Wspominamy znanych i lubianych

Szczeciński Cmentarz Centralny to „ogród pamięci” bez czasu. Ziemia namokła łzami, a nad konarami drzew unosi się mgła wspomnień i tęsknoty za najbliższymi, ale też tymi, którym zawdzięczamy, kim jesteśmy. Ten niezwykły park jest swoistym panteonem – spoczywają tu wybitni szczecinianie, których nie da się zapomnieć. 

Autor

Daniel Źródlewski

To jedna z największych, najpiękniejszych i najoryginalniejszych nekropolii Europy. Ku zaskoczeniu wielu osób spoza Szczecina, to także dla mieszkańców jeden z ulubionych parków. Tak, po szczecińskim cmentarzu można spacerować! Utworzono nawet specjalne ścieżki – historyczną i przyrodniczą. Ta druga pozwala na obcowanie z unikatowymi okazami roślin, a pierwsza na podróż w czasie. Warto zatrzymać się i podziwiać detale pięknej Bramy Głównej oraz Kaplicy, jest tu też wiele ciekawych pomników – ze słynną kopią „Matki ziemi” Ernsta Barlacha na czele, oraz stare grobowce – tu warto wspomnieć o modernistycznym nagrobku Gertrud Ziegenrűcker, czy wzruszającym grobowcu Neumannów, z zachwycającą rzeźbą anioła proszącego o ciszę. Miłośnicy historii odwiedzają lapidarium oraz rozrzucone po nekropolii nagrobki mieszkańców dawnego Stettina, w tym zasłużonego nadburmistrza Hermana Hakena, czy architekta Wilhelma Meyera-Schwartaua. O najstarszych mogiłach powiedziano i napisano już wiele, a nie powstał jeszcze ani szlak, ani wyczerpująca publikacja opowiadająca o spoczywających tu wybitnych postaciach związanych ze współczesnym Szczecinem. Spróbujemy to nadrobić. 

W dolinie za kaplicą znajduje się zaaranżowana w kształcie okręgu Kwatera Zasłużonych (44). Po środku wysoko tryska fontanna, a dookoła spoczywają prominentni działacze z okresu PRL, ale też osoby bezspornie zasłużone dla miasta. Odejdziemy tu mogiłę pionierki szczecińskiej oświaty Janiny Szczerskiej oraz twórcy Pogoni Szczecin Floriana Krygiera. Są także groby słynnych kapitanów Żeglugi Wielkiej – Antoniego Ledóchowskiego, czy Konstantego Maciejewicza. Ten ostatni był patronem Liceum Morskiego znajdującego się na statku, po którym pozostał osławiony maszt, stojący dziś na nabrzeżu Łasztowni. Pochowani tu są także artyści – malarze i poeci: Guido Reck, Emanuel Messner, czy Jan Papuga. 

Gwiazdy kina i teatru

W Kwaterze Zasłużonych miejsce ostatecznego spoczynku odnalazł Zygmunt Duczyński (44/2/19). To już dwanaście lat bez Zygi. Twórca, szef i reżyser Teatru Kana odszedł przedwcześnie w 2006 roku, choć do dziś wszyscy tworzący Kanę wierzą, że nawet na chwilę nie opuścił progów teatru i gdzieś tam z góry ogląda kolejne artystyczne zmagania swojego zespołu. A ci postarali się by był obecny jeszcze intensywniej, nie tylko w artystycznej filozofii – ulica biegnąca przy teatrze nosi jego imię. Swojej ulicy w mieście nie ma jeszcze Danuta Chudzianka (44/1/11). Znakomita aktorka odeszła w 2011 roku. Teatromani jej nie zapominają, pamiętają o niej także jej uczniowie, a teatralnie wychowała przecież kilka pokoleń aktorów, którzy dziś święcą triumfy na prestiżowych scenach i wielkim ekranie. Była jedną z najwyrazistszych postaci szczecińskiego teatru. No właśnie, była… Jedną z ostatnich wielkich ról – Klara Zachanassian w „Wizycie starszej Pani” Friedricha Durrenmatta w Teatrze Polskim – tworzyła pod okiem reżysera Ryszarda Majora (22B/11/9). Dziś oboje mogą o tym „dyskutować” – reżyser odszedł rok przed swoją ulubioną aktorką. Też spoczywa na Cmentarzu Centralnym. Jego spektakle to kawał historii szczecińskich teatrów – Polskiego i Współczesnego. Choć tworzył w całej Polsce, ostatnie chwile spędził właśnie tu. Mało kto wie, że w jesieni życia, w Szczecinie zaraz po wojnie, mieszkała jedna z największych gwiazd przedwojennego kina. Stanisława Angel-Engelówna, znana była z wielkich „przebojów” starego kina – „Wrzos”, „Serce matki”, czy „O czym się nie mówi”. Po wojnie grała na deskach szczecińskich teatrów, wzbudzając zachwyt publiczności. Wówczas w Szczecinie nie chodziło się do teatru, czy na spektakle, lecz na Enegelównę! Do dziś na jej płycie nagrobka zawsze stoją świeże wrzosy. 

