Malala. Dziewczyna z kulą w głowie

Elżbieta Chowaniec  Teatr Współczesny w Szczecinie  ,   reżyseria: Robert Drobniuch

 

Autor

Daniel Źródlewski

galeria

Tytułowa postać to Malālah Yūsufzay, słynna już Pakistanka, walcząca o prawa kobiet do nauki. Na początku 2009 roku zaczęła pisać internetowy blog (pod pseudonimem Gul Makai). Za odważne wypowiedzi i sprzeciw wobec polityki talibów została postrzelona w głowę i szyję. Dziewczyna cudem przeżyła, bo kula szczęśliwie ominęła mózg. Dalej prowadziła swoją działalność na rzecz kobiet, a w 2014 roku została nagrodzona pokojowym Noblem.

Przybliżenie jej postaci, oraz głoszonych przez nią idei, bez cienia wątpliwości, jest dziś niezwykle ważne i potrzebne. Po jej historię sięgnęła dramaturg Elżbieta Chowaniec, która stworzyła sugestywną opowieść o losach samej Malali, ale przede wszystkim traktującą o problemach kobiet w świecie muzułmańskim. Spektakl Teatru Współczesnego na podstawie jej tekstu powstał w ramach nowego cyklu edukacyjnego „Dorosłość”. Projekt jest dedykowany młodym widzom, będącym u progu dorosłości. Niestety ta nieco szkolna, czy młodzieżowa dedykacja w pewien sposób zdeterminowała przedstawienie. Reżyser Robert Drobniuch, nie ufając chyba wrażliwości młodych widzów, zaproponował sporo uproszczeń. Przedstawienie jest zdominowane formą – sztuczne, schematyczne, często niemożliwe układy choreograficzne, pozbawione naturalności i uniemożliwiające aktorom na pełną (jakąkolwiek?) emocjonalność. Nie ułatwia tego skomplikowana struktura tekstu – ciągłe zmiany ról, formy i trybu opowieści. Zupełnie niepotrzebne są współczesne wątki, które miały za zadanie sprowadzić problem do naszego „tu i teraz”, niestety wybrzmiewają karykaturalnie, a wręcz zakłócają przekaz. Na scenie oglądamy czwórkę aktorów – Adriannę Janowską-Moniuszko, oraz trzech panów: Arkadiusza Buszkę, Macieja Litkowskiego, oraz Wojciecha Sandacha. Ich kreacje są poprawne, ale nic więcej. Wspomniana struktura skutecznie zablokowała potencjał. Wydawało się, że bardziej skupiają się na formalnościach (momentami z pogranicza podstaw akrobatyki), niż emocjach. Najwyrazistsza wydaje się Jankowska–Moniuszko. Aktorka świetnie odnalazła się w scenach, w których faktycznie i bezpośrednio mogła być Malalą. Wykreowana przez Katarzynę Proniewską-Mazurek przestrzeń to ascetyczny (zaznaczony trampoliną) plac zabaw, który przeobraża się w ring. Niestety zawiodła reżyseria świateł, które stało w niejasnej sprzeczności z charakterem akcji i samego spektaklu. Ciekawie za to wypadła praca autorki kostiumów – Hanki Podrazy. Nie ma tu miejsca na sztuczność – bohaterowie ubrani są w codzienne, zwykłe ubrania, choć z wymownymi treściami na t-shirtach. Zaskakujący jest hidżab Malali z logo znanej marki odzieżowej – to jednak nie teatralny zabieg, lecz sięgnięcie do istniejącej oferty tej firmy. Z poziomu naszej kultury to zaskakujące, szczególnie w kontekście rozmowy o prawa kobiet w muzułmańskim świecie. Mimo chybionej formalności spektakl Drobniucha jest bez cienia wątpliwości ważną rozmową, na ważny temat, szczególnie w środowisku młodych ludzi. To także istotna i adekwatna propozycja w repertuarowej polityce Współczesnego. Prestiżowe 3/6. 

 
1( 122)
Styczeń'19
gajda