Restauracja – drugi dom

Znają się od urodzenia, pracują razem od 10 lat. Prywatnie zgodne i kochające się rodzeństwo, zawodowo perfekcyjny duet, stojący za sukcesem restauracji i browaru Wyszak. Znają ten biznes dosłownie od kuchni. Nie tylko są właścicielami dobrze prosperującego lokalu, ale jak trzeba ugotują, podadzą a nawet staną na zmywaku. O prowadzeniu rodzinnego biznesu, rozmawiamy z Joanną Różycką i Michałem Jagłą.

Autor

Aneta Dolega

Jak się prowadzi rodzinny interes będąc rodzeństwem? Dogadujecie się ze sobą w pracy bez problemu?

Joanna Różycka: Patrzymy w jednym kierunku. Ważną rolę odegrała nasza mama, która przekazała nam dobre wartości, natomiast w świat smaków, zapachów i gotowania wprowadziła nas babcia. Dom zawsze nam się kojarzył z dobrą kuchnią, wspólnym spędzaniem czasu przy jednym stole i celebrowaniem posiłków. I taką też przyjęliśmy zasadę w prowadzeniu restauracji.

Michał Jagła: Na początku był podział obowiązków. Ja byłem odpowiedzialny za alkohole, moja siostra za kuchnię. Z czasem zaczęło się to wzajemnie przenikać, sami też od siebie się dużo nauczyliśmy. 

Co sprawiło, że zaczęliście ze sobą pracować. Skąd pomysł na prowadzenie lokalu?

M.J. Jako rodzeństwo zawsze dobrze funkcjonowaliśmy, podobnie jako partnerzy w biznesie. Po 10 latach to się nadal sprawdza.

J.R. Pewnie wiele osób pamięta nas kiedy w naszej pierwszej restauracji nad morzem, Siesta Bar w Międzywodziu, sami gotowaliśmy, parzyliśmy kawę, podawaliśmy gościom jedzenie, sami jeździliśmy po towar, co zresztą robimy do dzisiaj. Sami również wyremontowaliśmy miejsce, a był to kupiony w Niemczech warzywniak, które później służyło nam za restaurację. Naprawdę, bez cienia przesady, poznaliśmy ten biznes od podszewki, a Wyszak jest naszą pasją, spełnieniem marzeń, wisienką na torcie.

M.J. Pamiętam jak wchodząc do profesjonalnie wyposażonej kuchni głaskaliśmy sprzęt, na który nas wtedy nie było stać. Miałem 21 lat i gotowałem na zwykłej kuchence.

Co serwowaliście gościom w swojej pierwszej restauracji?

J.R. Na początku drinki i kawę a w następnym roku w karcie znalazło się jedzenie, np. pyszne ryby z pieca, kuchnia śródziemnomorska.

M.J. Trzymaliśmy dobry poziom od samego początku, do tego stopnia, że dzwonili do nas ludzie pytając, kiedy otwieramy lokal, bo chcą przyjechać nie do Międzywodzia tylko specjalnie do nas.

J.R. Otworzyło nam to oczy na ten biznes i dało potężny impuls do działania. Przestała nam wystarczać sezonowa działalność gastronomiczna. 

Przyszedł w końcu czas na Szczecin

M.J. Tak, najpierw na deptaku Bogusława mieliśmy Czarną Owcę, mały bar, który fajnie hulał, miał swój klimat i swoich stałych gości. W nocy pracowaliśmy w Owcy, a w dzień remontowaliśmy Wyszaka. To był bardzo wesoły i ciekawy czas (śmiech).

Rzadko się ostatnio zdarza by właściciele nowo powstałych restauracji sami gotowali czy mieli jakiekolwiek doświadczenie w gastronomii. Zazwyczaj zatrudniają do tego odpowiednie osoby, a lokal traktują jako inwestycję. Jesteście tego przeciwieństwem.

J.R. Cały czas jesteśmy w naszej restauracji, jak trzeba to staniemy za barem, wejdziemy na kuchnię czy posprzątamy. Mamy też szczęście do ludzi. Pracujemy z samymi pasjonatami, taki jak my. Świetnie się z nimi dogadujemy. 

M.J. Prowadzenie restauracji to nie jest już tylko praca, to styl życia. Tutaj jest nasz drugi dom.

W takim razie co polecacie z menu Waszej restauracji, coś z Waszej osobistej listy.

M.J. Wkładki sezonowe. To jest miejsce, w którym możemy kulinarnie zaszaleć. Łączymy ze sobą różne smaki, z których wychodzi nowa jakość. To nasza specjalność.

Dziękuję z rozmowę.

 
Browar Wyszak
Księcia Mściwoja II 8
Szczecin

 (+48) 662 233 678
www.browarwyszak.pl

11( 121)
Grudzień'18
gajda