Co nas irytuje w związkach?

„Z kim tak ci będzie źle jak ze mną” śpiewała Kalina Jędrusik. Jak wszyscy wiemy, nie ma związków idealnych. Chyba nie ma też par, które w ogóle się nie kłócą, nie sprzeczają, czy chociaż nie mają różnych zdań. Co więcej, psychologowie często podkreślają, że zdrowe relacje nie są całkowicie wolne od sprzeczek, a kłótnie są potrzebne, gdyż nadają związkowi dynamikę. Nie pozwalają na zaleganie urazów i niechęci. My też postanowiliśmy wtrącić w te rozważania swoje trzy grosze i porozmawiać z różnymi osobami na temat kłótni i zachowań, które nas irytują w partnerach. A na sam koniec… podamy sprawdzone recepty na wyjście z sytuacji konfliktowej oraz dobry związek!

Autor

Karolina Wysocka

galeria

Spory są nieuniknione. Ludzie mają różne poglądy, temperamenty i inaczej reagują na konkretne sytuacje. Dlatego też terapeuci często radzą, by nie rezygnować z nieporozumień, ale zamieniać je w produktywne rozmowy.

Domowe drobnostki i nie tylko

Wiele par rzadko sprzecza się o poważne sprawy, ale o błahostki jak najbardziej. Co nas irytuje? O co się najczęściej kłócimy? – Wszystko zależy od tego, na jakim etapie związku jesteśmy. Na początku często sporo idealizujemy, później zaczynamy jednak zauważać różne rzeczy, które nam przeszkadzają – podkreśla psycholog i psychoterapeuta Karolina Drelich, po czym dodaje: – Najczęstsze powody są najbardziej prozaiczne. Kiedy ludzie się od siebie oddalają, zaczynają zwracać uwagę na drobiazgi. Do sprzeczek mogą prowadzić kłopoty z podziałem obowiązków w domu, czy po jakimś czasie rozczarowanie drugą osobą, gdyż na początku miało się wyidealizowany jej obraz.

Co na to nasi rozmówcy? Zdają się potwierdzać tezę, że denerwują nas często zupełne błahe sprawy. – W związku może nas irytować wszystko. Relacja miłosna to połączenie dwóch różnych osób i ta różnorodność powoduje, że inaczej postrzegamy świat. Pojawiają się sytuacje konfliktowe i problemy, a to może nas irytować – podkreśla szczecińska pisarka, trener biznesu i coach Sylwia Trojanowska, która od 22 lat jest w związku małżeńskim. Podobne zdanie ma stomatolog Edyta Wejt-Tawakol z Dental Center Wejt&Tawakol. – Sytuacje konfliktowe zdarzają się zawsze, mimo największej miłości i zaangażowania w związek – mówi. Do sprzeczek często doprowadzają drobiazgi z życia codziennego. Na przykład słynne rozrzucone skarpetki, podniesiona deska klozetowa, zostawione naczynia na stole, wieczorne podjadanie, czy powolność w podejmowaniu decyzji przez partnera. To jednak tylko niektóre drobnostki, jakie wymieniają rozmówcy. – Do szału doprowadzają mnie np. rzeczy mojego partnera porozrzucane po całym mieszkaniu, czy zostawianie pootwieranych szafek. Ja jestem bardziej pedantyczna. Irytuje mnie też brak podzielności uwagi. Mężczyźni zanim się zajmą kolejną sprawą, najpierw muszą zrobić pierwszą. Kobiety potrafią robić wiele rzeczy na raz – śmieje się Barbara Pindera z firmy Impresja, która w związku jest od 10 lat i podkreśla, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. A jaka jej cecha najbardziej irytuje partnera? – Większość rzeczy robi po swojemu, nawet konsultując ze mną wcześniej daną sprawę i tak zrobi, jak uważa – mówi Konrad. Barbara puszcza jednak przy tych słowach oczko. – Nie do końca się z tym zgadzam – dodaje. 

