Apartament marzeń

Z takiego apartamentu aż żal jest wychodzić. Znajduje się w samym centrum miasta, ma aż 120 metrów kwadratowych i 3 balkony. Tworzy jedno wielkie gigantyczne pomieszczenie. – To jest nasza baza wypadowa – mówi właścicielka, która cieszy się, że urządzenie tego miejsca wzięła na własne barki. – Nie potrzebowałam do tego architekta – dopowiada. 

Autor

Andrzej Kus

Elewacje wyremontowanych kamienic w Kwartale 21 przy ulicy Śląskiej bez wątpienia należą do jednych z najpiękniejszych w naszym mieście. Z czystym sumieniem to samo można powiedzieć o wnętrzu tych wiekowych budynków. Już po wejściu na klatkę schodową mamy świadomość tego, że mamy do czynienia z czymś ekskluzywnym. Między innymi to urzekło Dorotę Roil, która zdecydowała się kupić w tym miejscu swoje wymarzone mieszkanie.

– Przez lata żyliśmy w Szwecji, ale po przejściu na emeryturę wróciliśmy z mężem do Polski. 90 kilometrów od Szczecina mamy dom. Marzyliśmy jednak o mieszkaniu w Szczecinie. Pragnęliśmy atmosfery dużego miasta – opowiada pani Dorota. – Szukaliśmy mieszkania w starych kamienicach. Gdy już trafialiśmy na wymarzone cztery kąty, to albo sąsiedztwo było nieciekawe, albo na przykład przestarzałe media. Mieliśmy naprawdę wiele podejść do zakupu. Trzy lata temu, spacerując ulicą Śląską, zobaczyłam rozstawione tutaj rusztowania. Weszłam, trafiłam na zaplecze, gdzie było pomieszczenie zarządzających budową. Otrzymałam od nich namiary na dewelopera, skontaktowałam się z nim, umówiłam i dostałam kilka projektów nie tylko samego mieszkania, ale także budynków z zewnątrz i całej ulicy. Znalazłam to, czego szukam – dodaje zadowolona.

Pani Dorota swój 120-merowy apartament zaczęła wykańczać w grudniu ubiegłego roku. Nie korzystała z projektów, miała własną wizję wymarzonego mieszkania. Postawiła w niej na otwartą przestrzeń. Na samym początku do pracy przystąpił artysta, który zajął się sztukaterią oraz ornamentami. Pracę zakończył w styczniu. Kolejni fachowcy zajęli się układaniem podłóg. Tak jedni po drugich błyskawicznie kończyli swoje zadania.
– Najdłużej czekałam na granity. Wszystkie materiały wykończeniowe kupione były w Polsce: wspomniany kamień potrzebny do wykończenia łazienki czy deska dębowa, która moim zdaniem prezentuje się bardzo ładnie. Chciałam by było rustykalnie, ostatecznie pomieszałam różne style. Meble miałam kupione już wcześniej. Pochodzą z Hiszpanii. Lampy przyjechały ze Szwecji. Zdobyłam je poprzez największych w Skandynawii dom aukcyjny, który sprzedaje antyki - Bukowski`s Auktion AB. Nie miałam problemów z obrazami. Pół mojego strychu jest nimi zarzucone, tak samo jak lampami. Przywoziłam je z różnych zakątków świata – dodaje.

W wielkim apartamencie znajduje się oddzielona ścianą sypialnia dla gości. W łazience i w holu – na podłodze – zamontowane jest elektryczne ogrzewanie podłogowe. Właścicielka przyznaje, że mieszkanie jest bardzo ciepłe o każdej porze roku. Nie musi nadużywać miejskiego ogrzewania. Do dyspozycji ma trzy balkony. Póki co widok nie jest zachwycający. Trwa jednak rozbiórka pozostałości po oficynach i założone zostaną niebawem trawniki.

– Apartament kupiłam, jako bazę wypadową. Będziemy spotykali się tutaj z przyjaciółmi, zatrzymywali się, gdy przyjedziemy do któregoś z teatrów, czy filharmonii. Nie zamierzam się przeprowadzać do tego mieszkania, mimo że według mnie znajduje się w najpiękniejszej kamienicy w Szczecinie. Zapał dewelopera do renowacji tych budynków był niesamowity. Przecież trudniej jest wyremontować coś takiego, niż wybudować nowy obiekt. Stanął na wysokości zadania – podsumowuje właścicielka. 

6( 116)
Czerwiec'18
gajda