Gentleman – nie tylko na scenie

Autor

Aneta Dolega

galeria

Ta rozmowa ma miejsce w majowy, słoneczny poranek, ale moje pierwsze spotkanie z tym słynnym, europejskim artystą reggae przypadło na lata 90. poprzedniego wieku. Jako dziecko wychowane m.in. na niemieckim kanale muzycznym „Viva Zwei” miałam nie tylko rozeznanie w tym co się dzieje w amerykańskim hip hopie, ale także europejskim. Utwór „Tabula Rasa” w wykonaniu grupy Freundeskreis i rapera Mellowbaga był takim muzycznym strzałem – niemiecki hip hop okazał się być genialny. W tym kawałku gościnnie pojawia się jeszcze jedna osoba, szczupły biały chłopak, który brzmi jakby urodził się na Jamajce. To był właśnie Gentleman.

Naprawdę nazywa się Tillman Otto i urodził się 42 lata temu w Niemczech. Dorastał w Kolonii, ale jako młody chłopak wylądował (wtedy na wakacjach) na Jamajce – miejscu, które wkrótce uzna za swoją drugą ojczyznę. Zakochany w muzyce Boba Marleya i Petera Tosha podążył w tym kierunku. Śpiewa po angielsku, ale też w patois, języku kreolskim używanym na Jamajce. Jest najbardziej znanym europejskim muzykiem reggae na świecie. W Szczecinie wystąpi 12 lipca na szczecińskim Zamku w ramach festiwalu Szczecin Music Fest.

Jaka jest historia Twojego pseudonimu? Skąd pochodzi Gentleman?

Będę z tobą szczery… nie pamiętam (śmiech). To było dawno i chyba gdzieś na Jamajce. Nie jestem też pewien kto mnie tak dokładnie nazwał, ale chyba… hmm… nie bez powodu.

To znaczy, że jesteś Gentlemanem nie tylko na scenie…

Staram się być uczciwy wobec siebie i wobec innych. Nie gram, nie udaję. Mam jasne zasady, szacunek dla innych, otwartość na ludzi. Lubię ludzi, otaczać się nimi, czerpać od nich pozytywną energię. Ale myślę, że podstawą bycia gentlemanem, ale też bycia człowiekiem w ogóle jest uczciwość.

Co jest według Ciebie takiego wyjątkowego w muzyce reggae, że ludzie na całym świecie wciąż jej słuchają?

Poza brzmieniem, które jest przyjemne, porywa do tańca nawet gdy tego nie chcesz, bardzo ważne jest przesłanie i myślę, że to czyni z całej jamajskiej kultury coś uniwersalnego. Reggae to muzyka rewolucji, ma znaczenie społeczne, a nawet polityczne. To muzyka wszystkich ludzi, niezależnie od pochodzenia, koloru skóry czy wyznania. Reggae staje w obronie ludzi uciśnionych jest wrażliwe na niesprawiedliwość społeczną.

To znaczy, że muzyka może zbawić świat? Temu, w którym obecnie żyjemy bardzo by się to przydało. Żyjemy w niespokojnych czasach…

Wierzę że tak, chociaż podstawą zażegnania wszelkich konfliktów jest rozmowa. Kiedy przestajemy ze sobą rozmawiać, czy to na poziomie prywatnym czy globalnym, bardzo łatwo o nieporozumienia a to rodzi konflikt. Obserwuję to co się dzieje obecnie na świecie pod kątem politycznym i społecznym. To co się dzieje w Europie, te wszystkie niepokojące ruchy, które się odradzają. Jestem zorientowany w aktualnej sytuacji politycznej w Polsce. 

Nie jest najlepsza, a mówiąc wprost jest trudna.

Jeśli zawodzi rząd pozostają zwykli ludzie. Rewolucja ma sens, historia pokazuje, że dzięki niej dochodzi do pozytywnych zmian. Jestem optymistą i nadal wierzę w ludzi (śmiech)… a muzyka? Tak jak cała sztuka, daje otuchę, inspiruje i nie podlega ograniczeniom. Nie da się jej kontrolować. Powrócę do tego co powiedziałem wcześniej: rozmawiajmy.

