Jak wreszcie schudnąć (lub osiągnąć inne cele)

Kto z Was dotrzymał zeszłorocznych obietnic noworocznych? Tak mało osób? Zabrakło uporu i konsekwencji? A może wcale nie były potrzebne, bo słowa upór i konsekwencja... nikogo jeszcze nie zmotywowały. Dlaczego? Bo kojarzą się z wysiłkiem, a od myślenia o wysiłku każdemu odechciewa się działać. Jak więc działać naprawdę skutecznie?

Autor

Małgorzata Szewczyk

Określ swoje cele

Zanim zaczniesz się skupiać na diecie, ćwiczeniach z trenerem personalnym lub przeszukiwaniu YouTuba w celu uzyskania płaskiego brzucha w tydzień – zaprojektuj swoje cele. Cel musi zawierać konkretny przekaz – nie twórz zbyt ogólnych zamierzeń, takich jak: chcę schudnąć, chcę nabrać masy mięśniowej. Twój cel musi być łatwy do zrozumienia oraz precyzyjnie ukazywać to, co chcesz osiągnąć, np.: ile kilogramów planujesz schudnąć lub przybrać na masie mięśniowej, w jakim czasie chcesz to osiągnąć, jaką masę ciała chcesz uzyskać, jaki rozmiar ubrań chcesz nosić.

Cel musi być możliwy do zmierzenia

Twój wyznaczony cel musi być tak skonstruowany, abyś mogła lub mógł sprawdzać postęp w dążeniu do jego realizacji. Zrób sobie pomiary ciała. Przydatne narzędzia do pomiaru to między innymi: waga, procentowa zawartość tkanki tłuszczowej, analiza składu ciała, pomiar obwodów ciała, lustro.

Cel musi być możliwy do osiągnięcia

Twój cel musi być realny do osiągnięcia. Pamiętaj, że nie możesz schudnąć 10 kg w tydzień, ale też nie typuj tylko rzeczy będących w zasięgu Twojej ręki. Mierząc za nisko nie osiągniesz redukcji tkanki tłuszczowej i nie zbudujesz masy mięśniowej. Cel musi wzbudzać ciekawość oraz lekki niepokój, stwarzać dyskomfort i wychodzić poza Twoją strefę komfortu. Myśl odważnie i krocz naprzód poza przeciętność. 

Cel musi być możliwy do osiągnięcia w wyznaczonym czasie

Określ realny termin, w ciągu którego będziesz realizować swój cel np: będę chudła/chudł 0,5-1 kg tygodniowo. W skali miesiąca to tylko 2-4 kg, ale w skali roku daje nam całkiem okazałą liczbę bez obaw o efekt jo-jo. Slogany w gazetach oraz na etykietach odchudzających suplementów i diet oświadczające: „Schudłam 10 kg w miesiąc” to tylko puste słowa. Pamiętaj, że prędkość z jaką organizm pozbywa się tłuszczu lub buduje masę mięśniową są ograniczone.  

Skuteczne jest określenie celów w cyklach trzymiesięcznych i dwutygodniowych. Trzy miesiące to idealny czas, aby zauważyć zmianę swojej sylwetki, zmniejszyć poziom tłuszczu lub zwiększyć ilość masy mięśniowej. Dwa tygodnie to najlepszy czas, abyś zorientowała się, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Jeżeli efekty nie są zadowalające nic straconego! To tylko dwa tygodnie. 

Nie działaj na własną rękę. Skontaktuj się z dietetykiem lub trenerem personalnym. Sporządzaj listę celów dziennych i skoncentruj się na nich, wykształcą one dobre nawyki treningowo-żywieniowe, np: codziennie trzymam się swojego planu żywieniowego, jem tylko zdrową żywność, unikam przetworzonej żywności, nie jem słodyczy, przygotowuję posiłki dzień wcześniej, wypijam 3 litry wody mineralnej dziennie, dziś realizuję trening siłowy, dziś poświęcam 40 minut na trening cardio.

Pamiętaj! Wszystkie cele zawsze zapisuj w czasie teraźniejszym i w formie pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby. Odczytuj je codziennie i pamiętaj, że kształtowanie nawyku to proces, a nie jednorazowe zrywy lub kilkurazowe zdarzenia. Jeśli nawyk, który chcemy wykształcić nie należy do najłatwiejszych, to praca nad nim wymaga więcej czasu. 

Gdy osiągniesz swój cel – nagródź się!

Nagroda ma zbawienny wpływ na psychikę. Jeżeli przez dwa tygodnie skrupulatnie przestrzegałaś lub przestrzegałeś diety i planu treningowego - nagródź się! Zamów pizzę, zjedz dodatkowy posiłek lub coś słodkiego. Oczywiście możesz nagrodzić się też w inny sposób. Z doświadczenia w pracy z ludźmi mogę śmiało stwierdzić że 99% osób z którymi pracuje wybiera pierwszą opcję...

Nikt nie jest doskonały

Żeby jednak nie było aż tak idealnie – krótka anegdota na koniec. W minionym roku miałam wielką radość osiągnąć jeden z piękniejszych celów w życiu, jaką jest podjęcie decyzji o wspólnym życiu z ukochaną osobą... i wyszłam za mąż. Długo wybierałam sukienkę, a kiedy wreszcie ją wybrałam należycie przetestowałam w salonie skacząc, tańcząc i biegając. Jednego nie zrobiłam: nie usiadłam w niej. W chwili zasiadania za stołem weselnym miałam małą chwilę grozy, bo sukienka krótko mówiąc... nie wykazywała się elastycznością. 

Wyznaczajcie sobie zatem duże cele, działajcie, pamiętając, że nigdy nie będzie perfekcyjnie. Sporo szczegółów da się jednak dopilnować, a z nich składa się cały proces, którego przeprowadzenie sprawia naprawdę wiele satysfakcji. 

 
1( 122)
Styczeń'19
gajda