Królowa fado w Szczecinie

Fado to inaczej los, przeznaczenie. Przeznaczeniem Marizy stała się muzyka, która towarzyszyła jej od dziecka. Zaczynała w Lizbonie, dziś śpiewa na całym świecie. Jest skarbem narodowym Portugalii, gwiazdą najlepszych sal koncertowych świata. Jej fenomen porównuje się do najsłynniejszych diw operowych i gwiazd popu. 27 września Mariza po raz trzeci odwiedzi Szczecin. 

Autor

Aleksandra Magiera

galeria

We wrześniu odwiedzisz Szczecin po raz trzeci, czy masz jakieś szczególne wspomnienia związane z naszym miastem?

Wspaniała publiczność, to pierwsze co przychodzi mi do głowy. Ludzie witają mnie zawsze niesamowicie ciepło, znają moją muzykę, piosenki, wiedzą jak je śpiewać, mam nawet wrażenie, że mówią trochę po Portugalsku (śmiech), bo traktują mnie tak samo jak moja rodzima publiczność. Wtedy myślę sobie: „O jestem w domu”! To jest naprawdę zaskakujące jak ludzie w Polsce mnie odbierają. Nie wiem dlaczego tak się dzieje ale czuję, że po prostu lubią moją muzykę, co mnie niezmiernie cieszy.

Miałam okazję być na twoim koncercie, dla mnie osobiście była to magia...

Dziękuję bardzo, ja dzięki wam również tak się czuję. A co mnie jeszcze bardziej zaskakuje, to fakt, że Polska publiczność zna nie tylko moją muzykę, ale także teksty. To nieczęsto zdarza się nawet w moim kraju - to niesamowite!

Czy każdy może „zrozumieć” fado, czy jest to zarezerwowane tylko dla wąskiej grupy odbiorców?

Oczywiście fado jest uniwersalne, jest jak miłość, nie ma narodowości. Choć oczywiście mamy tendencje do szufladkowania muzyki, na przykład: bossa nova pochodzi z Brazylii, fado z Portugalii, jazz z Ameryki, warto jednak pamiętać, że muzyka jest uniwersalna i należy do wszystkich. Także kiedy mówimy o fado, o tym stylu, mówimy o muzyce, która dotyka istoty nas samych – ludzi, emocji i tego co nazywamy sensem życia. Nie trzeba być Portugalczykiem, by to zrozumieć. Każdy ma uczucia, swoje życie i przeznaczenie, oczywiście tu w Portugalii jest nam łatwiej, bo znika bariera językowa, ale uczucia są uniwersalne. To coś, co przenika przez skórę prosto do serca i to właśnie jest potęgą muzyki, ponieważ zaczynasz odczuwać i odnajdywać swoją własną drogę poprzez dźwięki. 

W wieku zaledwie trzech lat musiałaś opuścić rodzinne strony, czy masz jakieś wspomnienia związane z tamtym okresem?

Co roku, odkąd skończyłam 18 lat, jeżdżę do Mozambiku, głównie w trakcie świąt Bożego Narodzenia. Odwiedzam babcię oraz całą familię. Jadę tam, by ponownie zrozumieć siebie. Z wiekiem coraz bardziej potrzebuję tej części mojej historii i moich korzeni. Wychowałam się w Lizbonie, ona jest moim miastem, domem i nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu, ale nie mogę też zapominać o moich afrykańskich korzeniach. Moja mama pokazała mi świat, puszczała muzykę i z upływem lat zrozumiałam, że powrót do korzeni pozwoli mi na zrozumienie siebie. Czasem słyszę od ludzi, że to moje fado jest zbyt afrykańskie, dla mnie nie jest to prawdą, ponieważ słuchałam tej muzyki będąc dzieckiem, nieświadoma kraju z którego pochodzi. I to właśnie ma odzwierciedlenie w fado, które wykonuję. Każdy z nas ma swoje muzyczne DNA. Ja mam moje i to jest prawda o mnie.

Wracając do twojego rodzinnego miasta - Lizbony, czy kiedykolwiek myślałaś o przeprowadzce?

Nie (śmiech), to moje miasto, znam je jak własną rękę i mam swoje ścieżki. Czasami myślę, że jeżeli musiałabym z jakiegoś powodu się przeprowadzić, wybrałabym miasto z którego pochodzi moja rodzina. Zbudowałabym mały domek blisko plaży i mieszkałabym tam bez jakichkolwiek zbędnych rzeczy, do których jesteśmy dzisiaj tak bardzo przywiązani i których mój synek na co dzień używa, co mnie osobiście troszkę przeraża. Bez samochodu, zegarka, wygodnego łóżka. Oczywiście fajnie jest mieć to wszystko, ale byłoby niesamowicie obyć się bez tego i czasami myślę, że dlaczego by kiedyś nie spróbować, kiedy dorosnę (śmiech). Ponieważ nadal żyję w materialnym świecie i taka ze mnie „Material Girl” (śmiech).

Wiele legend narosło wokół twojego pierwszego album "Fado em mim", z perspektywy lat jak zapatrujesz się na niesamowity sukces twojej pierwszej płyty?