Ciekawe drobnostki wymienia też Joanna Huegel z agencji Wonder, która ze swoim mężem jest w związku 14 lat. – Irytuje mnie niespuszczona deska klozetowa, rozrzucone buty. I najważniejsze: mój mąż musi wieczorem „memlać” paluszki z masłem albo żelki. Bardzo mnie to denerwuje. Jest też uzależniony od Facebooka, po pracy potrafi siedzieć w mediach społecznościowych godzinami – wymienia. Piotr, mąż Joanny od razu znajduje na to odpowiedź. – A ona pali papierosy, jest od tego uzależniona! – podkreśla. 

Kolejni rozmówcy również mają wiele do powiedzenia. O drobnostki sprzeczają się aktorka szczecińskiego Teatru Polskiego Sylwia Różycka i jej mąż Marcin Tomaszewski, jeden z najlepszych europejskich alpinistów. Nic dziwnego, w końcu pod jednym dachem łączą dwa zupełnie inne światy: teatru i gór. – Najbardziej denerwuje mnie zamyślenie męża, np. kiedy wspominam o wyrzuceniu śmieci – żartuje aktorka, po czym dodaje: – On jest spod znaku wagi. Wiadomo: waga, to rozwaga. Musi posiedzieć, pomyśleć. Ja jestem rybą, szybko podejmuję decyzje, cechuje mnie emocjonalność. A co z poważniejszych spraw powoduje napięcia w ich związku? – Moja i jego praca się na mnie odbija. Potrzebuję czasu, by np. wyjść z postaci. Obliczyliśmy z mężem, że potrzebuję na to z pół godziny, do 40 minut. Zajęcie mojego męża natomiast wywołuje we mnie stan dużego respektu dla natury. Gdy on wyjeżdża, to czuję się jak na siłowni, spinają mi się wszystkie mięśnie. Przeżywam dwa zawody – tłumaczy Sylwia Różycka. 

Wśród naszych rozmówców znaleźli też tacy, którym udaje się uniknąć sprzeczek o błahe sprawy. – Nie zwracamy uwagi na drobiazgi. Uważam, że dom jest miejscem, w którym człowiek potrzebuje luzu i według mnie kłótnie o błahostki są bez sensu. Mój mąż mówi, że szkoda czasu na sprzeczki i ciche dni. Trzeba korzystać z życia, a nie kłócić się – podkreśla Małgorzata Figurska z klubu fitness Mazowiecka 13, która ze swoim partnerem zna się od 25 lat, a od 16 jest w związku małżeńskim. Dodaje jednak, że w każdej relacji zdarzają się konflikty, na szczęście zawsze potrafi z mężem znaleźć wyjście z nieprzyjemnej sytuacji. 

Burza w szklance wody

Sprzeczki są wpisane w życie. Co zrobić, jak już dojdzie do kłótni? Jak wyjść z sytuacji konfliktowej? – Najlepiej poczekać do momentu, gdy emocje opadną i wtedy porozmawiać o tym, co można zrobić, by obie osoby czuły się w związku dobrze. Później warto ustalić sobie granice oraz cele – podkreśla psycholog Karolina Drelich. A jakie sposoby mają nasi rozmówcy?

– Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Impasy przytrafiają się nawet w bardzo dobrych związkach. Rozmowa daje oczyszczenie, zacieśnienie relacji. W jej trakcie warto też powiedzieć coś miłego drugiej osobie, docenić ją – mówi Sylwia Trojanowska, po czym dodaje: – To niełatwe, ale dumę należy zostawić za drzwiami. To ona nie pozwala powiedzieć dwóch najprostszych słów: przepraszam i dziękuję. Nie chodzi o to, żeby się płaszczyć, ale pójść do drugiej osoby z chęcią porozumienia się. Oczywiście, jeśli zależy nam na związku. 