Często bywasz w Polsce z koncertami. Co zatem mylisz o tutejszej publiczności?

Jest wspaniała i wcale ciebie teraz nie kokietuję (śmiech). Ludzie tutaj czują muzykę, są pełni energii. Jestem zawsze podekscytowany występami w Polsce.

Widziałam Ciebie i twój zespół po raz pierwszy na żywo 10 lat temu na festiwalu Open Air w Gdyni. Nie jestem wielką fanką reggae, ale ta energia, które popłynęła ze sceny mnie porwała. Poszłam później na występ Jaya-Z, którego bardzo cenię i pomimo doskonałego koncertu nie poczułam tego co wcześniej. Jak Ty to robisz (śmiech)?

Miło słyszeć (śmiech). Jak to robię? Hmm… sam nie wiem. To chyba ta uczciwość o której mówiłem wcześniej. Jestem szczery w tym co robię, także na scenie. Do tego otaczam się fantastycznymi muzykami. Powiem ci tak: kocham granie na żywo, kontakt z publicznością. Ja daję energię ludziom pod sceną, a oni mi – i tak się wspólnie nakręcamy.

Co sprawiło, że Jamajka stała się twoim drugim domem?

Pierwszy raz Jamajkę odwiedziłem w wieku 18 lat. Zauważyłem wtedy, że tam muzyka jest czymś więcej niż tylko formą rozrywki. To filozofia życia. Nie ma żadnej przeszłości ani przyszłości. Zakochany w twórczości Boba Marleya i w roots reggae bardzo łatwo się tam odnalazłem. Spodobało mi się to, że jako biały chłopak z Kolonii zostałem przyjęty tam jak swój. Reggae łączy pokolenia i obcych sobie ludzi. To jest jedyne w swoim rodzaju. Tak bardzo tym przesiąkłem, że zacząłem tam regularnie wracać i tak to już trwa ponad 20 lat.

Czujesz się zatem ambasadorem reggae w Europie?

Mogę nim być, jeśli tak mnie nazywasz to nie mam nic przeciwko (śmiech). Ale wiesz, ja czuję się raczej muzykiem, człowiekiem, kimś w rodzaju poszukiwacza. Jamajka jest dla mnie źródłem nieustających inspiracji.

Mój dobry znajomy powiedział mi, że grasz w piłkę nożną i jesteś fanem futbolu. Zbliżają się Mistrzostwa Świata, będziesz zapewne oglądał.

Tak! (śmiech) Jestem wielkim fanem piłki, sam w nią gram i uwielbiam to. Podoba mi się to, że grasz w zespole. To także świetny sposób na trzymanie formy. Kibicuję Niemcom, grają szybki i ofensywny futbol, do tego podoba mi się, to, że w naszej reprezentacji gra tylu zawodników o różnym pochodzeniu. Niemcy stały się przez lata multikulturowym krajem co jest bardzo dobre.

Poza Niemcami, będziesz jeszcze komuś kibicował, może Polsce…? (śmiech)

Niewykluczone, wasza drużyna ostatnio sporo namieszała pozytywnego w tym sporcie no i macie Roberta Lewandowskiego. Nie będę pewnie oryginalny, ale jestem jego fanem. To wspaniały zawodnik, z najwyższej półki gracz, wielka klasa. Zobaczymy co tym razem dokona na boisku.

Na koniec, bo czas nas nieubłaganie goni, kilka słów dla fanów w Polsce, w końcu niedługo zawitasz do Szczecina.

Pamiętajcie by mieć pasję w życiu i ją pielęgnować. Szczerość, wiara, serce i dobrzy ludzie wokół to podstawa. Do zobaczenia pod sceną!

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w Szczecinie.

6( 116)
Czerwiec'18
gajda