Przemiana ciała i ducha

Marta Borkowska to kobieta, której spotkanie z doktorem Arturem Śliwińskim z Art Medical Center odmieniło życie. Z przyjemnością i ochotą stanęła przed obiektywem Radka Kurzaja, a nam opowiedziała swoją historię, która pomimo dramatycznego początku zakończyła się bardzo szczęśliwie. To także kolejny przykład na to, że medycyna estetyczna potrafi zmienić czyjeś życie na lepsze. 

Autor

Aneta Dolega

galeria

Wypadek

Do doktora Śliwińskiego trafiłam z polecenia. Miałam dość poważny problem z piersią w wyniku wypadku, któremu uległam w dzieciństwie. Kiedy miałam 6 lat, podczas zabawy wpadłam na drzwi, które miały wstawioną szklaną szybę. Nieszczęśliwie rozbiłam ją i nadziałam się na kawałki szkła. Między innymi przecięłam sobie klatkę piersiową. Po wypadku pozostał mi brzydki i rozległy bliznowiec. Pierś, która uległa przecięciu nie rosła równomiernie z drugą zdrową, sutek zupełnie się schował. Moja pierś wyglądała nieestetycznie.W wyniku wypadku, przez większość mojego dotychczasowego życia miałam z tego powodu kompleksy. Wstydziłam się swojego ciała, wstydziłam się pokazywać nago, nawet przed własnym mężem. To było dla mnie bardzo krępujące. Do tego pojawiały się problemy przy karmieniu dziecka. Przez pewien czas unikałam tego tematu, nie chciałam o nim rozmawiać – był dla mnie zbyt traumatyczny. W końcu dojrzałam do decyzji, by coś z tym zrobić.

Zabieg

Był 2016 rok. Chodziłam na treningi personalne. Moim trenerem był Łukasz Plewnia, który pomagał mi w walce z nadwagą. Ważyłam wtedy ze 100 kilogramów, jak nie więcej. Oprócz tego namówił mnie na odwiedziny w klinice AMC u doktora Śliwińskiego. Przedstawił go, jako znakomitego chirurga i człowieka. Namówiona poszłam do kliniki. Doktor Śliwiński okazał się być osobą niezwykle ciepłą i otwartą. Stworzył taką atmosferę w gabinecie, że po raz pierwszy od dawna nie wstydziłam się swojego ciała. Szczegółowo opowiedział mi o zabiegu, pokazał zdjęcia innych pacjentek przed i po. Jednym słowem – artysta. Po operacji, kiedy zdjęto mi opatrunki i zobaczyłam moje piersi, to popłakałam się ze szczęścia. Były ładne i równe, a blizna zniknęła. 

Być kobietą

Operacja bardzo pozytywnie wpłynęła nie tylko na moje zdrowie, ale także na samopoczucie. Wzrosło moje poczucie wartości, a także nastawienie do życia. Zaczęłam bardziej słuchać trenera, zmieniłam dietę na według zasady” jeść częściej, ale mniej”. Jestem po operacji już dwa lata plus 32 kg mniej na wadze. W końcu czuje się kobietą. I to niezależnie od tego czy założę na siebie dres i adidasy czy będzie to sukienka i szpilki. Nie tylko zmieniło się moje ciało, ale także to, co mam w głowie. Czuje się świetnie ze sobą.

Walka o siebie

Jeżeli ktoś ma kompleksy i pragnie zawalczyć o siebie to korzystanie z medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej jest dobrym wyborem. Po to ona jest. Dawniej nie było takiej możliwości. Jedynie, co mogłyśmy zrobić by poczuć się lepiej to założyć coś ładnego na siebie, pomalować usta czy oczy. Jestem aktualnie na takim etapie, że bez skrepowania mogę opowiadać o tym co mi się przytrafiło i co z tym zrobiłam. Naprawdę drogie panie, warto o siebie walczyć, a jeżeli macie taką okazje to z niej skorzystajcie. To najlepsza inwestycja w siebie.

autor: Aneta Dolega
foto: Radek Kurzaj
makijaż, włosy, stylizacja: Agnieszka Ogrodniczak
mecenas projektu: Art Medical Center

 

11( 121)
Grudzień'18