Nowe życie mebli

Architekt wnętrz i projektant mebli. Z zamiłowania jest renowatorem i autorem bloga o odnawianiu mebli Rzuć Pan Okiem!, nagrodzonego podczas Meetblogin na Łódź Design Festival w roku 2015 jako najlepszy blog o tematyce DIY. Paweł Machomet starociom przywraca dawny blask. Niektóre meble tworzy sam, wykorzystując do tego odpady i wiekowe elementy. Najbardziej lubi pracować nad wzorniczymi klasykami, prezentującymi się najlepiej po doprowadzeniu do oryginalnego wyglądu.

Autor

Aneta Dolega

Jest Pan mistrzem w renowacji starych mebli. Na czym polega ta sztuka? Jakie trzeba mieć zdolności by stary przedmiot dostał nowe życie?

Myślę, że o tym, czy jestem mistrzem renowacji, będziemy mogli porozmawiać, gdy spotkamy się za pięćdziesiąt lat, a ja dalej będę zafascynowany starociami (śmiech). To bardzo szeroka dziedzina, dzięki której stare i nawet bardzo zniszczone, ale przepiękne przedmioty mogą odzyskać swój dawny wygląd i służyć kolejnym pokoleniom. Mam wrażenie, że z każdą nabytą umiejętnością dowiaduję się, jak dużo nauki jeszcze przede mną. Ja po prostu prowadzę bloga, na którym pokazuję to, co robię. Moim celem jest inspirować ludzi o podobnych do moich zainteresowaniach i podpowiadać tym, którzy chcieliby zrobić coś samodzielnie na potrzeby urządzenia wnętrz, w których mieszkają i nie wiedzą, jak się za to zabrać. Wydaje mi się, że w renowacji mebli szalenie ważna jest cierpliwość – ja musiałem się tego nauczyć – dbałość o detal, świadomość materiału, znajomość różnorodnych technik. Wiele sytuacji wymaga ode mnie kreatywnego i nietypowego myślenia. Nie ukrywam, że w mojej przygodzie z odnawianiem staroci ogromną rolę odgrywa wykształcenie plastyczne i projektowe.

Które realizacje uważa Pan za ważne, które przyniosły Panu szczególną satysfakcję? 

Pierwszą debiutancką realizacją na moim blogu był fotel typu 300-177 (o czym w chwili znalezienia go na uczelnianym śmietniku nie miałem oczywiście pojęcia) nazwany Cytry-nówką od kawałka oryginalnej starej tkaniny obiciowej w cytrynowy wzór, który udało mi się zachować. To od niego wszystko się zaczęło. Dziś pewnie nie pociąłbym go tak drastycznie i raczej próbował odnowić z myślą o zachowaniu jego oryginalnego wyglądu sprzed pięciu dekad. Innymi ważnymi dla mnie meblami są krzesła typu 200-190 projektu profesora Rajmunda Teofila Hałasa. Dwa egzemplarze tej niewątpliwej ikony polskiego designu, wyprodukowane w nieistniejącej już Goleniowskiej Fabryce Mebli w roku 1977, odnowiłem w 2017 roku na międzynarodową wystawę Polish Design Island, która odwiedziła Gdańsk, Brukselę, Łódź, Kopenhagę i Szczecin. W roku 2018 powstała wersja tego krzesła w czerni według autorskiego pomysłu Doroty Koziary. Hałas Tutto Nero (tak je nazwałem) został jednym z dziesięciu eksponatów wystawy 10 TOP Polish Design by Dorota Koziara, prezentowanej we Wrocławiu i w Warszawie. 

Bardzo ważnym projektem w mojej blogowej karierze są warsztaty renowacji mebli, które poprowadziłem już ponad pięćdziesiąt razy w różnych miejscach w Polsce. To dwudniowe wydarzenie skierowane do początkujących miłośników samodzielnego odnawiania staroci. Ich organizacja pochłania ogromne ilości czasu oraz energii zespołu ludzi, ale przynosi też wielką satysfakcję i radość z tego, że możliwe jest dzielenie się z innymi swoją pasją. 

Jakie są współczesne meble? W dobie produktów  typu „Ikea” zatracamy w tym temacie indywidualność. Te same kanapy, szafki ,nawet drobne elementy wystroju jak obrazki na ścianach.

