Autor

Dariusz Staniewski

* Na tegorocznych Juwenaliach wystąpiła gwiazda polskiej muzyki pop, czyli Krzysztof Krawczyk. Przy jego piosenkach na Łasztowni bawili się ludzie, których, gdy Krawczyk był u szczytu kariery, nawet w planach ich rodziców nie było. Co do niektórych można się nawet pokusić o stwierdzenie, że i ich rodziców także nie było na świecie, albo dopiero co zapoznawali się z twardym życiem na porodówce. A Krawczyk podpłynął pod scenę jachtem (choć powinien parostatkiem jak w swoim wielkim przeboju) a potem dał czadu jak za starych dobrych lat udowadniając, że nie tylko Zenek Martyniuk albo niejaki Sławomir potrafią poszaleć i porwać ludzi do tańca. Krzychu debeściak!


* Szczecińscy radni miejscy po kilkugodzinnej kłótni przyjęli uchwałę pozwalającą na spożywanie płynów o zawartości alkoholu do 12 procent na fragmencie nadodrzańskich bulwarów. Na przeszkodzie nie stanęły apokaliptyczne wizje niektórych rajców, że będąca pod wpływem C2H5OH młodzież będzie się masowo rzucać do Odry. Jedna z radnych uznała to jako element selekcji naturalnej. Większego wrażenia nie zrobiło też barwne wystąpienie innego radnego, który na mównicy pojawił się z pustą butelką po piwie chcąc pokazać co się najczęściej na bulwarach pije. Przy okazji przypomniał jak to naród polski jest od wieków rozpijany prze zaborców i kolejnych okupantów. W skrócie przypominało to fragment kultowej komedii Stanisława Barei „Brunet wieczorową porą” – kiedy do muzeum przychodzi wycieczka szkolna, a wychowawczyni wskazując na kolejne butelki tłumaczy dzieciom, że to za ich pomocą dziedzic rozpijał folwarcznych chłopów. Radni przepisy przyjęli, teraz zgodzić się musi jeszcze wojewoda i jest szansa, że na początku lipca będzie można przy Urzędzie Celnym legalnie się nawalić piwem. Tak jakby tej pory nie można było. Bo jakoś policja przymykała oczy na widok młodzieńców z browarami w ręku. Teraz potrzebnych będzie za to więcej toi toiów, żeby nie stać w kilometrowych kolejkach, z obłędem w oczach i białkami, które przybrały kolor moczu.

 

* Mamy już szczeciński budżet obywatelski. Ale w tym roku pojawiła się nowinka – pierwsza edycja Wojewódzkiego Budżetu Obywatelskiego. Planowane jest dofinansowanie 150 inicjatyw w wysokości do 10 tys. zł każda. Zgłoszono 57 pomysłów z całego województwa. Wśród nich znalazły się np. zjazd byłych pracowników PGR (w programie m.in. przejazdy traktorami zabytkowymi, pokazy motorów i sprzętu rolniczego, występy zespołów ludowych i kabaretu, poczęstunek i oczywiście zabawa taneczna, chyba w remizie). Festiwale machin oblężniczych i gier planszowych, kursy pierwszej pomocy, tworzenie miejsc spotkań dla mieszkańców z małych miejscowości, imprezy typu „festiwal kolorów”, rodzinny spływ kajakowy, festiwal gier planszowych czy też festiwal Robin Hooda. Ta ostatnia propozycja spłynęła od Stowarzyszenia Koszalińska Kampania Rycerska. Szkoda, że nikt nie zgłosił festiwalu Wilhelm Telle. Wtedy na pewno furorę zrobiłaby propozycja strzelania z kuszy do jabłka na czyjejś głowie np. któregoś z lokalnych polityków. Warto byłoby zobaczyć czy mają charakter i silne nerwy czy tylko potrafią wygadywać jakieś bzdury oraz bajdy na prawo i lewo.

6( 116)
Czerwiec'18
gajda