Moda na naturę czy laktoterroryzm?

W październiku na łamach naszego magazynu ukazał się artykuł pt. „Terror laktacyjny”, który wyszedł spod pióra naszej koleżanki redakcyjnej. Tekst dotyczył karmienia piersią przez świeżo upieczone mamy, a raczej wolności w wyborze sposobu karmienia dziecka. Autorka opierając się na własnych doświadczeniach (nie zawsze przyjemnych, takich jak bycie np. pod obstrzałem negatywnych komentarzy), opinii innych mam oraz wiedzy położnej, konsultantki laktacyjnej i psychologa przedstawiła jasne stanowisko w tej sprawie: moje ciało, moja decyzja a wyeliminowanie z życia naturalnego karmienia wcale nie ma negatywnego wpływu na rozwój dziecka. Poniżej przedstawiamy polemiczny tekst z naszym, w którym wypowiadają się specjalistki z zakresu medycyny, promotorki karmienia piersią i jednocześnie mamy.

 

Autor

Karolina Kędzierska-Kapuza

galeria

W prasie ani telewizji nie widać reklam, których przesłaniem jest promocja karmienia naturalnego, natomiast otaczają nas wszechobecne reklamy mieszanek mlecznych oraz żywności dla niemowląt. To stwarza wrażenie, że szybkie rozszerzanie diety jest niezbędne dla prawidłowego rozwoju niemowlęcia. Okazuje się, że zgodnie z zaleceniami WHO w 6 miesiącu życia dziecko wyłącznie piersią karmi jedynie 4-9% Polek. Ogólnopolskie badania pokazują, że odsetek mam w ogóle karmiących jeszcze piersią w 6 miesiącu życia (niemowlęta z już rozszerzoną dietą) jest niesatysfakcjonujący i wynosi około 68%. Należy domyślać się, że przyczyną takiej sytuacji w Polsce jest wciąż zbyt słaba lub niewłaściwa promocja karmienia piersią oraz silne lobby firm produkujących mleko modyfikowane i żywność dla niemowląt. 

– Młoda matka jest terroryzowana.  Ja 24 lata temu rodząc swojego pierwszego syna też tak się czułam. Babcie, ciocie, sąsiadki wszystkie mi udzielały dobrych rad. Tylko nie było wtedy internetu i trochę było prościej bo tych rad było po prostu mniej. I każdy był znany osobiście a nie teraz jak w sieci może pozostać anonimowy i nigdy nie ponieść konsekwencji za swoją wypowiedź. To nie prawda, że kobiety w szkole rodzenia dostają informacje, że poród ma być przeżyciem pełnym uniesień i nie można się go bać. Osobiście nie znam kobiety, która w pierwszej ciąży nie bałaby się porodu. Poród może być uniesieniem i jest, ale jest też wysiłek, ból, czasami zwątpienie. Kobiety mają w dzisiejszych czasach komfort, bo mogą korzystać z edukacji przedporodowej prowadzonej przez położne w ramach NFZ. I to one, położne a nie inne obce i anonimowe kobiety są prawdziwym wsparciem dla kobiet w połogu.  – mówi Magdalena Zawadzka, dyplomowana położna, doradca laktacyjny, mama 3 dzieci. – Wyłączne karmienie piersią bądź ściągniętym przy pomocy laktatora mlekiem mamy to uznany na całym świecie złoty standard żywienia niemowląt do 6 miesiąca życia. Zupełnie niepotrzebnie mamy próbują rozszerzać dietę w 4 miesiącu życia niemowlęcia, wbrew zaleceniom WHO. Ja zawsze podkreślam, że to rodzice dokonują wyboru żywienia swojego dziecka, ale ma on być świadomy. Świadomy, czyli poparty aktualną wiedzą medyczną. I według tej wiedzy karmienie piersią to jedyny optymalny sposób żywienia niemowląt. Jeżeli kobieta nie chce karmić to ja szanuję jej decyzję. Kilka razy pomagałam hamować laktację, bo było to za trudne dla danej mamy. Nie oceniam, lecz wspieram. Profesjonalna pomoc laktacyjna jest udzielana już na etapie przygotowania do porodu, w szkole rodzenia. Następnie na oddziale położniczym, po urodzeniu noworodka. Chodzi o to, aby po taką pomoc profesjonalisty sięgnąć, aby młoda matka nie szukała odpowiedzi na forach, gdzie pełno jest sprzecznych i często nieprawdziwych informacji powodujących jedynie poczucie winy i własnej niedoskonałości.

