Walki karnawału z postem

Na szczecińskich scenach dwie premiery – w Teatrze Współczesnym „Fanny i Aleksander” na podstawie filmowego scenariusza Ingmara Bergmana w reżyserii Justyny Celedy, a w Teatrze Polskim „Zamek z piasku” – musical Andrzeja Zaorskiego według „Skiza” Gabrieli Zapolskiej. Tytułowa „walka” łączy obie tak odległe od siebie formą i tematyką produkcje. 

Autor

Daniel Źródlewski

Fanny i Aleksander

Teatr Współczesny, Reżyseria: Justyna Celeda

Bergmanowski scenariusz, choć napisany blisko 40 lat temu, a osadzony w początkach XX wieku zaskoczył aktualnością. Dla współczesnego widza to obok trudnej obyczajowej historii, także spojrzenie na odwieczną, a dziś szczególnie widoczną w polskiej rzeczywistości, konfrontację różnych filozofii życia. W spektaklu to nieco frywolny świat artystycznej rodziny Ekdhalów kontra ascetyczne życie Biskupa Vergerusa. Ponad czterogodzinny spektakl pełen jest teatralnych fajerwerków, szczególnie w przestrzeni scenografii, oraz misternych kostiumów Grzegorza Małeckiego. Znakomita jest Beata Zygarlicka jako Helena Ekdahl, przejmującą postać Emilii stworzyła Barbara Lewandowska, urzeka komediowy wulkan Pawła Niczewskiego (Gustav Adolf), wyrazisty jest Marian Dworakowski jako Oscar Ekdhal, a popis teatralnej magii (dosłownie) dał Konrad Pawicki. Na scenie oglądamy niemal cały zespół teatru, jednak ich role są nierówne, niektóre płaskie, i statyczne (nie tylko w kontekście choreograficznym). Niezrozumiały, a nawet niepotrzebny był zabieg wprowadzenia marionetek, które choć wizualnie poetyckie, sprawiały problemy animacyjne. Być może właśnie ta nieczytelna forma utrudniła tytułowym postaciom (poprawni Maria Dąbrowska i Jakub Gola) namówienie widza, by spojrzał na teatralny świat ich oczami. Choć spektakl wciąga, intryguje, a momentami zachwyca, to niestety całość jest niespójna, często chaotyczna, a druga część zawodzi, tak jakby reżyserka wyczerpała pomysły na inscenizację. Wiele scen było wręcz kalkami filmowych kadrów, bez pomysłu na ich teatralizację, czy osobny charakter. 

Zamek z piasku

Teatr Polski, Reżyseria: Andrzej Zaorski 

Skrajnie odległe od siebie pomysły na życie, także na jego intymne sfery, mają dwie pary, które spotykają się w „Skizie”. Andrzej Zaorski, który już raz sięgał po ten tekst na deskach Teatru Polskiego w 1978 roku, tym razem zaproponował formę musicalu. Dopisał piosenki trafnie komentujące akcję, zresztą osadził ją kilkadziesiąt lat później niż oryginał, wreszcie zmienił zakończenie. Efekt: wywołujący salwy śmiechu, nieco pieprzny i formalnie urzekający spektakl. To sprawdzona komediowa forma, szczera teatralna klasyka w dobrym znaczeniu tego słowa.

Nie zawiedli aktorzy wcielający się w główne postaci, choć da się wyczuć pewną pokoleniową „różnicę”: starsi aktorskim stażem – Olga Adamska i Sławomir Kołakowski (tu przepraszam za określenie) po prostu „wymiatają”. Ten spektakl zdecydowanie należy do Adamskiej (Lulu) – to rola na wskroś błyskotliwa, jakby dla niej napisana. Aktorka kokietuje i moralizuje z niesłychaną gracją, a jak zaśpiewa… och! Świetny jest Sławomir Kołakowski jako Tolo – ileż w nim humoru, ileż przekory i… rozczulającego marudy. Młodsza para – Marta Uszko i Filip Cembala świetnie bawili się swoimi postaciami. Debiutujący przecież w musicalu „Rent” w Operze na Zamku Cembala przypomniał swoje wokalne i choreograficzne możliwości (brawurowa „pijana” piosenka), Uszko znów potwierdziła swój muzyczny talent oraz aktorską finezję. Milcząca rola samego reżysera, jako kamerdynera Maurycego to teatralny majstersztyk, o którym można by było rozprawiać godzinami. A przy okazji reżyser miał oko na zespół… 

11( 121)
Grudzień'18