Był to album stworzony dla mojego taty, bez etykietki, niekomercyjny z założenia, ponieważ mój tata kochał fado i zawsze mi powtarzał, że powinnam śpiewać fado i tak było aż do 15 - 16 roku życia, kiedy przestałam bo ktoś powiedział mi, że jestem „inna”, a kiedy jesteś nastolatką, odbierasz takie słowa negatywnie, nie chcesz być inna. Dlatego przestałam śpiewać fado, choć nadal słuchałam tej muzyki i chodziłam do klubów, gdzie śpiewało się fado. I tym pierwszym albumem chciałam zadowolić mojego tatę. Ludzie nie spodziewali się czegoś tak... świeżego, innego, gdzie niczego nie udaję. Ponieważ we wszystkich swoich albumach jestem sobą, nie myślę o stronie komercyjnej biznesie, chcę tylko muzyki. Kiedy tak pracujesz ludzie to rozumieją, widzą w tym prawdę, wiedzą że nie udajesz. Płynie to z duszy, z serca na koncertach jestem po prostu sobą. Czasami moi znajomi pytają mnie o to, dlaczego jestem taka zimna i odległa na scenie, zupełnie inna od tego jaka jestem na co dzień. Odpowiadam im, że kiedy śpiewam to wszystkie emocje, które w sobie noszę uzewnętrzniają się i jeżeli jestem niedostępna to tylko po to, żeby móc się chronić przed zranieniem.

Z tego co mówisz, wynika, że inspiracją do tworzenia jest samo życie?

Tak oczywiście jest, ale lubię też obserwować innych i staram się sie zrozumieć ludzi i ich życie i to wpływa na moją muzykę, ale najbardziej inspirują mnie moje własne doświadczenia. Kiedy coś śpiewam to dlatego, że te słowa składają się na momenty z mojego życia i dlatego właśnie je śpiewam. Ponieważ jeżeli czegoś nie czujesz, nie zaśpiewasz tego dobrze, Nie jest to prawdą, częścią ciebie, po prostu są to czyjeś słowa, które wyśpiewujesz bez zrozumienia. Czasami, kiedy chce coś komuś powiedzieć, wysyłam... piosenkę. Nie znoszę się kłócić dlatego czasem wysyłam kawałek piosenki mówiąc posłuchaj tego i może wtedy mnie zrozumiesz. (śmiech)

Nad czym aktualnie pracujesz?

Przygotowuję zimową trasę i bardzo, bardzo powolutku zbieram materiał na kolejną płytę.  Nie śpieszę się ponieważ zanim ukończę ten proces wiele rzeczy sie zmieni i chcę zrozumieć przez ten czas do czego zmierzam, po to też czytam dużo poezji. 

Czy fado zmieniło się, przez ostatnie dwadzieścia lat?

I to bardzo! Nowe pokolenie ma niesamowity wpływ na fado. Piosenkarze fado wprowadzają nowe instrumenty, kostiumy, style. Uwielbiam patrzeć jak młodzi artyści wnoszą coś od siebie, przy zachowaniu tradycji tego gatunku muzycznego.

Czy kiedy nie pracujesz, koncertujesz, znajdujesz chwilę dla siebie?

Wiesz to zwariowane, ale bycie mamą nie pozostawia ci zbyt wiele czasu dla siebie. Mam siedmioletniego synka i słyszę: „Mamo, mamo, mamoooo!” na okrągło. To normalne, bo często jestem w trasie i staram się wynagrodzić mu ten czas beze mnie. Więc kiedy jestem na miejscu to idziemy do kina, robimy normalne rzeczy, co nie zawsze jest łatwe, bo Lizbona stała sie popularna i zawsze znajdą się ludzie proszący o selfie lub autograf i niestety mój syn nie czuje się z tym dobrze.

Twój synek zaczyna szkołę we wrześniu, denerwujesz się?

Tak, jestem prawdopodobnie bardziej zdenerwowana od niego (śmiech). Chce być z nim tego pierwszego dnia, pamiętam jak sama denerwowałam sie będąc dzieckiem, ale moja mama trzymała mnie za rękę i dzięki temu czułam się pewniej. Martim jest jak ja, możesz z jego oczu wyczytać co czuje, ale tak cieszy się, że idzie do szkoły, jest dumny, bo nauczy sie czytać i pisać, co pomoże mu w karierze piłkarskiej (śmiech).

Słynna mama, słynny syn. Czy jesteś fanką piłki nożnej?

Oj nieeee, nie rozumiem niczego co jest związane z futbolem, to szaleństwo. Czasem mój synek stara się porozmawiać ze mną o piłce, ale mówię wtedy: „Przepraszam kochanie, ale mama nie zna się na futbolu”. Chciałabym, ale to nie moja rzecz.

Doskonale znam to uczucie...

Mamy Cristiano Ronaldo, co jest wspaniałe, ale poza tym nie wiem nic. Pewnego razu poszłam z synkiem kupić korki, dla mnie liczył sie tylko kolor, wskazałam jedną parę i mówię: „O, te są ładne!” na co dostałam odpowiedź: „Nie tych nie chcę, bo takie nosi Messi”. Potem rozmawiał już tylko ze sprzedawcą, na temat butów i piłkarzy, którzy je noszą, a ja zachodziłam w głowę skąd taki mały chłopiec wie takie rzeczy, odpowiedział: „Mamo to futbol”.

Zmieniając temat, zawsze wyglądasz oszałamiająco na scenie, jaki jest twój sekret?

Ostatnio pytali mnie o to dziennikarze z Vogue, zawsze interesowałam się modą, a występy na scenie pozwalają mi na noszenie strojów, na które normalnie bym się nie zdobyła. Na co dzień nosze adidasy, dżinsy i podkoszulki, podczas gdy na scenie ubieram wysokie obcasy, wspaniałe suknie haute couture, znanych projektantów jak Elie Saab, Dior czy Valentino, mam też swojego projektanta, który tworzy dla mnie od lat oszałamiające sceniczne suknie. Czuję się wtedy niesamowicie i jak już ci mówiłam na początku naszej rozmowy robie to dla siebie (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

8( 118)
Wrzesień'18
gajda