Hiszpańska armada nadciąga

Patrząc na listę zgłoszeń do 26.edycji challengera tenisowego ATP Pekao Szczecin Open z pulą nagród 175 tys. USD, nasuwa się prosty wniosek – hiszpańska armada tenisowa jeszcze raz spróbuje zdobyć Szczecin

Autor

Jerzy Chwałek

galeria

Nie udało się tego zrobić do tej pory zawodnikowi z kraju, który wydał olbrzymią ilość sportowych znakomitości, również tenisowych. Próbowali wygrać naszego challengera takie asy, jak Sergi Bruguera czy Juan Carlos Ferrero, triumfatorzy wielkoszlemowego French Open. Może nie byli u nas w szczytowym momencie swojej kariery, ale nawierzchnię kortów znali jak własne łóżko, bo na takich samych, albo zbliżonych wychowywali się w Hiszpanii.

Spróbują zdjąć klątwę

El maldicion español czyli klątwa hiszpańska stała się niejako... wizytówką szczecińskiego challengera. – Nie ma chyba drugiego turnieju rozgrywanego na mączce ceglanej, którego nie wygrał żaden z Hiszpanów, bo przecież wiadomo, że oni specjalizują się w grze na „ziemi” – mówi dyrektor Pekao Szczecin Open Krzysztof Bobala.

Na czele listy zgłoszeń do tegorocznej imprezy zaczynającej się 10 września są nazwiska dwóch Hiszpanów, którzy spróbują zdjąć klątwę. Otwiera ją Guillermo Garcia-Lopez zajmujący 69. miejsce na liście ATP. 35-letniemu tenisiście bliżej do końca kariery niż do początku, i pewnie nie zbliży się do swojej najwyższej, bo 23.lokaty, jaką zajmował w 2011 roku w światowym rankingu. Przed trzema laty wygrał turniej ATP World Tour w Bukareszcie rozgrywany na bardzo podobnej nawierzchni, jaką mamy w Szczecinie.   

Drugim na liście zgłoszeń jest Roberto Carballes-Baena, specjalista od gry na mączce ceglanej. Urodzony na Teneryfie tenisista na początku tego roku zajmował 72, najwyższe w karierze miejsce na liście ATP, po tym jak w stolicy Ekwadoru wygrał turniej ATP World Tour 250 na kortach ziemnych. Obecnie jest 89 na światowej liście, ale nasza impreza stanowi doskonałą okazję do kolejnego awansu. 

Najbardziej znanym z Hiszpanów będzie Tommy Robredo. Przed 10 laty Hiszpan był piątym tenisistą na świecie, z nadziejami na jeszcze większą karierę. W 2004 roku wygrał turniej ATP World Tour 500 w Barcelonie. Nasz kraj też wspomina dobrze, bo dwukrotnie triumfował w Prokom Open w Sopocie (2001 i 2007). Później miał coraz większe problemy ze zdrowiem. Na początku ubiegłego roku wypadł poza TOP 500  światowego rankingu. Podjął jeszcze jedna próbę powrotu, co na razie udaje mu się średnio, bo zajmuje 193 miejsce.

Niewiele gorsze tenisowe CV od Robredo ma kolejny Hiszpan Nicolas Almagro, i tak jak jego rodak próbuje odbudować swoją pozycję. Przed siedmioma laty był 9 w rankingu światowym, wygrał w karierze 13 turniejów rangi ATP. Na rozkładzie ma takich asów jak Rafael Nadal, Stan Wawrinka czy Juan Carlos Ferrero. W tym roku grał niewiele, co spowodował spadek w rankingu. Nie oznacza to wcale, że na ulubionej dla Hiszpana nawierzchni, może nie nastąpić jego odrodzenie. 

Przystojni Włosi i Niemiec z dredami 

Hiszpanie nie będą jedyną nacją, która licznie pojawi się w Szczecinie. Mocną grupę awizują Włosi z zawodnikiem z TOP 100 – Paolo Lorenzim. Aż pięciu Włochów, którzy zgłosili się do startu w Szczecinie, zajmuje miejsca w drugiej setce rankingu ATP. Lorenzo Sonego (117 ATP) często wstępował w roli modela reklamującego stroje i sprzęt tenisowy. Jednak  w tenisa też grać potrafi, bo w kwietniu pokonał w Budapeszcie ubiegłorocznego zwycięzcę  szczecińskiego challengera, Francuza Richarda Gasqueta. Do tej pory włoskiemu tenisiście udało się raz wygrać Pekao Szczecin Open. Dokonał tego Alessandro Giannessi dwa lata temu. Wspomniany Sonego, a także Gianluigi Quinzi, to duże nadzieje włoskiego tenisa, i kariera dopiero przed nimi. 

Do Szczecina zawita jeszcze jeden zawodnik z TOP 100, Estończyk Jurgen Zopp. 

Będzie też to, co Panie lubią najbardziej, czyli Dustin Brown. Wyróżniający się dredami Niemiec, którego ojciec jest Jamajczykiem, to ulubieniec damskiej części publiczności. Grał w Szczecinie kilkakrotnie, z najlepszym skutkiem w 2014, gdy wygrał w singlu i deblu (razem z Janem-Lennardem Struffem). Dustin „Dreddy” Brown po raz kolejny ubarwi szczeciński turniej, nie bez szans na dobry wynik.

Niestety, zabraknie na szczecińskich kortach najlepszych Polaków, którzy już tradycyjnie w tym terminie, będą walczyć w Pucharze Davisa, tym razem z Rumunią. Wiadomo, że dzikie karty do naszego turnieju otrzymają Karol Drzewiecki i tegoroczny mistrz Polski singlu - Maciej Rajski. Do rozdysponowania pozostała jeszcze jedna dzika karta, którą również tuż przed samym turniejem może otrzymać Polak. 

 
8( 118)
Wrzesień'18
gajda