Seks bez metryki

„Seks jest dobry w każdym wieku. Im jestem starsza tym mam mniej ograniczeń”, „Seks jest zdrowy ale kochana, nawet po 40 trzeba uważać, bo dysk może wyskoczyć. Trzeba tylko przyjmować odpowiednie pozycje”. Bohaterowie filmu „Sex na emeryturze” dwudziestu lat już dawno nie mają, ale entuzjazmu dla życia, a szczególnie dla jego cielesnych przyjemności im nie brakuje. Film stworzony przez szczecińskich seniorów pod okiem Krzysztofa Kuźnickiego i Anny Wiśniewskiej porusza temat, który wciąż uważany jest za tabu. Życie intymne starszych osób. Czy ono w ogóle istnieje?

Autor

Aneta Dolega

galeria

Dane statystyczne przeprowadzone przez katalońskich lekarzy w 2007 roku na ten temat są bardzo ciekawe. Otóż, 85 proc. 70-latków ma stałego partnera, 66 proc. ma z nim udane życie seksualne, 5 proc. korzysta z usług prostytutek, 60 proc. ludzi po 65 roku życia ma kontakty seksualne częściej niż cztery razy w miesiącu. Ponadto 30 proc. przyznaje się do masturbacji. Podobne badania w Polsce wykonał profesor Zbigniew Izdebski i okazały się bardzo zbliżone do tych katalońskich: 73 proc. ludzi po 50 roku życia lubi seks, a 65 proc. osób podkreśla, że seks jest lepszy kiedy stał się wyłącznie przyjemnością i nie ma nic wspólnego z prokreacją.

– Ależ oczywiście, że seks wśród osób po 60 roku życia istnieje i na dodatek ma się dobrze – przekonuje Katarzyna Apanasewicz-Tarka, seksuolog. – Starsi ludzie po prostu żyją pod ogromną presją społeczną. Ich seksualność jest spychana na margines, uważana jest za wstydliwą. Sami się z tym nie obnoszą. Dużo wiedzą, ale nie są ekshibicjonistami.
I potrafią się tym cieszyć.

Moja śp. babcia, która dożyła pięknego wieku 95 lat dała mi kiedyś radę związaną z życiem erotycznym. Jako, że trochę w życiu przeszła, była dość otwartą osobą oraz kobietą, która nie narzekała na brak adoracji ze strony mężczyzn, uznałam, że pomimo różnicy pokoleń wysłucham ją. I oto co usłyszałam: „Kochane dziecko, wiąż się zawsze z młodszymi od siebie  mężczyznami. Panowie mogą w sypialni tak do 80 roku życia, później koniec. My znacznie dłużej. Po co ci stary dziad”.

W artykule „Wolni jak nigdy” autorstwa Pauliny Reiter, który poleciła mi seksuolog Katarzyna Apanasewicz-Tarka, czytamy, że nie prawdą jest, że starsze kobiety nie są zainteresowane seksem (pomyślałam od razu o mojej babci, która nie była pruderyjna w tym temacie). Wręcz przeciwnie. Seks nadal lubią zwłaszcza te panie, które wcześniej miały udane życie seksualne. Zdają one sobie sprawę z tego, jak ważna jest to energia życiowa, którą należy pielęgnować. Niestety w naszej kulturze mężczyzna po 60-tce nadal jest atrakcyjny, a kobieta pomimo tego, że dłużej żyje i dłużej „może”, już nie. To bardzo krzywdzący stereotyp. Mężczyźni wybierają młodsze partnerki a szkoda, gdyż według seksuologów: kobieta po pięćdziesiątce staje się bardziej świadoma siebie
i rozbudzona seksualnie, mężczyzna zaś wychodzi z fazy seksualnego rozbuchania i ma większą potrzebę czułości. To dobry moment na ich wspólne spotkanie.

Wracam do filmu „Sex na emeryturze”. Nasi bohaterowie i zarazem autorzy filmu odwiedzają sex shop. Miła sprzedawczyni na pytanie czy starsi ludzie tu coś kupują, szczerze odpowiada: „wibratory, sztuczne pochwy, krążki” (od red. – krążki erekcyjne). Kupują i pewnie używają, bo to raczej nie na prezent dla wnuczka.

Co prawda nie mam tylu lat co bohaterowie tego artykułu i filmu ale zauważyłam, że z wiekiem i zapewne doświadczeniem, jestem bardziej świadoma siebie i bardziej akceptuje swoje ciało niż kiedy miałam 20 lat.  Edukatorka seksualna dr Alicja Długołęcka, z którą we wspomnianym i polecanym artykule rozmawia Paulina Reiter mówi tak: ”kobiety dojrzałe cieszą się z tego ciała, że wygląda tak jak wygląda i doceniają to, że może być ono źródłem tak ogromnej przyjemności. Kobieta starsza potrafi być bardziej asertywna - potrafi lepiej określić, co lubi, czego potrzebuje. Ma więc szanse na o wiele bardziej udany seks”. Doktor Długołęcka wspomina także o tym, by nie przejmować się kolejnym stereotypem, który mówi, że menopauza to koniec seksualności.

„Sex, proszę ciebie, to są ćwiczenia fizyczne i pewien rodzaj gimnastyki, która daje ruch. Ruch dobrze wpływa na mózg, na pamięć. Im seks jest bardziej udany tym lepiej wpływa na zdrowie człowieka” mówi kolejna bohaterka filmu „Sex na emeryturze”. Nauka już dawno dowiodła, że miłość i seks mają wpływ na zmniejszenie ryzyka występowania wielu chorób. Udar, choroby serca, alergie, depresja, artretyzm, angina. Lista jest całkiem długa. Z wiekiem, nawet gdy bardzo jeszcze chcemy oddawać się tej przyjemnej czynności, zdrowie fizyczne nie zawsze nam na to pozwala. Zaburzenia erekcji, suchość pochwy, spadek witalności. Lekarze zalecają by odwiedzić seksuologa, ginekologa, by panie ćwiczyły mięsnie dna miednicy, by spotykać się w grupach rówieśniczych, mieć zainteresowania, uprawiać sport, na tyle na ile jest to możliwe. Sam seks to energia życiowa i stoi po stronie życia, szkoda go więc zarzucać z upływem czasu. 

A co zrobić z młodymi ludźmi, którzy się dziwią a nawet są zniesmaczeni pożądaniem starego ciała? Alicja Długołęcka ładnie na to odpowiada: „Ci, co tak mówią, niech się odwalą. To jawna dyskryminacja, Każdy będzie stary. Na temat seksualności to my najwięcej wiemy dopiero pod koniec swojego życia”.

Zatem, kochajmy się, tak długo jak się da i niech wiek pozostanie tylko liczbą.

 

Podziękowania dla Krzysztofa Kuźnickiego (www.ngokamera.pl) za umożliwienie obejrzenia filmu „Sex na emeryturze” oraz dla seksuolog Katarzyny Apanasewicz-Tarki (www.apansewicz.pl) za pomoc przy tworzeniu tego tekstu. 

Artykuł „Wolni jak nigdy”, który jest cytowany w tekście pochodzi z tygodnika „Wysokie obcasy” (3 września, 2016).

 
2( 123)
luty'19
gajda