Czystość języka kontra szybkość komunikacji. Ponglish w pełnej krasie.

Tekst był na ASAP, deadline krótki. Oby nie było fakapu. Korpomowa to już nie tylko moda, lecz rzeczywistość pracowników wielkich firm. FYI (For Your Information - do twojej informacji), choć jest obiektem kpin i żartów na międzynarodowym poziomie biznesu, jest wręcz obowiązkowa.

Językowym purystom włos może się jeżyć na głowie od ilości spolszczeń i angielskich skrótów, które wkradają się do żargonu korporacyjnego. Jeśli nie chcesz wypaść z obiegu, przestudiuj przygotowany przez nas słownik.

Zespół, który brejnstormuje może więcej

Łatwiej napisać w mailu o brejnstormie (z ang. brainstorm) niż o polskiej burzy mózgów. Potrzeba szybkiej komunikacji i międzynarodowe zespoły zaczynają wymuszać na naszych rodzimych pracownikach używania coraz dziwniejszych skrótów. Branża reklamowa kocha wszelkie abstrakcyjnie brzmiące akronimy, a IT lubuje się w spolszczeniach. Jednak nie tylko wielkie firmy i specyficzne branże przemycają do żargonu nowe zwroty.

– Językoznawcy buntują się przeciwko anglicyzmom tylko wtedy, gdy wypierają one dobrze funkcjonujące polskie słowa. Są oczywiście takie obce słowa, które trafnie nazywają jakieś zjawisko, nie ma więc potrzeby, by wymyślać rodzime określenia choćby „event”, który jest pojemniejszy znaczeniowo niż wydarzenie, spotkanie czy impreza (nawiasem mówiąc, także zapożyczona) – tłumaczy prof. dr hab. Ewa Kołodziejek, językoznawca z Uniwersytetu Szczecińskiego.

W branży reklamowej rośnie zapotrzebowanie na copywriterów. Jak inaczej ich nazwać, aby wypełnić słowo znaczeniem, a jednocześnie nie tworzyć przydługich wyrazów, których nie każdy będzie używał? A takie słowa, jak zrilisować czy debugować usłyszymy z ust programisty, który niedoświadczonego kolegę nazwie code monkey (to osoba, która umie pisać kod, ale poza tym niewiele więcej).

Językowy miszmasz

„Ponglish” jest oczywiście sposobem porozumiewania się w międzynarodowych korporacjach, w których pracują nasi rodacy. Globalizacja, przenikanie kultur i języków, zmiany cywilizacyjne, kulturowe oraz praca w międzynarodowych zespołach wymuszają na pracownikach stosowania zwrotów rozumianych przez wąską grupę rozmówców. Przenoszenie angielskich słów na poziom lokalny ułatwia i przyspiesza komunikację. Dodatkowo szybki rozwój branży i brak odpowiedników w języku polskim poszerza obszerne już tomy słowników tej specyficznej odmiany jezyka. IT ma najbogatszy firmowy slang, ponieważ podstawowym językiem w tej branży jest angielski; samo kodowanie jest przecież zaczerpnięte z angielskiego.

– Często rozmawiamy po angielsku z naszymi współpracownikami i kontrahentami z USA czy Indii. Narzędzia, które są podstawą naszej codziennej pracy, również są w języku angielskim. Część zwrotów i określeń jest międzynarodowych, używamy ich później do komunikacji tu na miejscu. To zdecydowanie ułatwia sprawę i przyspiesza dogadanie się w wielu kwestiach. Używanie określeń po angielsku, zamiast polskich odpowiedników powoduje, że od razu wiemy jaką akcję należy wykonać, bez zastanawiania się nad angielskim odpowiednikiem do polskiego tłumaczenia i pozwala to na uniknięcie popełnienia błędów. Zdarza się nam potem, że w pośpiechu upraszcza się pewne zwroty i one już później pozostają w obiegu – tłumaczy Jacek Radzikowski, starszy specjalista ds. produkcji oprogramowania Intive.

Wieża Babel

Część ludzi wierzy, że dawno temu języki zostały pomieszane za karę, specjalnie. Dzisiaj widać, że świat się kurczy, więc w komunikowaniu się pomału wracamy do wspólnego mianownika. Zagraniczne firmy wkraczające na polski rynek i zwiększająca się liczba zunifikowanych z założenia franczyz, zmuszają pracowników do zapoznania się z nową nomenklaturą. 

