Szczecin filmowy

Przebój kinowy z 1995 roku „Młode wilki” Jarosława Żamojdy, choć może wątpliwy pod względem artystycznym, przedstawia barwne lata 90. w Polsce, z perspektywy wchodzących dopiero w dorosłe życie bohaterów: jest pierwsza miłość, porachunki gangsterskie, przemyt i piosenki Varius Manx w tle… Część zdjęć do filmu powstała w Warszawie, Międzyzdrojach i w Szczecinie, który w „Młodych wilkach” udawał… Berlin. 

Autor

Aneta Dolega

W ostatnich latach Szczecin znowu użycza swoich przestrzeni dla filmowców, stając się coraz bardziej popularnym planem zdjęciowym. To tutaj kręcono część materiałów do uwielbianego, kultowego wręcz w Niemczech, serialu „Telefon 110”. Szczecin i okolice odwiedzają główni bohaterowie romantycznej komedii „Arme Ritter”, wyprodukowanej przez niemiecką stację ARD. A czego szukają w Polsce? Miłości. Pomorze Zachodnie eksplorował również Michael Kessler, znany komik i autor programu podróżniczego „Expedition Kessler”. Po Szczecinie jeździł cudacznym bolidem. W końcu po udawaniu Berlina, Szczecin zamienił się w Hamburg, a to na potrzeby komedii romantycznej „Serce za burtą” wyreżyserowanej przez Bruno Grassa, syn sławnego pisarza Güntera Grassa.

My, filmowcy, jesteśmy bardzo europejscy. Hasło „Szczecin” znaczy dla nas bliżej Europy, bliżej Berlina. Szczecin wydaje nam się miejscem, które jest narodowe, ale i europejskie.” To słowa samego Sławomira Idziaka, jednego z najwybitniejszych operatorów filmowych na świecie, współpracownika Krzysztofa Kieślowskiego, Ridleya Scotta, Andrzeja Wajdy i Natalie Portman.  Idziak jest jednym z polskich twórców, który również chętnie odwiedził Szczecin. Trafił tu dzięki zaproszeniu Filmservices i Akademii Sztuki, na której poprowadził warsztaty ze studentami. W tym celu zaprezentował Cinebus - autobus przystosowany w pełni do realizacji filmów, montażu na planie, cyfrowej postprodukcji oraz projekcji. 

Wspomniany Filmservices wspierał także trzy polskie produkcje: obraz Kobasa Laksy „Okno z widokiem na ścianę”, wielokrotnie nagradzanego na prestiżowych festiwalach fotografika. W Szczecinie Laksa robił swój półgodzinny film w ramach debiutów Studia Munka. Następnie wspólny filmowy projekt Bartosza Warwasa i Piotra Uznańskiego, którego akcja miała całkowicie rozegrać się w Szczecinie, oraz thriller psychologiczny „Monika W.” Pauliny Skibińskiej i Katarzyny Bonieckiej, twórczyń nagrodzonych na prestiżowym festiwalu filmowym w Sundance. – Głównym celem Filmservices, które współpracuje ze środowiskiem i instytucjami związanymi z przemysłem kreatywnym, jest rozwój przemysłu audiowizualnego oraz ułatwianie podjęcia realizacji filmowej w Szczecinie – jako interesującej lokacji, posiadającej odpowiednie zasoby techniczne i kadrowe. Zależy nam również na sukcesywnym podnoszeniu kwalifikacji zawodowych twórców i zapewnianiu im udziału w ogólnopolskim i europejskim przemyśle audiowizualnym – wyjaśnia Rafał Bajena. – To inicjatywa, która wzorem istniejących w Polsce i na świecie Film Commission, ma za zadanie kojarzyć kreatywny potencjał regionu z przemysłem audiowizualnym. Aby w Szczecinie powstawało więcej produkcji filmowych, powołanie lokalnego oddziału Film Commission byłoby ruchem idealnym.

Faktycznie byłaby to duża szansa dla miasta i całego regionu, tym bardziej, że cały czas się tu „kręci”. Niedługo postanie film Michała Kwiecińskiego, który ze Szczecinem będzie powiązany nie tylko pod względem plenerów ale przede wszystkim pod kątem opowieści związanej bezpośrednio z miastem. Filmowy Szczecin? Czemu nie.

7( 117)
Lipiec'18
gajda