Słowo od naczelnej

Autor

Izabela Marecka

„Podróżować jest bosko" – śpiewała Kora. Wiem to od maleńkości, kiedy rodzice zakupili samochód marki Łada i przemierzaliśmy nim Polskę od morza aż po Tatry. Trzymając się powyższej zasady każdego roku funduję sobie absolutny reset głowy w miejscu, które ma dla mnie szczególny wdzięk i charakter. Mowa o Chałupach na Półwyspie Helskim. 

Polskie Hawaje. W latach 80. mekka golasów. Od lat 90. – surferów. Piękne plaże od strony morza i idealne warunki do pływania na desce od strony Zatoki Puckiej. Jednym słowem – raj. Miejsce nieskrępowanej wolności.

Chałupy rozsławił na całą Polskę Zbigniew Wodecki, przebojem „Chałupy welcome to” W ramach dygresji dodam, że pierwotnie miała zaśpiewać piosenkę Irena Santor. – Ja mam śpiewać o gołych babach?! Nigdy w życiu!" – wykrzyknęła. I tak piosenka trafiła do Wodeckiego. 

Czy faktycznie jest tam jeszcze plaża dla golasów? Ano jest. Ale żadnych wyborów miss naturystów już od dawna nie ma. Wynika to z faktu, że jakieś czterdzieści lat temu naturyści tak mocno rozpanoszyli się w Chałupach, że podobno odwiedzali okoliczne sklepy, tak jak ich pan Bóg stworzył… 

– Pod koniec każdego turnusu przez wieś robili przemarsz. Biustonosze i kąpielówki na patykach nieśli. Ze sto osób! Myśmy dzieci chowali, żeby nie patrzyły na to. Dopóki w grajdołach na plaży leżeli, to każdy we wsi oko przymykał. Ale przesadzili – opowiadała mi jedna znajoma Kaszubka.  

I faktycznie golasów przepłoszono na tyle skutecznie, że w czasach obecnych trzeba być mocno wtajemniczonym, żeby na słynną plażę trafić. 

Chałupy otaczał artystyczny klimat, były kiedyś ulubionym miejscem wypoczynku znanych aktorów. Bywali tutaj Zapasiewicz, Gołas, Kamas, Śląska i Szapołowska. Kwiat aktorstwa z Krakowa i Warszawy. Mieli swój domek. Przyjeżdżał też Zbigniew Wodecki, który podobno miał tutaj dziewczynę. To właśnie z Chałup pochodzi historia o niekonwencjonalnych kąpielach Kaliny Jędrusik.  

 – Jesteśmy w Chałupach i zawsze około siódmej rano straszny ogonek do miejscowego małego sklepiczku. Wszystkie rybaczki tam przychodziły, wśród nich znalazła się Kalina, która tego dnia przyszła kupić szampana. Rybaczki w kolejce zaczęły się buntować: – Co to? Po szampana? O siódmej rano? My tutaj po chleb przychodzimy! A Kalina na to: – Ale ja się w szampanie kąpię! – wspominała jej przyjaciółka, Krystyna Cierniak-Morgenstern.

O Chałupach mogłabym jeszcze długo, ale przecież pewnie każdy z Was takie swoje ulubione miejsce ma i wie w czym rzecz. Dodam tylko, że podróż to stan cudowny i wspaniały. Nieważne dokąd, ale ważne z kim i po co. Życzę wam więc wspaniałych podróży w te wakacje!

 

 
7( 117)
Lipiec'18