Tłumacz snów według Snu nocy letniej W. Shakespeare’a

Reż. Aleksiej Leliavski, Teatr Lalek „Pleciuga” w Szczecinie

Autor

Daniel Źródlewski

galeria

Ten spektakl to misternie utkany teatralny patchwork, mistrzowsko prezentujący możliwości oraz siłę teatru lalek i animacji. Oglądamy aktorów w planie żywym, są też nieco przerażające maski, a nawet teatr cieni. To jednocześnie festiwal aktorskich umiejętności zespołu Pleciugi, którzy wcielają się w wiele postaci, za każdym razem zmieniając nie tylko tembr głosu, ale wręcz całą swoją fizyczność. Brawurowo animują także… siebie nawzajem. 

Siła spektaklu jest jego uwodząca plastyczność, choć przewrotnie budowana z niezwykle ascetycznych dekoracji. Aleksander Wochromiejew stworzył, oryginalne w formie maski, które zyskują dodatkowy urok dzięki podświetleniu. Są też schematyczne metalowe stojaki, ledwie zarysy drzew, które pozwoliły na oniryczną podróż do baśniowego lasu. Skoro to „Sen nocy letniej” nie mogło zabraknąć księżyca, a pomysł na tenże scenograf miał faktycznie efektowny… 

Jednym z głównych bohaterów interpretacji reżysera Aleksieja Leliavskiego, obok postaci Shakespeare’a i lalkarskiego kalejdoskopu, jest rytm. To dźwięki kroków, odpowiednia forma mówienia, a nawet oddechu, czy odpowiednio dobrana muzyka. Jednak ten misterny układ momentami przeszkadza w prowadzeniu akcji, aktorzy skupiają się bardziej na poprawności metrum, a nie na tekście. Często wybijany rytm zagłusza mówione kwestie. Może warto pozbawić aktorów ciężkiego obuwia i sprawić by był po prostu cichszy? Podobnie rzecz ma się z niezrozumiałym dla mnie zabiegiem z mikrofonami wzbudzonymi w wahadłowy ruch nad głowami leżących aktorów. Fizyka wygrała z reżyserskim pomysłem. Ktoś kto nie zna (są tacy?) „Snu Nocy letniej” Szekspira, może mieć problem z odczytaniem fabuły. Górę nad treścią bierze forma, przez co historia staje się trudna do zrozumienia. Mimo to każda ze scen zachwyca, i przede wszystkim zaskakuje różnorodnością teatralnych technik. 

Zespół aktorski – Paulina Lenart, Grażyna Nieciecka-Puchalik, Przemysław Żychowski, Rafał Hajdukiewicz oraz Krzysztof Tarasiuk – otrzymał tu bardzo trudne zadanie. Grają w planie żywym, animują lalki i maski, wcielają się w kilka postaci, przy pomocy funkcjonalnej scenografii aranżują poszczególny sceny, tworzą muzyczną oprawę na rozmaitych instrumentach i przedmiotach. To ostatnie to znakomity pomysł na muzyczną stronę spektaklu Tomasza Lewandowskiego. Reżyser powierzył odtwórcom ról bohaterów fantastycznych, także wykonanie postaci „Bohaterów” o niższym statusie społecznym, czyli członków amatorskiego teatrzyku przygotowującego inscenizację o Pyramie i Tysbe. Bez wyjątku wszyscy zasługują na duże uznanie, w szczególności zaś Paulina Lenart i Rafał Hajdukiewicz. Ona zachwycająca umiejętnościami wokalnymi, On sprawnością wcielania się w kolejne postaci.

5( 115)
Kwiecień'18