocześnie przyciągającymi i zapadającymi w pamięć jednakowo.

– Każda z naszych restauracji jest dla nas wyjątkowa i jesteśmy w nich każdego dnia. Wszystkie nasze lokale nadzorowane są i prowadzone przez członków naszej rodziny. Najważniejsze jest dla nas szczęście i zadowolenie gości. Jesteśmy z nimi, witamy ich i dbamy o to, żeby czuli się u nas wyjątkowo – tłumaczy Mariusz Łuszczewski, właściciel.

Dla każdego przedsiębiorcy liczy się efekt finansowy. Jednak te lokale różnią jednak od reszty na szczecińskim rynku. Są goście, którzy odwiedzają te restauracje latami, stając się już przyjaciółmi i stałymi bywalcami. Dzięki temu w Szczecinie wyrosło już kolejne pokolenie smakoszy dań kuchni azjatyckiej, a Exotic Restaurants nakarmiło już niezliczoną liczbę zadowolonych gości. Specjalnie na kolację do Szczecina ludzie przyjeżdżają z Berlina, Poznania czy Warszawy. 

Doskonały smak

Sercem każdej restauracji jest kuchnia. Jednak bez najlepszego szefa jest tylko zwykłym miejscem pełnym garnków, patelni i talerzy. 

W tej chwili w restauracjach Mariusza Łuszczewskiego i jego rodziny pracuje 30 kucharzy, którzy przyjechali z najbardziej renomowanych hoteli i restauracji na świecie. Na niektórych z nich właściciele czekali latami, żeby móc zaprosić ich do Polski i stworzyć najlepszy team w swojej kulinarnej dziedzinie. Starannie dobierane są także produkty, z których tworzy się dania. Najwyższa jakość i świeżość jest wręcz wizytówką.

– W Tokyo serwujemy najlepszego łososia, który jest dostępny na świecie. Jest to łosoś, który po dwóch godzinach od wyłowienia jest filetowany, a 24 godziny później ląduje w restauracji. Nie ma drugiego miejsca w Polsce z taką rybą. Jeśli szef kuchni musi mieć pewien produkt, lecimy w najodleglejsze zakątki, żeby go zdobyć. Tutaj nie ma miejsca na oszczędzanie, goście wyczuwają różnicę – mówi Mariusz Łuszczewski.

Kulinarny Mont Everest zdobywa się dzięki najlepszym, wyselekcjonowanym produktom, które są dobierane z sercem, doświadczeniem i dobrym smakiem. 

– Nasze restauracje są na europejskim poziomie także dlatego, że dbamy o swoich kucharzy. Szczęśliwi ludzie gotują z sercem, radością. Często pojawiam się w kuchni i widzę na twarzy mojego zespołu uśmiech, wtedy wiem, że efekt na stole będzie znakomity – dodaje restaurator.

Ciężka praca

Rok 2018 już od samego początku dla sieci Exotic Restaurants wyjątkowy. Te niezwykłe miejsca już w pierwszych miesiącach wygenerowały najlepszy od lat przychód. To świadczy o standardzie, który ciągle jest trzymany na najwyższym poziomie, ale także o misji tych miejsc. Mieszkańcy Szczecina i turyści mają okazję odbyć podróż w nieznane, odległe zakątki Azji bez pakowania walizki. Rodzina Mariusza Łuszczewskiego edukuje kulinarnie i pokazuje wielki, pyszny świat w samym centrum naszego miasta. 

– Apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego powstają kolejne pyszne miejsca. Robimy to, co sami lubimy, ale ważne jest także to, czego oczekują nasi goście. Kulinarnie cały czas jesteśmy w Azji, ponieważ rozumiemy tę mentalność, dobrze się w niej czujemy. Kultura Indii oraz innych krajów Azji jest zbliżona, więc relacje z personelem są naturalne i rodzinne – uważa Mariusz Łuszczewski. 

Z restauracjami identyfikują się nie tylko ich właściciele, ale także załoga na każdym szczeblu. Szefowie kuchni, pomoce kuchenne, managerowie, obsługa sali. Wszyscy wiedzą, że na zadowolenie gościa pracuje cały team. System serwowania dań i podejścia do gości jest ujednolicony. Kelnerzy nie tylko doskonale znają całą kartę i wprowadzają w kulinarną podróż, ale potrafią podejść do każdego indywidualnie. Podstawą są także języki obce, ponieważ szczecińskie lokale, które są wizytówką kuchni egzotycznej w Polsce, odwiedzają ludzie z całego świata.

– Nasze restauracje są dla każdego. Nasi kelnerzy mają też przygotowanie trochę psychologiczne. Wiedzą jak rozmawiać z ludźmi, co im polecić, żeby czuli się u nas dobrze i komfortowo. Dzięki indywidualnemu podejściu większość gości do nas wraca, a wielu staje się naszymi przyjaciółmi – opowiada restaurator. Pomysł na tworzenie restauracji sąsiadujących ze sobą i będących jednocześnie konkurencją samą w sobie był znakomity. Dzięki temu właściciele mogą być w wielu miejscach praktycznie jednocześnie, a goście mają wybór i zmieniają miejsca. 

Idealne połączenie składników

Sieć restauracji, która zarówno wnętrzami i smakami pokazuje kawałek Azji to marka sama w sobie. Fenomenem jest nie tylko wyjątkowa rodzina z kulinarnymi tradycjami, ale także wszystkie inne składniki, nad którymi pracują i czuwają. Tylko połączenie wielu elementów, mieszanych i przegryzających się latami daje efekt w postaci gastronomicznego sukcesu. Szczecinianie coraz częściej wychodzą z domów, delektują się miastem i kosztowaniem zupełnie nowych smaków, a szczypta dalekiego wschodu tym bardziej zachęca do eksperymentowania.

5( 115)
Maj'18