O edukacji wspomina także Nina Kwaśniewska promotorka karmienia piersią, Fundacja Macierzanka, mama 2 dzieci: – Od 2012 roku jestem zaangażowana w promowanie karmienia piersią – przede wszystkim jako mama – a od 2014 roku jako wiceprezes Fundacji Macierzanka, która statutowo zajmuje się wsparciem karmienia naturalnego. Macierzanka jest miejscem, w którym przygotowujemy kobiety do porodu i karmienia naturalnego. Nasze cele to przede wszystkim edukacja i wsparcie – dwa filary, które dają kobietom dobry start w karmienie piersią i macierzyństwo – mówi. – Moja praca – jako promotorki karmienia piersią – to przede wszystkim niemedyczne wsparcie, nauka i szerzenie wiedzy o laktacji. To także moja misja! Rozumiem i respektuję wybór kobiet dotyczący sposobu karmienia dziecka. Uważam jednak, że tylko wtedy możemy mówić o niezależnym wyborze, jeśli jest on poprzedzony rzetelną wiedzą dotyczącą korzyści wynikających z karmienia piersią, nie tyle dla dziecka, ale… przede wszystkim dla matki.  Mamy relatywizm laktacyjny – ciągłe rozmywanie i deprecjonowanie rangi karmienia piersią i roli kobiety karmiącej, sprowadzanie dyskusji o karmieniu piersią do debaty o tym, czy wypada lub można karmić publicznie, zupełnie zapominając o tym, że jest to inwestycja w zdrowe społeczeństwo, bez wydawania ogromnych sum na programy profilaktyczne. Często będące jedynie profilaktyką wtórną. Nie ma terroru laktacyjnego, tak samo jak nie ma wsparcia laktacyjnego. Polki chcą karmić piersią i ponad 90% kobiet zaczyna swoje macierzyństwo z dzieckiem przy piersi, ale już tylko 1. na 3. dzieci w wieku do 6. miesięcy jest karmionych piersią. Gdyby istniał terror laktacyjny i gdyby istniało wsparcie laktacyjne – powyższe dane były zupełnie inne. 

Ważną przyczyną takiej sytuacji jest również fakt, ze poradnictwo laktacyjne nie jest finansowane ze środków publicznych. Każdy noworodek a szczególnie wcześniak powinien być karmiony mlekiem mamy a w sytuacji, gdy z ważnych powodów jest to niemożliwe, można skorzystać z Banku Mleka Kobiecego. – Po urodzeniu pierwszego syna okazało się, że mleka mam aż nadto. Nadmiar systematycznie gromadziłam w zamrażarce, niestety syn nie chciał pić tak przechowywanego mleka, nie było też sytuacji, w której moje zdrowie nie pozwoliłoby mi karmić piersią, nie było więc konieczności, by skorzystać ze ściągniętego wcześniej pokarmu. Kilkanaście lat temu na terenie województwa zachodniopomorskiego nie było żadnej instytucji, która chciałaby przyjąć i podać moje mleko innym dzieciom, które nie mogły być karmione mlekiem własnej mamy. Zatem cały zapas niestety się zmarnował i musiałam wszystko wyrzucić.- opowiada Karolina Kędzierska-Kapuza, specjalista chorób wewnętrznych, nefrologii i transplantologii, dr hab. n. med., mama 2 synów. – Gdy urodziłam młodszego synka moja laktacja nie była już tak obfita jak za pierwszym razem, ale i tak mleka mogłoby wystarczyć na podzielenie się nim z innym maluchem. Pod koniec 8. miesiąca karmienia piersią, kiedy Bank Mleka Kobiecego w Szczecinie został otwarty, zgłosiłam swoją chęć zostania honorową dawczynią mleka. Bardzo sprawnie i szybko udało się załatwić formalności oraz przejść pozytywnie wszystkie badania kwalifikujące. Systematyczne podłączanie do laktatora sprawiło, że intensywniej stymulowałam produkcję mleka i przedłużyłam okres karmienia piersią mojego młodszego synka do ponad 12 miesięcy. Zamrożone i przekazane przeze mnie do banku mleko dobrze służyło wcześniakom urodzonym w szpitalu na Pomorzanach.

Głos w sprawie zabrała także Katarzyna Ostrowska-Clark, specjalista chirurgii, dr n. medycznych, mama 3 dzieci, która przedstawiła sytuację kobiet po zabiegach piersi w ramach chirurgii estetycznej: – Operacje z zakresu chirurgii estetycznej piersi mogą, ale nie muszą przeszkadzać w karmieniu piersią. Samo powiększenie z użyciem implantów silikonowych przy włożeniu ich pod powięź lub pod mięsień piersiowy zupełnie w tym nie przeszkadzają, także panie po takim zabiegu nie powinny obawiać się problemów z laktacją – wyznaje. – W przypadku zmniejszenia biustu, plastyki piersi (mastopeksji) ta sytuacja może wyglądać trochę inaczej. Czasem część przewodów wyprowadzających mleko może ulec przecięciu podczas operacji. Może się okazać, że tylko część przewodów odprowadzających pokarm może być czynna. Już 150ml mleka dziennie zapewnia dziecku odpowiednią ilość immunoglobin. Tą ilością jesteśmy w stanie wspomóc naturalną odporność u niemowlęcia. Nie zmienia to faktu, że decydując się na taki zabieg należy liczyć się z ryzykiem niemożności karmienia piersią. Myślę jednak, że pomimo tego należy zachęcać pacjentki do prób karmienia. Gdyby okazało się to zbyt trudne można wspomóc się wtedy lekami zatrzymującymi laktację. Operacje chirurgiczne piersi nie stanowią całkowitej bariery dla kobiet chcących karmić swoje dzieci.

Podsumowując, faktem jest, że świata nie zmienimy i że informacje o karmieniu piersią będą nadal czerpane z internetowych forów i grup. Natomiast chodzi o to żeby każda młoda mama miała świadomość, że wszystkie te „porady” może szybko i bezproblemowo zweryfikować „w realu” u profesjonalisty – położnej, pediatry, czy doradcy laktacyjnego. Wtedy będzie mogła zachować krytycyzm wobec wiedzy zdobytej w elektronicznych źródłach informacji, i terror laktacyjny nie będzie już taki straszny.

10( 120)
Listopad'18
gajda