Słowo od naczelnej

Autor

Izabela Marecka

"Nie wiem, co się na świecie zrobiło! Zaczynają teraz umierać tacy ludzie, którzy dawniej nigdy nie umierali" Powiedział onegdaj Julian Tuwim. Powody do przywołania tej myśli są trzy: Kora, Aretha Franklin i Tomasz Stańko. Czemu tak bardzo dotknęła nas ich śmierć? Nie chodzi tu tylko o ich evergreeny. Skończyła się pewna epoka, bo odeszły nieziemskie, charyzmatyczne osobowości muzyczne. Dzieliło ich wszystko. Kolor skóry i realia, w których żyli. Ale byli artystami, których coraz mniej w miałkiej ofercie współczesnej popkultury.

Pewnie dla odreagowania tej straty we wrześniowym Prestiżu sporo artystycznych osobowości i ciekawych wywiadów z mądrymi ludźmi. Na początek królowa fado, skarb narodowy Portugalii – Mariza. Jej fenomen porównuje się do najsłynniejszych diw operowych i gwiazd popu. „Tudo isto e fado” – wszystko jest fado, bo wszystko jest przeznaczeniem – mówią Portugalczycy. Dlatego w ich tradycji śpiewanie pieśni o miłości i śmierci wymagało powagi, a na koncertach nie biło się braw. Obecnie wiele się zmieniło. Proste melodie z najbiedniejszych dzielnic Lizbony przekształciły się w hity, a Mariza występuje w olśniewających strojach Haute Couture. I pomyśleć, że pierwszą gwiazdą fado była prostytutka! 27 września artystka po raz trzeci zaczaruje swoją muzyką Szczecin.

Na początku sezonu teatralnego czeka nas mocne uderzenie. Chodzi o premierę Opery na Zamku – "Guru". To dzieło wybitnego francuskiego kompozytora Laurenta Petitgirarda, w roli głównej wystąpi Hubert Classens (na okładce), wybitny holenderski bass-baryton. Przedstawią oni niezwykłą historię z końca lat 70. z Gujany Francuskiej, gdzie doszło do zbiorowego samobójstwa kilkuset osób. – Ta opera przypomina o tym, czym tak naprawdę jest dobro i zło, przy czym dobro jest niezauważalne, przemyka gdzieś obok. Za to zło skrzy się fajerwerkami, jest bardzo widoczne i atrakcyjne – opowiada Jacek Jekiel, dyrektor Opery na Zamku. 

Na koniec zachęcam do przeczytania wywiadu z Agatą Zbylut, artystką, wykładowcą uniwersyteckim i feministką. Jej najnowszy projekt dotyczy ciągle gorącego tematu, jakim jest poprawianie urody. Artystka dokonuje artystycznej autopsji pokazując swoje zdjęcia tuż po zabiegu medycyny estetycznej z której zresztą regularnie korzysta. W projekcie nie chodzi o ocenianie, czy poprawianie urody jest dobre czy też złe. Chodzi raczej o kulturowe i społeczne stereotypy dotyczące kobiet i nieuchronność przemijania. Konkluzja? – Wyrzućmy do kosza bajki, w których bohaterki dostają nagrodę za to, że są ładne, skromne i miłe na rzecz bohaterek, które są mądre i sprytne. Zmieniajmy system, w którym żyjemy tak, aby premiował wiedzę i umiejętności, a nie urodę – uważa Agata Zbylut. Ja, osobiście z medycyny estetycznej korzystam, a pod powyższą konkluzją podpisuję się obiema rękami. 

 

Izabela Marecka 

 
8( 118)
Wrzesień'18
gajda