To prawda. Idąc do potężnej sieciówki, możemy skopiować sobie jeden do jednego wnętrza z katalogu lub sklepowej ekspozycji. Niektórym się to podoba, a innym nie. Nie każdy też musi kochać meble zabytkowe. Uważam jednak, że wnętrze powinno opowiadać o jego użytkowniku,  a w stu procentach nowe i masowo produkowane elementy wyposażenia trochę tę opowieść wyciszają. Chyba w każdej rodzinie są jakieś pamiątki po przodkach, choćby zdjęcia, które z powodzeniem mogą zastąpić wspomniane przez panią sieciówkowe obrazki na ścianie. To drobiazg, ale unikatowy i mówiący o nas. Dużo ludzi wykorzystuje rozwiązania z sieciówek, łącząc je bardzo pomysłowo ze starociami. Trzeba przyznać, że Ikea z roku na rok proponuje coraz ciekawsze pod względem wzornictwa i jakości rzeczy, a w swoich stylizacjach korzysta z wiekowych przedmiotów, pokazując jak pomysłowo pożenić stare
z nowym. Bardzo mi się to podoba.

Myślę, że na pytanie „jakie są współczesne meble?” można byłoby napisać książkę. W końcu obok taniej masowej produkcji mamy rzeczy wytwarzanie w krótkich seriach, niekiedy z wykorzystaniem rzemiosła. Możemy wybierać meble, kierując się pożądanym kształtem, ulubionym albo zupełnie innowacyjnym materiałem, stylem, a nawet zamawiać formy użytkowe, które zostaną wykonane od zera wedle naszych indywidualnych upodobań.

Czy krzesło może być dziełem sztuki?

Absolutnie tak! Mówi się, że zaprojektowanie dobrego krzesła to jedno z największych wyzwań stojących przed projektantem mebli. To właśnie one stanowią największą część moich zbiorów. Wiele z nich ozdabia wnętrza domu, a kilkadziesiąt wyeksponowałem ostatnio na ścianach swojej pracowni zupełnie tak, jak robi się to w przypadku malarstwa, grafiki, czy pięknej porcelany ustawianej w witrynach.

Co Pana inspiruje? Na co Pan zwraca uwagę w trakcie renowacji mebli?

Każdorazowo, gdy rozpoczynam pracę nad starym meblem, staram się dotrzeć do informacji na temat tego, jak mógł on wyglądać w czasach swojej świetności oraz gdzie i komu służył. To naprawdę świetne źródło inspiracji. Zdarza się, że obiekt, któremu chcę poświęcić nieco uwagi, by go odnowić, jest z różnych przyczyn w bardzo złym stanie wizualnym i wykończenie go zgodnie z oryginałem na przykład politurą, czy woskiem podkreślającym rysunek drewna w efekcie pasować będzie jak „wół do karety”. Korzystam wtedy z możliwości, jakie daje przemyślana stylizacja. Przeglądam tony magazynów, setki zdjęć, wynajduję oryginalnie spatynowane stare meble w internetowych sklepach z całego świata, przyglądam się ich detalom, technikom wykończenia, które później odtwarzam, czytam ich historie, poznaję daty produkcji, regiony, z których pochodzą, a następnie przekładam zebrane informacje na swoje realizacje, w których wszelkie niedoskonałości i wizualne wady zamieniam na unikatowe detale.

Bardzo ważne w renowacji jest dla mnie, by niezależnie od tego, jak dany mebel ma wyglądać, przywrócić jego konstrukcji stabilność, poprawić kondycję materiałów, z których go wykonano i w miarę możliwości zabezpieczyć przed niszczeniem w kolejnych latach. Staram się także zachować jak najwięcej oryginalnych elementów tworzących dany przedmiot. Pokryte ciężkim do usunięcia brudem i farbami okucia czy drewniane detale z ubytkami łatwo można wymienić na nowe, ale dla mnie niezwykle satysfakcjonujące jest móc przywrócić im dawny wygląd, nawet jeśli wiąże się to z długą i żmudną pracą.

Od jakiegoś czasu trwa moda na sprzęty rodem z PRL-u. Jeszcze trochę a pokochamy meblościanki. Na czym polega fenomen tego stylu? 

Już je kochamy. Stare polskie meble segmentowe osiągają dziś ceny rzędu kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. To były naprawdę świetne pomysły rozwiązujące problemy związane z zamieszkiwaniem niewielkich przestrzeni. Legendarna meblościanka Bogusławy i Czesława Kowalskich z roku 1961 swoją formą, wielofunkcyjnością i możliwością zbudowania jej w różny sposób zyskała uznanie naprawdę szerokiego grona użytkowników. Wydaje mi się, że nie o styl tu chodzi, a po prostu o dobry projekt stworzony po coś, w odpowiedzi na konkre-tną potrzebę przez świetnie wykształconych kreatywnych designerów i plastyków. Podobnie jest z krzesłami i fotelami z tamtych lat cechującymi się niewielkimi gabarytami, ciekawą linią i komfortem użytkowania, albo ze stołami umożliwiającymi powiększenie blatu lub umieszczenie go na różnych wysokościach. Okazuje się, że mimo upływu lat są to wciąż intensywnie poszukiwane obiekty.

