Las w szklanej kuli

Przyrodę można umieścić w utworze muzycznym, czego świetnym przykładem są „Cztery pory roku” Vivaldiego, ale czy da się ją także zamknąć w szklanym naczyniu? Jak najbardziej! Co więcej, rośliny będą tam zakwitały, gubiły liście, a nawet znikały i na nowo się rodziły. Prawdziwy zielony mikrokosmos jest na wyciągnięcie ręki! Wszystko zaś za sprawą Darii Wadas-Modrzejewskiej, właścicielki firmy Mossa Terra, która w szklanym naczyniu potrafi zamknąć las, dżunglę, a nawet pustynię.

Autor

Karolina Wysocka

galeria

Tworzenie miniaturowych ekosystemów w szkle od jakiegoś czasu jest bardzo modne, a jedną z pierwszych osób, które zaczęły się tym zajmować w Polsce, była szczecinianka – Daria Wadas-Modrzejewska. 

Pomysł na zielony biznes

Skąd inspiracja na taką działalność? Daria wymienia trzy główne powody: pasję do roślin, studia i podziw dla azjatyckich osiągnięć. – Jestem córką ogrodników, od dzieciństwa mam do czynienia z roślinami. Kolejny krok to studia, z wykształcenia jestem biotechnologiem, zajmowałam się kulturami in vitro, a moja praca magisterska dotyczyła kwitnienia róż w słoiczkach. Przełomowym momentem była natomiast podróż z mężem do Japonii. W krajach azjatyckich panuje ogromny szacunek dla przyrody i poszanowanie zieleni. Każda roślinka jest bardzo ważna. Azjaci dbają o nawet najdrobniejsze punkty zieleni w mieście. Przenoszą też miniaturowe ekosystemy do siebie do domu, żeby otaczać się przyrodą. Tworzą również ogrody z mchów i paproci, co skojarzyło mi się z tym, co jest u nas, Puszczą Bukową. Jak wróciłam do domu, stwierdziłam, że nasza polska przyroda wcale nie jest gorsza od azjatyckiej i można coś takiego przenieść z naszego lokalnego, szczecińskiego podwórka – podkreśla Daria.

Na początku obdarowywała mossariami rodzinę i przyjaciół, ale po chwili o zielone ekosystemy zaczęli pytać inni. Daria musiała się zdecydować. Wzięła udział w konkursie z urzędu pracy i udało jej się dostać dotację unijną. Uzyskała też pozwolenie od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na pobór mchu. Na początku nie było łatwo, ale do wszystkiego doszła metodą prób i błędów. Biznes zaczął się rozwijać. – Mam z tego satysfakcję, a inni mają dużo radości – zapewnia miłośniczka zieleni. A skąd pomysł na nazwę firmy? – Mossa to mech, terra ziemia. Nazwa ładnie brzmi, jest sympatyczna. Wpada w ucho. Dobrze się kojarzy, a każdy kto ją usłyszy może sobie tę nazwę dobrowolnie zinterpretować – podkreśla z uśmiechem Daria. Jak natomiast wygląda zwykły dzień pracy właścicielki firmy Mossa Terra? Daria śmieje się i mówi, że nie ma czegoś takiego, każdy jest inny, a ona prowadzi ogrodnictwo w mikroskali. – Muszę dopasować się do roślin, a nie one do mnie. Codziennie je doglądam, obserwuję. Dużo rozmawiam z klientami, bo mossarium to nie produkt sklepowy, spore grono osób traktuje je jak „roślinne zwierzątko”. Bardzo emocjonalnie podchodzą do zakupu. Prócz tego robię czasem za kuriera, pocztę kwiatową, czy doradcę roślinnego – mówi z uśmiechem.

Leśne życie w wersji mini

Czym tak naprawdę jest las w szkle? – Mossarium to miniaturowy ekosystem, zamknięty w szklanym naczyniu. Podstawowym elementem tworu jest mech, który gromadzi wodę. W miarę zapotrzebowania oddaje ją innym roślinom lub gdy jest jej za dużo, działa jak gąbka, odsysając ją. Zapewnia optymalne warunki – wyjaśnia Daria. Laikowi może się to wydawać z pozoru proste, szklany słoik, trochę ziemi i mchu, kilka roślin. W praktyce, wcale nie jest to takie łatwe. Jak podkreśla Daria rośliny są humorzaste, a każda ma własne zapotrzebowania. – Nie na wszystko mamy wpływ i trzeba się z tym pogodzić. To zajęcie wymaga cierpliwości – dodaje. A jak to możliwe, że kwiaty radzą sobie zamknięte w szkle i zachodzą w nich procesy takie, jak za oknem? Jak podkreśla właścicielka firmy Mossa Terra rośliny wyczuwają, że są w zamknięciu i dostosowują się do przestrzeni oraz warunków, w jakich żyją. – Wodę dostarczamy im co jakiś czas, na początku, by rozruszać ekosystem. Początkowy etap jest kluczowy, mossarium musi przyzwyczaić się do nowych warunków, a jak to zrobi, zaczyna żyć samodzielnie. Rośliny same wytwarzają dla siebie tlen, dzięki fotosyntezie, a zachodzą w nich takie same procesy jak za oknem, gdyż działa na nie długość dnia i nocy – tłumaczy Daria.

