Sztuczna inteligencja

Autor

Krzysztof Bobala

Usłyszałem dzisiaj, że „sztuczna inteligencja” namalowała obraz i to na tyle dobry, że postanowiono go wylicytować na aukcji ze sztuką. I jeszcze sprzedano z dużym zyskiem. Pomyślałem sobie, że oto dożyłem dziwnych czasów. To, co normalnie rodzi się w bólach, wymaga talentu, ogromu pracy i emocji, a niekiedy nawet wsparcia absyntu lub bardziej współczesnych wspomagaczy teraz ma być robione przez myślące roboty. Dokąd my zmierzamy, gdzie dojdziemy za kilka lat? Żeby było jasne - jestem za postępem technologicznym, a z komputerem od wielu lat żyję w dużej przyjaźni. Mimo dosyć zaawansowanego wieku biegle posługuję się smartfonem, tabletem czy wieloma programami komputerowymi napisanymi, aby żyło i pracowało się lepiej. I absolutnie trzymam kciuki, aby komputery, roboty i inne coraz nowocześniejsze urządzenia wspomagały nasze życie. Niech wspierają medycynę, bezpieczeństwo. rozwój, czy nawet zwykłe sprzątanie. Ale po co zaraz mają nas zastępować tam gdzie są emocje. W sztuce, sporcie, miłości, słowem tam gdzie potrzebujemy żywego człowieka. Takiego co myśli, żyje uczuciami, śmieje się i płacze. Takiego, którego możemy podziwiać i taki, któremu od czasu do czasu coś się nie udaje. Zacząłem wyobrażać sobie, jak mój ukochany sport, może wyglądać w zupełnie niedalekiej przyszłości. Zasiadam na trybunach kortu centralnego jednego z turniejów Wielkiego Szlema - weźmy np. ten najstarszy - Wimbledon. W ręku kubek tradycyjnego PIMM’s-a ze stojącego nieopodal automatu. Telefon komórkowy grzeje się do czerwoności „wypluwając” setki informacji o turnieju i nadchodzącym spotkaniu. Zakładam okulary (jestem już dobrze po siedemdziesiątce, więc wzrok trochę popsuty), rozglądam się wokół. Po mojej lewej stronie żona (też w okularach), która stara się przeczytać te wszystkie informacje z komórki, wyświetlające się przed nią jako hologramy w powietrzu. Po prawej jakaś para robotów. Niby wyglądają jak ludzie, ale przecież rozpoznajemy ich po tych charakterystycznych, matowych i bezdusznych oczach. I tak wygląda cała publiczność - mieszanina ludzi i robotów. Na ogromnym telebimie pokazują Wzgórze Henmana. Tam także komplet. I tak jak na trybunach mieszają się ludzie z robotami. Z lewej transparent z napisem „XPY600 is the best”. Spiker rozpoczyna prezentację zawodników: - Drodzy Państwo, w dzisiejszym finale spotkają się rozstawiony z numerem pierwszym XPY600 z największą niespodzianką turnieju, która dotarła do finału z eliminacji - ZBX480. Publiczność szaleje, zawodnicy pozdrawiają kibiców. Prawdziwe święto tenisa. Rozpoczyna się mecz. Zawodnicy dzisiaj są doskonale dysponowani (zaprogramowani). Żadnemu nie udaje się uzyskać przewagi. Pierwsza wymiana meczu trwa już godzinę trzydzieści i nic nie wskazuje, aby skończyła się w najbliższym czasie. Taki to sport robotów. Poczekajmy, może któremuś wyczerpią się baterie …

10( 120)
Listopad'18