Pana ulubione meble?

Krzesła z giętej buczyny. Mam ich całkiem sporo w swojej kolekcji. Najstarsze pochodzą z lat sześćdziesiątych XIX wieku. Niektóre mają wypalane sygnatury i fabryczne naklejki. Są przepiękne w detalu. Wiele z nich zidentyfikować można na podstawie unikatowej i rozpoznawalnej już na pierwszy rzut oka konstrukcji, na przykład Thonet numer 14, okrzyknięty najpopularniejszym krzesłem świata.

Czego Pan uczy studentów – przyszłych projektantów mebli, a czego osoby, które chcą nauczyć się renowacji? Co im Pan przekazuje?

Wiele osób nie wie o tym, że blog to nie jedyne moje zajęcie. Od 2015 roku pracuję w Akademii Sztuki w Szczecinie w Pracowni Projektowania Mebla. Kładę olbrzymi nacisk na to, żeby meble moich studentów nie były zgadywane, a projektowane i aby nawet najprostszej formie przyświecała jakaś myśl, żeby można było rozmawiać o inspiracjach różnymi stylami, naturą, potrzebami ludzkimi, trendami. Staram się podsuwać im przykłady mebli starych i nowych jako podpowiedz w kwestiach związanych z materiałami, węzłami konstrukcyjnymi, formą i detalami.

Tym, którzy chcą poznać podstawy renowacji mebli, podpowiadam jakich narzędzi należy używać, realizując poszczególne jej etapy, o czym wypada pamiętać, wybierając tkaniny i wybarwienia drewna. Pokazuję, jak wiele można zdziałać nawet podczas pracy nad najbardziej zniszczonym meblem, uzbrajając się w cierpliwość i dbając o najdrobniejsze szczegóły, a także dając sobie chwilę czasu na przeanalizowanie możliwych do zrealizowania wariantów nowego looku staroci, by wybrać ten, w którym mebel zaprezentuje się najlepiej.

Skąd ta miłość do mebli się wzięła u Pana?

Zawsze bardzo dużo malowałem, rysowałem, wycinałem i lepiłem. Kiedy chodziłem do drugiej klasy gimnazjum, czyli mając lat piętnaście, wyszlifowałem i wybarwiłem jakąś czerwonawą bejcą stolik kawowy na toczonej nóżce. Robiłem stylizowane ramki z drewnianych listewek malowanych w złote wzory, w które oprawiałem swoje obrazy. Miałem też okazję podglądać pracę mojego wujka stolarza, który przyjechał kiedyś na kilka dni do naszego pierwszego domu i na niewykończonym wtedy poddaszu w zaaranżowanym warsztacie wykonywał od zera pasujące do wnętrza schody. Po niedługim czasie dostałem krzesło jadalniane od mojej prababci i wtedy po raz pierwszy zacząłem szukać informacji na temat tego, jak odnawiać meble. Pamiętam, że potwornie grube warstwy lakieru zrywałem z niego dość sprawnie kawałkami szkła. Pracy nad krzesłem nie dokończyłem, ale wyszlifowałem i pomalowałem za to nóżki przepięknego szezlonga z lat czterdziestych, który moja mama kupiła do salonu. Później w domu pojawił się stolik kawowy z wyplatanym blatem, szafa, konsola, kolejne krzesła. Wszystko wymagało mniejszych lub większych napraw, które – nie zawsze z powodzeniem – wykonywałem. W międzyczasie zacząłem studiować architekturę wnętrz, po której ukończeniu zdecydowałem się na kolejny kierunek, czyli projektowanie mebli. Podczas pierwszych studiów założyłem bloga, który pierwszego grudnia 2018 roku skończył sześć lat.

Dziękuje za rozmowę.

 

Paweł Machomet

Architekt wnętrz i projektant mebli. Z zamiłowania jest renowatorem i autorem bloga o odnawianiu mebli Rzuć Pan Okiem!, nagrodzonego podczas Meetblogin na Łódź Design Festival w roku 2015 jako najlepszy blog o tematyce DIY. Paweł Machomet starociom przywraca dawny blask. Niektóre meble tworzy sam, wykorzystując do tego odpady i wiekowe elementy. Najbardziej lubi pracować nad wzorniczymi klasykami, prezentującymi się najlepiej po doprowadzeniu do oryginalnego wyglądu.


www.rzucpanokiem.pl
www.facebook.com/rzucpanokiem
www.instagram.com/rzucpanokiem

1( 122)
Styczeń'19
gajda