Autor

Dariusz Staniewski

Historyczne wydarzenie w dziejach szczecińskiej Rady Miasta oraz Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego! Obie instytucje wkroczyły w XXI wiek! Do tej pory sesje Rady Miasta były transmitowane tylko w wersji audio. Sejmiku w ogóle. W nowej kadencji obrady i Rady Miasta i sejmiku są transmitowane video. Teraz więc każdy mieszkaniec Szczecina i regionu może „na żywo” obejrzeć swoich wybrańców w trakcie obrad: jacy są aktywni, czym się zajmują w trakcie sesji (np. graniem na komputerze w szachy –  a były takie przypadki, albo wypisywaniem jakichś głupoty na Facebooku - dosyć częste zjawisko), jak przebiega sesja, ile czasu radni potrafią zmarnować na jałowe dyskusje o duperelach. Dlaczego czasami obrady trwają do późnych godzin popołudniowych lub nawet wieczornych, choć można byłoby je przeprowadzić sprawniej i zakończyć szybciej, po co radni wprowadzają liczne przerwy z byle jakiego powodu oraz oczywiście ich „popisy” oratorskie. Niech społeczeństwo w końcu zobaczy. Nic się nie ukryje. Jak mawiają Rosjanie będzie „i smieszno i straszno”. Czasami horror, thriller a czasami komedia albo tragifarsa. 

Wybrano wykonawcę pogłębienia toru wodnego Świnoujście-Szczecin. Będzie to belgijsko-holenderskie konsorcjum. Tor zostanie pogłębiony na długości 62 km. Będzie miał 100 m szerokości, a także mijanki dla większych statków. Okazuje się, że pogłębienie przyniesie jeszcze jeden efekt. Urobek jaki zostanie wydobyty podczas prac ma wynieść 20 mln metrów sześciennych ziemi. Pojawiło się więc pytanie: co z tym zrobić. I już wiadomo. Na Zalewie Szczecińskim, na wschód od toru wodnego, powstaną dwie wyspy. Według Urzędu Morskiego nie będą one dostępne dla turystów, bo ma tam być m.in. siedlisko dla ptaków. Teraz urzędnicy zastanawiają się jak te wyspy nazwać. Taka jest wersja oficjalna. Bo podobno nazwy są już wybrane, a i ich przeznaczenie także zostało ustalone. Pierwsza z wysp –  większa ma być takim naszym lokalnym, szczecińskim Alcatraz –  więzieniem albo ośrodkiem odosobnienia dla pewnych delikwentów. Spełni się więc być może marzenie pewnej radnej, kandydatki na prezydenta Szczecina, która proponowała, aby całą patologię zasiedlającą śródmieście miasta wywieźć gdzieś na rogatki, umieścić w kontenerach i niech tam sobie żyją pod nadzorem opieki społecznej oraz policji. Druga z wysp ma być również pewnym odpowiednikiem czegoś, co już w historii się sprawdziło  –  taką naszą św. Heleną. Czyli miejscem odosobnienia dla niektórych lokalnych polityków. Jacy Napoleonowie, taka wyspa.

Nie od dziś wiadomo w całej Polsce, że Szczecin leży nad morzem. Tak to powtarzano przez całe lata, że naród uwierzył. Potem turyści przyjeżdżają do stolicy Pomorza Zachodniego i stając na Wałach Chrobrego dopytują którędy na plażę. Nie ma co z tym walczyć. Zwłaszcza, że być może rzeczywiście jeszcze trochę i Szczecin będzie leżał nad morzem. Wskazują na to prognozy meteorologiczne, które pojawiły się przy okazji ostatniego szczytu klimatycznego w Katowicach. Okazuje się, że ma nam zalać trochę kraju! Pod wodą znajdą się m.in. Wyspa Spichrzów w Gdańsku, Elbląg, Prawobrzeże w Szczecinie oraz Świnoujście! Tak się podniosą wody oceanów i mórz. Cieszą się m.in. wędkarze, płetwonurkowie, posiadacze jachtów i innych łódek, górale (bo do nich woda, póki co, nie dojdzie), producenci filmów katastroficznych (bo temat wdzięczny, szeroki i głęboki (dramaturdzy - jeden już pisze sztukę pt. „Zalani”), producenci wódek (bo być może wróci „Bałtycka”), hodowcy ryżu, gangsterzy likwidujący (swoją konkurencję metodą „betonowych skarpetek”) oraz prezydent Szczecina (którego koncepcja Floating Garden, czyli miasta Pływających Ogrodów wreszcie się zrealizuje w 100 procentach). Choć tylko na prawie połowie powierzchni stolicy Pomorza Zachodniego. 

Wściekli są  developerzy pakujący gigantyczne pieniądze w nadmorskie inwestycje (bo popłyną z funduszami i utopią mega kasę) oraz właściciele małej gastronomii od Świnoujścia aż po Hele. Przygotowują własną konferencję klimatyczną na której przedstawią odpowiedź na tę wielką wodę, która ma nadejść: m.in. domy i hotele na palach (ewentualnie pływające lub podwodne) oraz food shipy zamiast food trucków. W menu np. pizza z owocami Morza Bałtyckiego, kebab z morświna, makaron z wodorostami oraz potrawy kuchni orientalnej z sieciówki pod nazwą „Chińska dżonka pełna jedzonka”.

1( 122)
Styczeń'19