Spowiedź „Milczącego pokolenia”

Trwają prace nad filmem dokumentalnym „Milczące pokolenie”. Jednym z jego twórców, a zarazem pomysłodawcą, jest szczeciński dziennikarz Paweł Domański. – W filmie poszukamy granicy między patriotyzmem prawdziwym, modą na patriotyzm, a przegięciem – mówi Paweł. – Będzie to również m.in. swoistego rodzaju spowiedź tych, którzy przeżyli wojnę. Opowiedzą, jakie odcisnęła na nich piętno: nie tylko w latach jej trwania, ale również po niej. 

Autor

Andrzej Kus

Jesteś pomysłodawcą filmu „Milczące pokolenie”. Jego produkcję rozpocząłeś z Marcinem Majerskim. Szybko okazało się jednak, że dwuosobowy zespół nie wystarczy. 

Przygotowuję film nawet z kilkoma kolegami – to dość spore przedsięwzięcie, które docelowo ma mieć zasięg europejski, więc tandem: operator – reżyser to trochę za mało, choć oczywiście ten duet stanowi trzon ekipy. Pracuje z nami świetny szczeciński grafik i animator Wojciech Ochrymiuk, obsługą kranu kamerowego zajmie się żona producenta, do tego dźwiękowcy, oświetleniowcy, ostrzyciele i kompozytor muzyki. Zaczęliśmy faktycznie we dwóch – skończymy może w dziesiątkę. Operatorem i producentem filmu jest Marcin Majerski, który na co dzień zajmuje się tworzeniem filmów reklamowych. Z kilku powodów ta współpraca niezmiernie mnie cieszy. Po pierwsze Marcin zgodził się wejść w ten projekt mimo, że nie mieliśmy żadnej gwarancji finansowania, a to na rynku operatorskim rzadkość. Po drugie – przy tworzeniu reklamy ważną (jeśli nie najważniejszą) kwestią są przemyślane, atrakcyjne ujęcia, bo tego typu filmy mają przyciągać oko. Uważam, że przeniesienie tego typu ujęć na godzinny dokument zaowocuje ciekawym efektem. Film będzie nie tylko merytorycznie wartościowy, ale również piękny „obrazkowo”. Wspólnie z Marcinem jeździmy na dokumentację, wymieniamy się wrażeniami i dyskutujemy nad scenariuszem, który finalnie tworzę ja. Marcin – odpowiedzialny za zdjęcia tę wizję realizuje.

Milczące pokolenie jest filmem dokumentalnym. Opowiedz pokrótce o czym opowiada?

Film opowiada o fenomenie ostatnich lat związanym z „modą na patriotyzm”. Celowo wziąłem to w cudzysłów, bo nie zawsze jest to tylko moda, a nawet jeśli nią jest, to wynika z pewnej potrzeby. O tej potrzebie będzie ten film. Dziś dziesiątki tysięcy osób w różnym wieku – ale najczęściej młodych – zakładają koszulki z motywami patriotycznymi. Często jest to Kotwica Polski Walczącej, czasem wizerunki Żołnierzy Wyklętych. To sytuacja z którą mamy do czynienia zaledwie od kilku lat. To jednak nie wszystko – coraz więcej jest akcji charytatywnych, dzięki którym pomoc otrzymują kombatanci. Okazuje się, że ci, którzy przeszli piekło śledztw NKWD, byli w łagrach, po wojnie nie mogli znaleźć pracy bo służyli w AK – dziś żyją w cieniu i ostatnie lata swojego życia spędzają w zapomnieniu. Zdumiewa, że dopiero dziś młodzi ludzie organizują dla nich pomoc. Film będzie się nazywał „Milczące Pokolenie” - to ma wymiar wielowątkowy. Pierwszym „milczącym pokoleniem” są właśnie ci, którzy przeżyli wojnę, ale władza sowiecka odcisnęła na ich życiu ogromne piętno – nie tylko przez brutalne śledztwa NKWD, ale późniejsze zastraszanie. Ci ludzie nie mówili nawet swoim najbliższym o swojej przeszłości, do upadku komuny bali się, po upadku komuny nikt nie miał czasu ich wysłuchać, bo trzeba było budować kraj na nowo. Dopiero u schyłku życia, ktoś sobie o nich przypomniał. 

„Milczące pokolenie” podzieliłeś na dwie grupy ludzi. Kto stanowi kolejną?