Dźwięki muzyki

Są na Cmentarzu Centralnym takie mogiły, przy których można usłyszeć muzykę... Wychowankowie profesora Jana Szyrockiego (21A/21/7), założyciela Chóru Politechniki Szczecińskiej (prowadził go przez pół wieku) oddają Mistrzowi hołd… śpiewając. Wtórują im pewnie niesłyszalne z ziemi anielskie chóry. Szyrocki stworzył muzyczny Szczecin. Ba! Tworzy zza światów dalej, bo jest niedoścignionym wzorem i inspiracją dla następców. Nie ma w Szczecinie melomana, który nie znał Jana Waraczewskiego (37B/17/2). Nie ma chyba też nikogo, kto by za Jankiem nie tęsknił… Skrzypek i wieloletni koncertmistrz Orkiestry Symfonicznej Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza skrywał za sumiastym wąsem (à la Strauss) szczery uśmiech, którym zarażał wszystkich dookoła. Nie ma go już prawie dwa lata. 

Na Cmentarzu, do którego prowadzi ulica Ku słońcu, spoczywa także „królowa twista” Helena Majdaniec (24A/3/12). Zwyciężczyni legendarnego Festiwalu Młodych Talentów, szturmem zdobyła publiczność, nie tylko w Polsce, bo przecież była gwiazdą paryskiej „Olimpii”. Z Czerwono-czarnymi i Niebiesko-czarnymi wylansowała nieśmiertelne hity – wystarczy wspomnieć „Rudego rydza”, czy „Czarnego Alibabę”. O jej legendzie przypomina nie tylko oryginalna mogiła, z fortepianową klawiaturą, ale też szczeciński Amfiteatr, którego jest patronką. Wspomniany Festiwal Młodych Talentów tworzył kolejny wielki nieobecny (zmarł w 2009 roku) – Jacek Jerzy Nieżychowski (47B/20/1). Był aktorem, śpiewakiem, kabareciarzem i dziennikarzem. To jego charyzmie Szczecin zawdzięcza swój artystowski sznyt. Postać nietuzinkowa i barwna. Prawdziwa legenda. Ale legendą (i to wciąż żywą) jest też pierwszy polski girls-band – Filipinki. W dziewczynach ze Szczecina kochała się cała Polska, nucąc przy tym znane do dziś przeboje. Jedną z Filipinek była także Krystyna Sadowska-Nizowicz (43C/8/10), zostawiła swoje muzyczne przyjaciółki przed sześcioma laty… 

Szwajowe wspominki

Moniko! Smutno bez Ciebie. Nie można Cię już zobaczyć na ekranie, ani usłyszeć w radio. Owszem, można Cię przeczytać, ale bez Ciebie to już nie to samo. Trzy lata temu odeszła Monika Szwaja (25B/5/1). Dziennikarka telewizyjna i radiowa, ale przede wszystkim pisarka. Jej powieściami żyła cała Polska. Tęskną za nią także muzycy szantowi! Mało kto wie, że Monika Szwaja napisała teksty do znakomitej większości morskich pieśni. Bo Monika kochała też morze. Brakuje też Heleny Raszki (20E/5/7). Poetka zmarła przed dwoma laty. Jej wiersze na szczęście pozostały. Zaklęła swoje ciepło w poezji. A ta jest nieśmiertelna. 

Odwiedzając mogiły najbliższych, pamiętajmy by, oddać także hołd tym, którzy kształtowali nasze „tu i teraz”. Pośród tych ponad trzystu tysięcy dusz szczecińskiego Cmentarza Centralnego, odnajdźmy ich groby i podziękujemy, albo po prostu pogadajmy z nimi. Szkoda tylko, że nie usłyszą. A może… 

10( 120)
Listopad'18
gajda