Niedzielny kibic

Autor

Krzysztof Bobala

Niedzielny kierowca” – to występujące częściej przed laty niż dzisiaj, określenie osoby, która swoim samochodem, trzymanym w garażu (i to najczęściej jeszcze pod przykryciem pokrowca) wyjeżdża jedynie w niedzielę do kościoła lub na rodzinny obiad. Kierowca odświętnie ubrany i samochód zawsze umyty, wypolerowany rzucają się w oczy pokonując te kilka czy maksymalnie kilkanaście kilometrów co tydzień. Auto mimo tego, że ma dziesięć czy piętnaście lat, jest cudownie utrzymane, a licznik wskazuje kilkanaście tysięcy przejechanych kilometrów. Prawdziwe cudeńko dla kolekcjonerów. Wstyd się przyznać, ale do mnie też pasuje takie określenie – jestem takim „niedzielnym kierowcą” w zakresie kibicowania różnego rodzaju wydarzeniom związanym z piłką nożną. Na co dzień niewiele mnie interesuje w tym względzie. Nie wiem kto jest mistrzem najważniejszej polskiej ligi. Nie mam zielonego pojęcia na którym miejscu sezon skończyła szczecińska Pogoń. Z naszego, polskiego podwórka, bardziej dochodzą do mnie obrazy przemocy i głupoty kiboli, które płyną z rzadko ostatnio oglądanych programów informacyjnych, niż sportowe wyniki z ligowych boisk. Jeżeli już włączam telewizor to raczej ekscytuję się doskonałą techniką i oprawą meczów tenisowych czy siatkarskich – tutaj nawet z przyjemnością śledzę przez cały rok zmagania ligowe. Ale jak to w życiu, zawsze są wyjątki od reguły. Te wyjątki to finał Ligi Mistrzów i wszelkie mistrzostwa, które zdarzają się raz na dwa lata. Mistrzostwa Europy potem przerwa i World Cup i tak to się powtarza w kalendarzu „niedzielnego kibica”. W finale Ligi Mistrzów kciuki trzymałem za Liverpool (to jeszcze przez osobę Jerzego Dudka, a nie aktualne wyniki, bo ich po prostu nie znam) i srogo się zawiodłem. Szkolne błędy, podobno jednego z najlepszych bramkarzy na świecie (tak mówił redaktor w TV) i brak pomysłu na grę po kontuzji Egipcjanina Salaha. Z drugiej strony bardzo nie podobało mi się zachowanie Ramosa, którego brutalny faul nie tylko wykluczył lidera Liverpoolu z gry w meczu, ale może także zablokować jego występ na Mistrzostwach Świata. I bardzo złe jest to, że zawodnik Realu nie został za ten czyn w żaden sposób ukarany. To chyba nie jest wielki problem wprowadzić system VAR i ciągle dziwię się, że FIFA tak się przed tym broni. Mamy „challenge” w siatkówce, Hawk Eye w tenisie i super się sprawdzają. Pozytywne jest chociaż to, że na zbliżającym się Mundialu w Rosji system VAR będzie obowiązywał, w tak dużej imprezie, po raz pierwszy. Oby był używany jak najrzadziej, ale jak już, to z pozytywnym skutkiem dla sprawiedliwej, sportowej rywalizacji. I tak płynnie przeszliśmy do najważniejszej piłkarskiej imprezy tego roku – Mistrzostw Świata w Rosji. Tutaj jest pole do popisu dla takich „niedzielnych kibiców” jak ja. Nagle stajemy się fachowcami od futbolu. Znamy nazwiska reprezentantów i numery na koszulkach z jakimi grają. Wiemy nawet jak nazywa się trener naszej reprezentacji. Siadamy przed telewizorem z całą rodziną. Chipsy, prażona kukurydza jak w kinie i kufel z chmielowym napojem. Ubrani w biało-czerwone koszulki, orzeł na piersiach i szaliki kibica z napisem Polska. W oknie biało-czerwona flaga. Wszyscy jesteśmy z piłkarzami, ale też po trochu wszyscy jesteśmy piłkarzami. To podanie kopnęlibyśmy lepiej, a tutaj szybciej wyszlibyśmy na pozycję, że o celności naszych strzałów nie wspomnę. Zbieramy się w większe grupy, okupujemy puby i strefy kibica. Komentujemy w domu, w pracy, w taksówce i na ulicy. Nagle mimo waśni i różnic wszyscy jesteśmy razem. To na pewno ogromny sukces piłki nożnej, ogromny sukces sportu. Niestety, mimo, że bardzo bym chciał, żeby tak już zostało na stałe, jestem realistą i wiem, że jak tylko emocje opadną, znowu wróci szara rzeczywistość, przeciętna liga, nieciekawe mecze, agresywni kibice. Szkoda, że to święto trwa tak krótko i tylko raz na jakiś czas. No chyba, że w jakiś nieprawdopodobny sposób Polska stanie na podium Mundialu wtedy te dobre emocje trwać będą o wiele dłużej. Czego sobie i Czytelnikom Prestiżu, życzy „niedzielny kibic”.

6( 116)
Czerwiec'18
gajda