Siłę rozmowy docenia także Barbara Pindera. – Kłótnie są potrzebne, gdyż są jak burza, która oczyszcza powietrze. Warto mówić o tym, co nam leży na sercu, a nawet to wykrzyczeć. Może być to burza z piorunami, która po chwili uspokoi atmosferę. Po sprzeczce z partnerem szczerze rozmawiamy. Według mnie to jest właśnie najlepsza forma wyjścia z sytuacji konfliktowej – zapewnia. Podobnie uważa Małgorzata Figurska. – Kiedy pojawiają się emocje, to staram się przeciągnąć, przedłużyć tę rozmowę. Później próbuję porozmawiać z samą sobą. Staram się wtedy spojrzeć ze strony drugiej osoby. To nie jest łatwe, ale staram się pomyśleć, co ona może czuć. Uważam, że trzeba ze sobą porozmawiać, powiedzieć sobie różne rzeczy, nawet czasem przykre. Częste rozmowy są bardzo ważne, pomagają wyjaśnić wiele spraw – tłumaczy.

Ciekawe rozwiązania mają też inni. Joanna Huegel wraz z mężem podkreślają, że mają podobne poczucie humoru i to właśnie pomaga im wychodzić z konfliktu. – Po kłótni zaczynamy się śmiać z tej sytuacji, co pozwala nam ochłonąć, ostudzić emocje – mówi Piotr. Jego żona zaś dodaje: – Tuż po sprzeczce, jak się zdenerwuję na męża, to gdy on się odwróci, robię głupie miny, pokazuję mu język. Pozwala mi to rozładować napięcie. 

Sylwia Różycka również ma swój sposób na pozbycie się negatywnych emocji po kłótni. – Czasem wystarczy wyjść z domu na 5 minut, czasem włączam muzykę, która nam się dobrze kojarzy. Idę pobiegać, wychodzę na spacer i wtedy złość mi przechodzi – podkreśla artystka. A co proponuje Edyta Wejt-Tawakol, która w szczęśliwym związku jest od 22 lat? – Podstawowe elementy polepszenia sytuacji to chęć pracy nad sobą i tu podkreślę nad sobą, nie nad partnerem, właściwa komunikacja i potrzeba rozmowy. Zakreślenie granic, które są konsekwentnie przestrzegane, z poszanowaniem granic partnera oraz zdystansowanie się do problemu i własnej osoby – tłumaczy.

Związek w oczach innych

Przyglądając się znajomym parom, często zauważamy różne rzeczy. Co irytuje nas w innych związkach? Psycholog Karolina Drelich wymienia idealizację i publiczne „pranie brudów”. Podobne rzeczy wyliczają też pozostali rozmówcy. Warto o nich wspomnieć, bo prócz pobłażliwego uśmiechu, mogą skłonić również do refleksji. 

– Niedocenianie partnera. Nie potrafimy np. powiedzieć świetnie dziś wyglądasz, zrobiłeś dobre zakupy. Nie doceniamy prostych sytuacji i zachowań. Powinniśmy cieszyć się z drobiazgów, one budują wielkie rzeczy. Szczere i uczciwe komplementy dotyczące drobnych elementów pokazują, że zauważamy drugą osobę. Tworzą ciepło domowe. Bez nich rodzi się frustracja – tłumaczy Sylwia Trojanowska. Barbara Pindera wymienia brak szacunku do drugiej osoby i niedbanie o siebie oraz relację. – W niektóre związki szybko wkrada się rutyna, a człowiek powinien się starać całe życie, dbać o siebie wizerunkowo i duchowo – dodaje. 

O podobnych rzeczach mówi Małgorzata Figurska. – W związkach innych irytuje mnie to, jak niemiło niektórzy się do siebie zwracają – i po chwili dodaje: – Nie podoba mi się też to, że często ludzie po jakimś czasie przestają o siebie dbać. W moim małżeństwie każde z nas stara się być atrakcyjnym dla drugiej osoby. 

Piotr Huegel wraz z żoną podkreślają, że w zachowaniach innych par irytują ich publiczne kłótne oraz bardzo nieżyczliwie zwracanie się do siebie. Sylwia Różycka zwraca uwagę na coś innego. – Nie zmieniam swojego męża. Nie namawiam go do tego, by upodobnił się do mnie. On też mnie nie zmusza. Denerwuje mnie to, że w innych związkach ludzie potrzebują się upodabniać do siebie. Kocham inność mojego męża, choć pokusa we mnie czasem krzyczy „Spójrz na to tak, jak ja to widzę” – podkreśla z uśmiechem. 

