Bo każda kobieta jest super!

Perfekcyjna pani domu, żona idealna, mama na cały etat. Robi kilka rzeczy naraz i stara się zadowolić wszystkich wokół siebie. Typowej kobiecie za plecami brakuje tylko powiewającej peleryny. Dzienna lista zadań większości pań jest jednak tak długa, że kawałek materiału odznaczającego superbohatera, choć niewidoczny, z pewnością gdzieś za nimi jest.

Autor

Hanna Promień

Kim jest ta stereotypowa kobieta? To każda z nas. Pani dyrektor, cukiernik, fotograf czy psycholog pośród miliona rzeczy, które robią znalazły czas (czasami w środku nocy), żeby odpowiedzieć nam i sobie, skąd w nich taka wielozadaniowość i misja bycia idealną.

Wykreowany obraz

Dzisiejsza, nowoczesna kobieta stara się robić wszystko bezbłędnie, ogarnia milion rzeczy naraz i nie daje sobie marginesu na pomyłki. Niestety to nie zawsze wychodzi jej na dobre, bo choć perfekcjonizm jest cechą pożądaną społecznie na pewno nie sprzyja dobremu funkcjonowaniu psychicznemu.

– Dążenie do perfekcjonizmu w każdej dziedzinie życia może przełożyć się na nadmierne obciążenie, stres, a co za tym idzie trudności na tle psychicznym. Nie jest również dobrze, gdy bycie perfekcyjnym w jednej dziedzinie dzieje się kosztem drugiej sfery życia. Na przykład, gdy jestem super pracownikiem, ale zapominam o odpoczynku albo o bliskich – tłumaczy Karolina Drelich, psycholog, psychoterapeuta.

Marta ma dwoje niesamowitych dzieciaków, wspaniałego męża i pracę, której oddaje się bez reszty. Przyznaje, że bez planu, kartki papieru, długopisu i realnego podejścia do sprawy dnia nie udałoby się jej ułożyć. Pamięta, że są rzeczy ważne i ważniejsze, ale chwila dla siebie przyprawia ją o wyrzuty sumienia.

– Staram się tak gospodarować czasem, żeby mieć choćby chwilkę na spokojną kawę. Wiadomo, nie zawsze się to udaje, a dodatkowo czasem do gry włączają się wyrzuty sumienia w stosunku do męża, do dzieci: bo przecież zawsze jest coś do zrobienia – tłumaczy Marta Homis, właścicielka „Tu się piecze”.

Jak sama mówi idealny obraz kobiety, która wstaje wcześnie rano, żeby upiec świeże bułeczki i słodkim zapachem zaprosić domowników na śniadanie, jest wykreowany. Choć rodzina i przyjaciele wiedzą, że jej się to udaje. Jednak niedościgniony wzór idealnej mamy jak bezszelestny ninja sprząta, ubiera dzieci i przygotowuje je do dnia pełnego wrażeń i przygód, sama pomiędzy obowiązkami musi zmieścić zaplanowanie obiadu, stroju karnawałowego, spędzić 45 minut na macie – każdy przecież wie, że forma sama się zrobi. Na koniec wisienka na torcie: pranie, sprzątanie, gotowanie, czytanie, zabawa, kąpiele.

– Z mojego punktu widzenia trochę robimy to sobie same, a trochę próbujemy dorównać niedoścignionym ideałom. Nie dajemy sobie chwili na zwykłą niedoskonałość, bo to nie bardzo jest w modzie. Tu zdecydowanie nie pomagają social media – dodaje Marta.

Wysoko zawieszona poprzeczka

Kobiety zawieszają sobie poprzeczkę wysoko, a marzeniami, planami i ambicjami podnoszą ją jeszcze wyżej. Ewelina wstaje bardzo wcześnie rano, żeby w jednej dobie upchnąć wszystko, co sobie zaplanowała. Poza dziećmi są jeszcze spotkania z klientkami, praca przy komputerze, w terenie, przy zleceniach ślubnych. Punktualność jest jej domeną, bo przy tak wielu sprawach do załatwienia o potknięcia bardzo łatwo.

– Wczesne wstawanie daje mi równowagę i świadomość, że zdążę ze wszystkim. Póki moje ewentualne niepowodzenie nie wpływa na innych, to nie mam z tym problemu. Stres pojawia się wtedy, gdy od moich działań zależni są inni. Ślub to bardzo ważny moment w życiu moich klientów i nie ma tu miejsca na błędy. Jeśli coś się wydarzy zawsze znajduję rozwiązanie, nawet gdybym miała pracować dużo dłużej niż przewidziałam. Musi być idealnie, choćby droga do perfekcji miałaby być długa i kręta – tłumaczy Ewelina Borowska, właścicielka Beauty Station.

Dodatkowym motywatorem, a często także elementem wpływającym na rozwój jest macierzyństwo. Kobiety z całych sił starają się wszystko pogodzić tak, żeby na żadnym z pól swojego działania nie dać plamy. U Eweliny góra z marzeniami rośnie od wielu lat. To wszystko spowodowało, że choć lista zadań nie maleje, to w głowie pojawiają się kolejne plany.

– Jestem osobą wielozadaniową i tak zwaną „Zosią samosią”. Nigdy nie lubiłam obarczać innych swoją pracą i problemami, nawet gdy lista obowiązków była coraz dłuższa. Gdy pojawiły się dzieci i plan dnia uległ zachwianiu szybko nauczyłam się funkcjonować nowym świecie, nigdy nie odpuściłam w kwestiach zawodowych. Wiem, że gdyby tak się stało żałowałabym bardzo, bo buduję swoją firmę od lat, a ona również jest jak moje dziecko – dodaje Ewelina Borowska.