Drugim „milczącym pokoleniem” są ci, którzy brutalnych śledztw nie przeżyli, albo stalinowscy sędziowie skazali ich nie tylko na śmierć, ale i zapomnienie. To ci, których szkielety IPN wykopywał na przykład w kwaterze „Ł”, czyli tzw. Łączce, która stała zbiorową bezimienną mogiłą dla dziesiątek żołnierzy niepodległościowego podziemia. Te szkielety po wykopaniu przez archeologów trafiały do Szczecina – to tu jest Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów i dr. Andrzej Ossowski, który przywraca im tożsamość. To dzięki wysiłkom takich ludzi można było godnie pochować „Inkę” czy „Zagończyka”. Te szkielety opowiadają po kilkudziesięciu latach swoją historię – przestają więc „milczeć”.  Co ciekawe dr. Ossowski jest reprezentantem jeszcze jednego „milczącego pokolenia”. To dość młody człowiek, choć urodzony jeszcze w czasach PRL – w nich się wychowywał i w nich chodził do szkół. Nikt nie opowiadał mu o żołnierzach Armii Krajowej, a za pytanie dotyczące Zbrodni Katyńskiej... nauczycielka historii go spoliczkowała. Komuna tak właśnie chciała wychowywać i tak uczyć historii – kompletnie przemilczeć ofiarę krwi kilkudziesięciu tysięcy osób i terror stalinowskich oprawców. Nasz film ma pokazać tę zależność między kilkudziesięcioma latami milczenia, a obecnym „hypem” na Żołnierzy Wyklętych. 

Jaki jest klucz doboru bohaterów? 

Chcemy na temat filmu spojrzeć z kilku perspektyw. Rozmawiamy z mjr Danutą Szyksznian Ossowską – łączniczką w Okręgu Wileńskim AK. Na własnej skórze doświadczyła działalności NKWD, później bezpieki. Naturalnym wyborem był dr Andrzej Ossowski z PBGOT, który dokonuje identyfikacji szkieletów i przywraca tożsamość żołnierzom pochowanym w bezimiennych mogiłach. Będziemy rozmawiać też z właścicielem największej firmy w Polsce produkującej odzież patriotyczną, odwiedzimy Wilno, Katyń, chcemy też porozmawiać z uczestnikami Marszy Niepodległości i sprawdzić ile wiedzą na temat postaci i symboli, które mają na koszulkach czy bluzach. Chcemy sprawdzić co do powiedzenia mają na przykład tatuatorzy, do których w ostatnim czasie lawinowo docierają klienci chętni uwiecznić na własnej skórze kotwicę Polski Walczącej. W filmie poszukamy też granicy między patriotyzmem prawdziwym, modą na patriotyzm, a przegięciem. Nasi bohaterowie muszą nas swoją narracją płynnie przez tę opowieść przeprowadzić. 

W poszukiwaniu dokumentacji jeździcie nie tylko po Polsce, ale wyjeżdżacie poza granice. W jaki sposób docieracie do osób, które mogą wam merytorycznie pomóc? 

Poszukując pomocy za granicą opieramy się na instytucjach państwowych – głównie ambasad, czy – jak to jest w przypadku Wilna – Instytutu Polskiego. Zawsze jest tak, że ktoś zna kogoś, kto zna jeszcze kogoś innego... w ten sposób docieramy do wybranej przez nas osoby. Czasem trzeba po prostu – wsiąść w samochód i jechać kilka tysięcy kilometrów, żeby porozmawiać osobiście. 

Podczas „spowiedzi” waszych milczących bohaterów coś Was zaskoczyło? Czy utwierdzacie się wyłącznie w wiedzy, którą posiadacie?

Zaskakuje nas bardzo wiele. Nawet nasza własna reakcja na pewne rzeczy, które słyszymy i widzimy w trakcie dokumentacji. Opowieść Pani Danusi Szyksznian Ossowskiej o jej cierpieniu w areszcie na Łukiszkach w Wilnie, gułagu, rozłące z rodziną, o tym jak niewiele zostało z jej rodzinnego domu – to było wstrząsające. Słuchając tego trudno zrozumieć bezmiar okrucieństwa wojny i pierwszych lat powojennych. Kolejnym trudnym doświadczeniem była wizyta w Areszcie Śledczym przy Rakowieckiej w Warszawie, gdzie dziś mieści się Muzeum Żołnierzy Wyklętych, i gdzie zginął chociażby rotmistrz Witold Pilecki. Byliśmy w jego celi, patrzyliśmy na odrapane mury. Kiedy dotarło do nas, że dokładnie do tego miejsca trafiał po torturach, że patrzył na te same ściany i przez tę samą kratę – zimny dreszcz przebiega po plecach. Poza tym zaskoczyła nas niechęć dyrektora Muzeum do mediów. Okazało się, że kilkukrotnie gościł u siebie ekipy filmowe, ale grano tam przede wszystkim kino rozrywkowe – coś kręcił tam Vega, raz robili odcinek M jak Miłość czy innego tasiemca. To spowodowało, że nawet dokumentalistom nieszczególnie się tam ufa i musieliśmy długo nalegać, żeby w ogóle się tam dostać w celu dokumentacji. To był jednak jedyny przypadek, kiedy napotkaliśmy na opór – to, co zdumiewa nas najbardziej to sposób w jaki ludzie reagują na informację, że robimy taki film. Otwierają przed nami serca i drzwi, oferują pomoc i czekają, bo mówią, że takiego filmu jeszcze nie było. Zrobimy wszystko, żeby się nie zawiedli. 

