Wolność Tomku w swoim domku

Autor

Szymon Kaczmarek

Jednym z wyraźniejszych objawów wolności jest zdecydowanie wolniejsza obsługa pacjentów NFZ. Wolniejsze szybkie pociągi, wolniejsze myślenie suwerena, a w sferze gospodarczej, zwolnienia grupowe. Sami sobie to wywalczyliśmy. Teraz walczymy o wolne sądy, ale o to będzie niełatwo, skoro już dziś na rozstrzygnięcia procesowe czeka się czasami kilka lat.

Wolność kocham i… nie zawsze ją rozumiem. Czasami bardziej kocham szybkość. Choć szybkość, jak mówią mądrzejsi, pomocną jest jeno przy łapaniu pcheł. Najmniej rozumiem wolność słowa. Zwłaszcza tę internetową, choć i w innych mediach nie jest ona dla mnie zrozumiała bardziej. Nastały otóż czasy, gdy miast patrząc sobie w oczy i artykułować mniej lub bardziej sensowną zbitkę głosek, komunikaty do bliźnich wysyłamy za pomocą kciuka. Stanisław Lem tego nie przewidział! Taka sytuacja rodzi znakomitą większość nieporozumień, kłótni i niesnasek. Czasami nawet dochodzi do utraty znajomego na fejsie, a przecież każdy wie, że to towarzyska klęska. 

Żyjąc w wirtualnej rzeczywistości pana Zuckerberga skazujemy się dobrowolnie na wolność. W tym przypadku wolność wyrażanych myśli i poglądów. Miłości, sympatii, fobii i nienawiści. Wszystkich tych uczuć, które pozostawił w konstrukcji homo sapiens, gwałtowny skok ewolucji technologicznej. Wyrażamy je za pomocą memów, emotikonów, krótkich zdań-komunikatów w odpowiedzi na bezduszne pytanie portalu: „cześć Szymon, co słychać?” Gdy jestem wkurzony, odpowiadam za pomocą dwukropka i lewego nawiasu. Nieco to idiotyczne, bowiem powodem mojego wkurzenia nie są znaki interpunkcyjne. Nie ma niestety emotikonu głębokiego westchnienia. A czasami byłby nieodzowny. Chociaż, gdyby poszperać u źródła, czyli w egipskich hieroglifach, może i westchnienie by człek znalazł?

Dziś, gdy napiszę na fejsie proste zdanie, jeszcze niedawno zrozumiałe dla każdego, średnio ogarniętego pierwszoklasisty: Ala ma kota, natychmiast zaleje mnie fala komentarzy. Pierwsze odezwą się feministki, dlaczego to Ala jest nienormalna? A może to Jasiu? Drudzy będą wegetarianie: dlaczego kota? Dlaczego nie jarmuż i kalarepę? Potem głos ksenofobów: Allach dręczy zwierzęta! Następnie islamiści: Allach akbar! Obrońcy zwierząt i ekoterroryści: Wypuścić kota!!! Cykliści: Budujmy ścieżki rowerowe dla kotów! I tak dalej, i tak dalej… Aż się boję na myśl, co by było, gdybym tak wpisał fragment kultowej piosenki Tadeusza Nalepy? Ten od słów „wziął mnie ojciec…” Jednak najbardziej zdumiewają mnie komentarze: co ty tak się tej Ali czepiłeś, podczas gdy w Sudanie dzieci głodują? To wtedy opadają mi ręce i jesienne liście.

Czasami myślę, że ta z trudem wywalczona wolność zwalnia nas od myślenia. A z pewnością od czytania ze zrozumieniem treści. Ot, popatrzymy na zdjęcie/mema i śmiało włączamy się komentarzem w wir dyskusji. Bez wczytania w tekst, bez zrozumienia kontekstu, okoliczności, czasem drugiego dna. Włączamy się i hajda przedstawiać swoją wizję świata. A że nie na temat? Co tam, ważne by wziąć udział. Takie czasy? Ja się z tym nie zgodzę. Na rozum nie ma dobrych lub złych czasów. Podobnie jest z procesem myślenia, do którego to rozum jest przydatny jak nie wiem co.

Ponoć, jak wieść niesie, jesteśmy wolni od 100 lat. Z przerwami, ale jednak. Bywa, że ciężkie są  kajdany naszej wolności. Bywa, że nie radzimy sobie z Nią. Ale ją mamy! Jaka by nie była, piękniejsza jest od niewoli. Jak bardzo byśmy się do niej nie przywiązali, wciąż należy o nią dbać. Tak przecież łatwo dać się zniewolić. Choćby przez zaniechanie rozumu.

10( 120)
Listopad'18
gajda