Świat się nie zawali

Kobiety muszą udowodnić sobie i innym, że dadzą radę. Wynika to z wielu czynników – wychowania, domu i świata, z którego pochodzą. Pomimo równouprawnienia i zmieniającej się rzeczywistości za pewne kwestie w życiu odpowiada kobieta i wielu rzeczy się od niej oczekuje. Magda dzieli swoją dobę pomiędzy pracę, której oddaje mnóstwo serca i energii, rodzinę i przyjaciół, którzy pomimo krótkiego dnia zawsze mogą na nią liczyć. Jako dobrze zorganizowany dyrektor planuje dokładnie swój czas, chociaż nie zawsze wszystko się udaje zorganizować perfekcyjnie.

– Najłatwiej mi utrzymać dystans i pogodzić się z zawodowymi potknięciami czy niepowodzeniami. Nie wszystko udaje się zrealizować, szczególnie gdy pracuje się z ludźmi i wiele od nich i relacji z nimi zależy. Porażki denerwują mnie, czasem dołują, a innym razem motywują. Dużo mocniej i bardziej emocjonalnie podchodzę do życia osobistego, wychowania dziecka i relacji z bliskimi. Na tym polu ciężko o dystans i realną ocenę sytuacji, szczególnie gdy nie umie się odpuścić, a w głowie kołacze się pytanie „co zrobiłam źle, czego nie zrobiłam, czy to aby nie moja wina, może trzeba było poświęcić na to więcej czasu” – przyznaje Magdalena Piasecka-Górny, wicedyrektor Centrum Żeglarskiego.

Magda przyznaje, że jak większość kobiet, czasami zapomina czym jest czas dla niej samej. Gdy sobotnią wyprawę do lasu z 6-letnią córką zaczyna traktować jak babskie wyjście na plotki, zapala się jej czerwona lampka. Przecież czas dla siebie jest potrzebny do nabrania dystansu, dla higieny psychicznej. Godzinka z książką, chwila w saunie, wino z koleżanką czy nawet wizyta u fryzjera wystarcza, żeby chociaż trochę się zregenerować i złapać drugi oddech.

– Przy ostatnim wypadzie weekendowym spotkałam się z czterema koleżankami na lotnisku, jedna z nich na samym początku zaproponowała „wyłączmy telefony, napijmy się i ufajmy, że poradzą sobie bez nas do poniedziałku”. To było bardzo mądre zdanie, ale trudne do zrealizowania. Myślę, że wszystkie zorganizowane i zapracowane kobiety miałyby więcej czasu, gdyby przyznały, że świat się bez nich nie zawali – dodaje Magdalena Piasecka-Górny.

Nadprzyrodzone zdolności

Większość kobiet ma niewytłumaczalną zdolność robienia kilku rzeczy naraz. Od wielu lat płeć piękna może realizować się w zawodach długo dla nich niedostępnych – robić karierę i udowadniać, że dziewczyny, niezależnie od wieku, są warte więcej niż się niektórym wydaje. Niestety często budzi się w nich poczucie, że realizując siebie zaniedbują innych. W związku z tym chcą udowodnić, że są w stanie pogodzić wszystko i robić to świetnie. Kto powiedział, że nie można być kreatywną, przebojową businesswoman, świetną matką, żoną i kochanką oraz kucharko-sprzątaczką w jednym?

– Korzystniej dla naszego zdrowia jest rozsądne wartościowanie celów. Jak się dobrze przyjrzymy to wiele z tych czynności, do których perfekcjoniści przywiązują wagę, ma niewielką wartość. Czy zatem nie lepiej byłoby skupiać się głównie na tym co istotne? Na przykładzie naszych mieszkań – naprawdę nic się nie stanie, gdy nie będą one wyglądały niczym wystawa sklepowa. Problemem jest także to, że wielu z nas nie potrafi prosić o pomoc, delegować obowiązków. Wydaje nam się, że tylko my coś zrobimy dobrze, a później pojawia się przemęczenie i trudności w relacjach. Okazuje się, że gdy jednak nabieramy pewności, że inni poradzą sobie równie dobrze faktycznie wszystko się układa. Warto zatem dbać o równowagę w porządkowaniu codziennych priorytetów
i celów oraz otaczać się siecią wsparcia, pozwalać sobie pomóc – podpowiada Karolina Drelich, psycholog, psychoterapeuta.

Kobiety od zawsze były inspiracją dla mężczyzn, piszą o nich poeci, malarze próbują uchwycić piękno, delikatność i drzemiącą w nich ogromną moc. Każda z pań, niezależnie od wieku, statusu materialnego czy wykonywanego zawodu ma, choć tego nie widać, wielki znaczek „S” na swoich plecach odznakę siłaczki i superbohaterki. I nawet, gdy się potknie, szybko wstaje, poprawia włosy i leci dalej zbawiać świat.

Bo każda kobieta jest super!

 

 

foto: Dagna Drążkowska - Majchrowicz, Małgorzata Melon,
na zdjęciach: fotograf Ewelina Borowska, cukiernik Marta Homis, Magdalena Pasecka - Górny Żegluga Szczecińska

 
3( 124)
Marzec'19
gajda