Czy to, o czym słyszycie od osób starszych, nie przeraża was trochę i nie obawiacie się, że te czasy mogą wrócić?

Przeraża i to bardzo. Z jednej strony można powiedzieć, że nasz los jest w naszych rękach, ale z drugiej uświadamiamy sobie jak rozpoczęła się II wojna światowa – to był zupełnie zwyczajny dzień, taki jak dziś i nic nie zwiastowało nadciągającego piekła. Chyba, że pytanie jest wprost polityczne i pytasz czy nie boimy się, że PiS, czy jakakolwiek inna partia, zacznie zamykać ludzi w więzieniach za poglądy, czy mordować – bo kombatanci opowiadają właśnie o torturach, mordowaniu i potwornej grozie. Kiedy o tym słyszysz, cieszysz się, że przyszło ci żyć w czasach, w których panuje względny pokój i możesz mówić, pisać, śpiewać, krzyczeć o czym tylko chcesz. Może właśnie dlatego tyle mówi się o Żołnierzach Wyklętych – bo dziś można. 

Wiem, że interesujesz się historią, ale skąd pomysł na taką produkcję?

Pomysł spokojnie sobie we mnie kiełkował na zasadzie: „fajnie byłoby to opowiedzieć”. Potrzebowałem jednak katalizatora. Takim stał się festiwal Niepokorni, Niezłomni Wyklęci w Gdyni – trzeba było wysłać zapowiedź filmu, żeby móc walczyć o dofinansowanie, potem zostać wyłonionym przez jury – udało się. Zostaliśmy wyróżnieni i jesteśmy po festiwalu – to znakomita promocja, choć finansowanie mieliśmy zapewnione już wcześniej, ponieważ znaleźli się inwestorzy chętni pomóc. Jeśli również chcecie nas wspomóc – znajdźcie nas na facebooku – wystarczy wklepać „Milczące Pokolenie”. Obserwujcie nas i trzymajcie za nas kciuki. 

Część osób może pomyśleć, że będziemy mieli do czynienia z filmem nawiązującym do współczesnej polityki. Możesz obiecać, że odetniecie się od niej w 100 procentach? 

Nie mogę odpowiadać za cudze postrzeganie świata czy poczucie estetyki. Zawsze jest tak, że cokolwiek robisz – jednym się spodoba, ktoś inny ma zastrzeżenia. Ktoś zauważy w tym filmie coś, co nasunie mu skojarzenia z rządem, ktoś inny stwierdzi, że niczego takiego nie ma. Wszystkie opowieści w tym filmie są w 100 procentach prawdziwe – to gwarantuję. Żołnierze Wyklęci nie byli monolitem – to bardzo szerokie pojęcie i grupa, której nie da się zdefiniować na podstawie kilku osób. Byli wśród nich bohaterowie, byli i tacy, co do których bohaterstwa nawet historycy się spierają. Ten film być może również wywoła spór – i bardzo dobrze – bo rozmowa oparta na argumentach zawsze prowadzi do konstruktywnych wniosków. 

Kiedy będziemy mogli obejrzeć już gotowy dokument? 

Premiera filmu zaplanowana jest na początek marca przyszłego roku – w Dzień Żołnierzy Wyklętych. Czasu jest niewiele, pracy dużo – do ukończenia jest warstwa zdjęciowa, montaż, postprodukcja, udźwiękowienie, tłumaczenie na kilka języków, nagranie lektorów... uff... dużo tego, ale zdążymy! O tym, gdzie będzie można obejrzeć film zdecyduje dystrybutor – na pewno będę starał się zorganizować prapremierę filmu w studiu S1 Radia Szczecin dlatego, że po pierwsze tam pracuję, poza tym – radio pomaga nam również jako patron medialny. Poza tym warunki w studiu S1 są dogodne do zorganizowania takiego wydarzenia. Szczegóły na pewno będą pojawiać się na profilu facebookowym „Milczącego Pokolenia” – już teraz gorąco zapraszam! 

9( 119)
Październik'18
gajda