Nieprzyjemne wspomnienie 
może się rozpuścić

Kiedyś cesarskie cięcie oznaczało pożegnanie z bikini, ponieważ zostawała po nim brzydka blizna biegnąca od spojenia łonowego aż do pępka. Na szczęście to przeszłość. Komfort kobiet zwiększył się dzięki wprowadzeniu techniki cięcia poprzecznego tuż nad spojeniem łonowym i... rozpuszczalnych nici.

Autor

Hanna Promień

Dzisiaj ogromną bolączką kobiet, których dzieci nie urodziły się siłami natury, jest dyskomfort związany z usuwaniem szwu po operacji i nierzadko brzydki ślad na brzuchu. Na szczęście dostępne są metody rozwiązujące te problemy.

Panie, których poród został rozwiązany drogą operacyjną muszą liczyć się z różnymi niedogodnościami związanymi z cesarskim cięciem. Rana często boli, a szew może „ciągnąć”. Bywa, że ciężko jest podnieść dziecko. Kichnąć albo śmiać się jest równie trudno. Wszystkie dolegliwości mijają oczywiście jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy ma się w ramionach upragnione dziecko. Warto jednak skorzystać z nowości, które oferuje rynek medyczny i eliminować te problemy. Przyszłe mamy nie muszą już martwić się nieprzyjemnym usuwaniem szwu. Dostępny jest 23 (lub 45) centymetrowy, rozpuszczalny cud.

– Rozpuszczalna nić jest nowością w cesarskim cięciu. Zakładana jest w trakcie operacji tylko do szycia skóry. Nić jest chropowata, posiada mikrohaczyki, które bezboleśnie zakotwiczają się w skórze. Rozpuszcza się po maksymalnie 90 dniach – tłumaczy Dorota Gródecka, lekarz ginekolog.

Przy cesarskim cięciu, lekarz najpierw przecina, a potem zszywa kilka warstw – skórę, tkankę podskórną, powięź i macicę. Wewnętrzne części łączy się materiałami rozpuszczalnymi, natomiast standardowo używany nierozpuszczalny szew zewnętrzny, należy zdjąć w izbie przyjęć lub gabinecie lekarskim tydzień po operacji. Na szczęście może być inaczej.

 –Przy wykorzystaniu nici rozpuszczalnej, na dwie doby pozostawia się niewielką, wystającą końcówkę, którą obcina się przed wyjściem ze szpitala. W tym właśnie momencie pacjentka może zapomnieć o szwie. Po wygojeniu rany pozostaje cienka kreska w miejscu cięcia. Co ważne w tej metodzie, zmniejsza się także ryzyka rozejścia się rany po cięciu cesarskim i pojawienia się bliznowców – dodaje Dorota Gródecka.

Nici te używane są w różnych zabiegach z zakresu chirurgii plastycznej, dostępne są także dla kobiet, które z różnych wskazań mają planowane cesarskie cięcie. Nić należy zakupić we własnym zakresie i przekazać lekarzowi wykonującemu zabieg. Warto porozmawiać z nim wcześniej o takim rozwiązaniu i skorzystać z nowości. Pozwoli to uniknąć dodatkowej wizyty w szpitalu i nieprzyjemnego usuwania szwu oraz pomoże zwiększyć szanse na małą i niewidoczną bliznę.

 
Dorota Gródecka, specjalista położnictwa i ginekologii
ul. Tuwima 27/3
Szczecin

tel. 570 70 71 72

2( 123)
luty'19