Recepta na szczęśliwą relację

Każdy związek jest inny, ale mimo to, warto pamiętać o podstawowych kwestiach, które pomagają tworzyć udaną relację. – Trzeba dbać o siebie, o relację i kontakt. Znaleźć czas tylko dla dwojga, spędzać go miło. Najlepiej nie rozmawiać wtedy o problemach. Może to być wyjście do teatru, wyjazd, spacer, coś co konkretna para lubi robić razem – tłumaczy psycholog Karolina Drelich. To właśnie spędzanie czasu razem jest jednym ze sposobów budowania bliskości i intymności w związku. O czym jeszcze warto pamiętać? – Ważne jest szukanie rozwiązania problemów poprzez ustalenie celów i priorytetów. Najlepiej nie przejmować się rzeczami drobnymi, które są zapalnikami, doprowadzającymi do kłótni. Dobrze jest ustalić wspólne cele. Wtedy łatwo zauważyć, które sprawy są błahe – dodaje specjalistka. 

Sylwia Trojanowska zwraca uwagę na trzy ważne rzeczy. – Rozmawiaj, doceniaj, akceptuj inność – wymienia je jednym tchem, ale wspomina też o dawaniu sobie drugiej szansy. – W swoich książkach staram się pokazywać życie z jego blaskami i cieniami, w związku z czym relacje które opisuję, bywają skomplikowane, czasami przepełnione negatywnymi emocjami. W powieści „A gdyby tak…” przedstawiłam czytelnikom relację kobiety po przejściach i mężczyzny z przeszłością, którzy po długim czasie spotykają się ponownie, by… zapomnieć o tym, co ich kiedyś poróżniło, by dać sobie drugą szansę na wspólne szczęście. Czasami, nie zawsze, tak właśnie trzeba zrobić w związku. Zapomnieć o tym, co było i spróbować odbudować relację. Bo to może się udać! Bo to może stworzyć coś dobrego! – tłumaczy. Na akceptację różnic zwraca również uwagę Sylwia Różycka. – Potrzebny nam ktoś, kto inaczej patrzy na świat. Nigdy nie przypuszczałam, że będę taką matką i taką żoną, to dzięki mężowi – mówi aktorka. Barbara Pindera wymienia szczerość, szacunek oraz moc rozmowy. Na podobne kwestie zwraca uwagę Małgorzata Figurska i dodaje: – W związku bardzo ważne jest, by mieć do siebie zaufanie na 100, a nawet 200 procent. Jeśli nie ma zaufania, ciągle towarzyszy nam strach, niepewność. To może być bardzo męczące.

Ciekawą receptę mają Joanna Huegel wraz z mężem. – Dystans do siebie – odpowiadają zgodnie. Wymieniają też chwile tylko we dwoje. – Mamy codzienne rytuały, czas na chwilę relaksu tylko dla siebie. Siedzimy przy kominku i patrzymy w ogień. Staramy się razem wyjeżdżać – dodają. Po chwili jednak schodzą na poważniejsze tony. – Mieliśmy kryzysowe sytuacje, ale walczyliśmy o siebie nawzajem. Ja o męża, on o mnie. Nie poddaliśmy się – wspomina Joanna. 

Edyta Wejt-Tawakol wymienia kompromis, rozmowę i negocjację. Dzieli się  ciekawą historią. – Zapamiętam na całe życie lekcję, którą dostałam od taty, kiedy jako młoda mężatka uskarżałam się na męża. Tata z uwagą mnie wysłuchał, po czym odrzekł: „A kto Ci powiedział dziecko, że to Ty masz rację?”. Mało nie spadłam z fotela z wrażenia. Pomyślałam: „Jak to? Przecież ja zawsze mam rację”.  I w tym momencie wydoroślałam. Rozpoczął się nowy etap mojego życia – wyznaje. 

A co my możemy dodać od siebie na koniec? Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś: „Kłóćcie się ile chcecie, niech latają talerze, ale nigdy nie kończcie dnia bez zgody”.

 
2( 123)
luty'19
gajda