– Każde środowisko wytwarza swój własny sposób komunikacji, także członkowie korporacji. Jeśli owo specyficzne porozumiewanie się, ten wspólny język, nawet najdziwniejszy – pozostają w obrębie wspólnoty, a jego użytkownikami jest wąskie grono, w niczym nie zagraża to językowi ogólnemu. Jeśli natomiast taka maniera przeniesie się poza instytucję czy grupę, to mogłaby trochę popsuć polszczyznę. Na szczęście jednak język korporacji nie wpływa bezpośrednio na zwyczaje językowe Polaków – mówi prof. Ewa Kołodziejek.

Z pierwszymi obcobrzmiącymi zwrotami spotykamy się już podczas przeglądania ofert pracy. Znajdują się w nich często charakterystyczne terminy czy nazwy oprogramowania, które przyszły pracownik powinien znać. Specyficzne sformułowania, przypisane do określonej branży, pozwalają na selekcję kandydatów już na etapie ogłoszenia. Brak znajomości żargonu może świadczyć o braku wymaganego doświadczenia. 

Wszystkim, którzy nie chcą wypaść z obiegu, albo wręcz przeciwnie - chcą w niego wpaść, polecamy nasz słownik:

Skróty

• FYI – Wiadomość tylko dla ciebie (od For Your Information)

• IMHO – Moim skromnym zdaniem (od In My Humble Opinion)

• EOD – termin wykonania zlecenia na koniec dnia (od End Of the Day)

• PFA – wiadomość z załącznikiem (od Please Find Attached)

• AFAIK – z tego co wiem (od As Far As I Know)

• RFQ – zapytanie o wycenę (od Request For Quotation)

• RFP – zapytanie ofertowe (od Request For Proposal)

• JBM – Junior Brand Manager

• ASAP – (as soon as possible) – po polsku znaczy „jak najszybciej to możliwe”

• COO/CEO/CFO - Trzy kluczowe stanowiska w zarządzie. Prezes to CEO (Chief Executive Officer), CFO to szef finansów  (Chief Financial Officer), COO – Chief Operating Officer. 

Neologizmy i ponglish:

• mieć esajment – mieć zadanie do wykonania

• mieć bekap (backup) – mieć wsparcie

• pracować na stendbaju – pracować bez przerwy przez długi czas

• siedzieć w worku – być w pracy (w niektórych firmach czytane  jako „łork" w innych z polskim „w")

• sfokusować się (focus) – znaczy dokładnie to samo, co „skupiać się”, ale po angielsku brzmi poważniej.

• resetować się w weekend – odpoczynek w sobotę i niedzielę  (ewentualnie zakrapiana alkoholem impreza)

• target – grupa docelowa

• badż/badża do drzwi – karta wejścia do biura

• klepnąć akcept – dać zgodę na działanie / zadanie

• lancz (lunch) – po prostu obiad

• dostać eprówal – otrzymać zgodę na coś (od przełożonego /klienta)

• ustalić skołp – ustalić zakres działania

• iść na miting – mieć spotkanie

• spriperować brif – przygotować opis działania / zadania

• ustalić ficzery – ustalić cechy szczególne, wyznaczniki

• ustalić kejpijaje – ustalić, jakie czynniki (wskaźniki) projektu są najważniejsze

• trakować – śledzić kolejne etapy projektu

• zrobić sendout – wysłać coś 

• mieć na warsztacie – pracować nad projektem

• mieć kola – odbyć rozmowę telefoniczną lub telekonferencję  (najczęściej z ważną osobą, klientem)

• crunch time – nadgodziny spędzane w biurze, by zdążyć z projektem  na deadline.

• feedback – odzew, informacja zwrotna

• ołpenspejs – pomieszczenie, w którym jest dużo stanowisk do pracy

• skołczować – nauczyć kogoś czegoś

• ekant, ekancica – pracownik obsługi klienta prowadzący projekt  w agencji reklamowej

• dbanie o lajki, komenty i szery – prowadzenie fan page’a dla klienta tak,  by pojawiały się interakcje z użytkownikami

• otwarty dżob (job) – otwarty projekt rekrutacyjny

• PiEM – Prodakt Menadżer (Product Manager) lub Projekt Menadżer (Project Manager) – w pierwszym przypadku osoba koordynująca rozwój produktu w drugim projektu

• brif (brief) – wprowadzenie do zadania lub opis projektu. 

• milestone – kluczowy punkt projektu, często jednocześnie długofalowy cel dla pracowników. 

• workflow – atmosfera w pracy lub łatwość współpracy z innymi  osobami.

7( 117)
Lipiec'18