A jak zazwyczaj wygląda przygotowanie ekosystemu w szkle? – Pierwszy etap to przyszykowanie tego, co chce klient. Zorientowanie się w sprawach roślinek. Nasadzenie. Ostatni etap, w zależności do mossarium, trwa najdłużej. Przy jednej roślince obserwacja wynosi tydzień, przy większej ilości dłużej, a przy drzewach trzy miesiące to minimum. Popularne mossaria ze storczykiem około 10 dni – podkreśla Daria. Co ciekawe, twórcy ekosystemów zapewniają, że mogą one stać w domu nawet wiele lat. Właścicielka firmy Mossa Terra trzyma przy sobie swoje pierwsze okazy i najstarsze z nich ma ponad 3,5 roku. Miłośniczka zieleni cały czas je obserwuje – Mossaria przy prawidłowej pielęgnacji są długowieczne. Do każdego dołączamy krótką instrukcję – mówi Daria, po czym dodaje z uśmiechem. – Mówimy też każdemu klientowi, że w razie czego proszę pisać, będziemy pomagać. Nie każdy musi się znać na roślinach, a mi też zależy na tym, by mossaria miały się dobrze. Chętnie udzielam informacji. Zawsze jesteśmy też otwarci, żeby takie mossarium przyjąć do nas na „rehabilitację”. 

Wśród klientów firmy Mossa Terra najpopularniejsze są mossaria ze storczykami i leśne, jak mówi Daria „szczecińskie”, gdyż przypominają Puszczę Bukową. Jednak zakup małego ekosystemu to jedno, a drugie to jego pielęgnacja we własnych czterech kątach. Jak dbać w domu o miniaturowy ekosystem? Oto kilka porad od specjalistki. – Podstawą jest obserwacja. Jak za dużo pary, to trzeba uchylić wieczko, za sucho – podlać, mech dodatkowo należy osobno zraszać. Czasem rośliny mogą przeżyć szok temperaturowy, wtedy warto na przykład przestawić je w inne miejsce. Mossaria lubią bardziej cieniste miejsca, niekoniecznie na widoku. Ważny jest więc kompromis, między ich potrzebami, a naszymi zachciankami estetycznymi – podkreśla Daria. A komu właścicielka firmy Mossa Terra szczególnie poleciłaby mossarium? – To szczególnie praktyczne dla osób, które mają mało czasu na zajmowanie się roślinami. Ekosystem po pewnym czasie staje się samowystarczalny. Przy minimalnym wysiłku jest on w stanie się utrzymać i cieszyć oko bardzo długo. Nawet osoby, które nie mają ręki do kwiatów, mogą sobie na to pozwolić – zapewnia.

Miniaturowa Puszcza Bukowa

Daria ma wiele zainteresowań i jak sama przyznaje, to otwiera horyzonty, a także pozwala jej myśleć niestandardowo. Zna również wiele ciekawostek na temat kwiatów, dzięki czemu każde z jej mossariów jest absolutnie wyjątkowe. Właścicielka firmy Mossa Terra pracuje z dużym zaangażowaniem, a tworzone przez nią ekosystemy mają dla niej wielką wartość. – Jedno z zamówień, które szczególnie zapadło mi w pamięć, to stworzenie mossarium w dużej kuli z muszlami, pamiątkami z podróży. Była to piękna aranżacja z wyeksponowaniem pamiątek. Inne to zamówienie, gdzie musieliśmy odwzorować planetę z „Gwiezdnych Wojen” – po czym dodaje – Ludzie często mają niezwykłe pomysły. Staram się pomóc spełnić im marzenia. Dużo osób zamawia z zagranicy lub innych miejsc. Wiele z nich kojarzy Puszczę Bukową z domem i chcą mieć przy sobie kawałek Szczecina, w nowym miejscu zamieszkania, by przypominał o domu, rodzinnej okolicy. W takim mossarium mamy małą buczynkę, mech, paprotki i czasem skrzydłokwiat, gdyż daje element zieleni, nawet jeśli zmienia się pora roku.

Jakie są największe walory jej dzieł, prócz wizualnych? Według Darii to obserwacja i medytacja, gdyż mamy pod opieką coś, co się zmienia. Miłośniczka zieleni podkreśla też, że mossaria zawsze potrafią czymś zaskoczyć i dodaje – Obserwowanie procesów przyrody w mikroskali jest bardzo kształcące. 

A co poradziłaby komuś, kto sam chce stworzyć mossarium? – Uzbroić się w cierpliwość i nastawić na próby. Najlepsze rośliny to skrzydłokwiaty, paprotki i fitonie – podkreśla z uśmiechem Daria Wadas-Modrzejewska. 

11( 121)
Grudzień'18