Autor

Dariusz Staniewski

Kilka miesięcy temu na polu w Żelichowie pod Cedynią odnaleziono tajemnicze kręgi. Od razu pojawiła się myśl – ani chybi to robota UFO. Ale cierpliwie czekaliśmy na opinie naukowców. I dziś mamy już wyniki wstępnych badań. Okazuje się, że kręgi te, to nie kolejna sztuczka kosmitów, ale wyczyn ludzkich rąk. I to sprzed siedmiu tysięcy lat. Zdaniem archeologów tajemnicze kręgi miały być miejscem kultu religijnego. Badania nadal trwają. Ale takie zapewnienia ze strony naukowców, to raczej próba ukrycia porażki – braku całkowitego wyjaśnienia zagadki spod Cedyni. Nie ma więc co dalej kombinować – to robota obcej cywilizacji na 100 procent! Bo komu u nas chciałoby się latać po polu z miarką i układać kamienie według jakiegoś wzoru?! Przecież w województwie i Szczecinie trudno np. wybudować drogę bez dziur, położyć dobrze tory pod „szybki tramwaj” albo próbować wybudować tunel pod rzeką. Poza tym najnowsza kampania wyborcza do samorządów po raz kolejny potwierdza teorię, że Obcy są wśród nas! Wystarczy posłuchać niektórych kandydatów na rożne stanowiska i urzędy co bredzą, jakie mają pomysły i co obiecują. Istny kosmos! Prawdopodobnie ujawnienie kręgów pod Cedynią miało być dla nich znakiem i sygnałem nasilenia aktywności oraz przystąpieniem do akcji przejęcia władzy nad nami. Obserwujmy więc uważnie to, co się dzieje dookoła. Bo w przyszłym roku mamy podwójne wybory, a w roku 2020 kolejne. Jest i będzie więc na co popatrzeć. A i bukmacherzy będą mieli nowy zakład do obstawiania: który z kandydatów jest kosmitą.

Media przyniosły kolejną ciekawostkę. Tym razem przyrodniczą – po Borach Dolnośląskich błąka się kangur. Jego zdjęcie pokazało nadleśnictwo Ruszów. Prawdopodobnie zwierzę uciekło z niemieckiej hodowli i przekroczyło granicę Polski. Okazało się też, że leśnicy z Borów Dolnośląskich spotykali także inne egzotyczne zwierzęta: bawoły wodne czy strusie. Na Pomorzu Zachodnim bywały podobne przypadki tzn. częściej nielegalnego przekroczenia dawnej granicy niż pojawienia się mega egzotycznych zwierzaków. Np. od kilku lat mieszkańcy Świnoujścia i turyści tam wypoczywający są narażeni przez kilka miesięcy w roku na zmasowane i dywanowe ataki komarów. Pojawiły się doniesienia (z pewnych kręgów, nie tylko, naukowych), że odpowiadają za to komary… z Niemiec. Wykorzystują niecnie sytuację, że jesteśmy we wspólnej Europie i przylatują do Polski na łowy. Co prawda nie wiadomo jak naukowcy odróżniają, które komary są nasze a które z Niemiec (mają jakieś oznaczenia na skrzydłach czy co?), ale podobno tak jest. Podobnie jak z niemieckimi dzikami, które w dzień żerują w naszych lasach, a na noc wracają zza Odrę licząc na jakieś szersze programy pomocowe z Unii Europejskiej. Kiedy jednak kilka tygodni temu pojawiła się informacja o decyzji rządu dotyczącej masowego odstrzału dzików w Polsce podobno na naszych polach nie znajduje się już śladów niemieckich racic.

Po raz kolejny w Gryfinie odbyło się widowisko historyczne pt. „Orły nad Driel”, czyli rekonstrukcja słynnej, nieudanej, operacji „Market Garden” z czasów II wojny światowej – lądowania alianckich spadochroniarzy (m.in. Polaków) pod Arnhem. Impreza z rozmachem – ponad 200 rekonstruktorów w mundurach amerykańskich, brytyjskich, niemieckich i polskich oraz pojazdy wojskowe. Fajnie. Ale mimo wszystko nasuwa się taka myśl – bitwy Wikingów w trakcie letniego Festiwalu Słowian w Wolinie, rekonstrukcje bitwy pod Cedynią, forsowanie Odry w Siekierkach z 1945 roku, zaślubiny z morzem w Kołobrzegu. Ale co my mamy, jako region, wspólnego z lądowaniem pod Arnhem? Chyba tylko okazały most w Gryfinie, który może nadawać się do takich widowisk. I nic więcej. Ale może wybierzmy inną drogę – idźmy na całość. I zacznijmy organizować w województwie wszystkie możliwe rekonstrukcje wydarzeń militarnych – krajowych i zagranicznych np. bitwa pod Waterloo, bitwa pod Termopilami, wyprawy krzyżowe, wojna pozycyjna i okopowa na froncie zachodnim w czasie I wojny światowej, szarża polskich kawalerzystów pod Somosierrą, terror jakobinów i ścięcie króla Ludwika XVI (to może być niezłe), stosy Wielkiej Inkwizycji, odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, wyprawy Legionów Rzymskich albo 10 największych bitew w historii naszej cywilizacji. Długo by wymieniać. Każdy będzie mógł sobie coś wybrać. I u nas zrekonstruować. O każdej porze roku, dnia i nocy. Ale na pewno podczas, dorocznych, sławnych targów rolnych w Barzkowicach koło Stargardu prawdziwym hitem dla turystów oraz zwiedzających może stać się rekonstrukcja bitwy pod Racławicami i atak kosynierów na ruskie armaty. Wszak nasze chłopy, z zachodniopomorskiego, nie gorsze od małopolskich i kosami robić też potrafią.

9( 119)
Październik'18
gajda