Szczecin bankietuje

Autor

Hulaka

galeria

Goście tegorocznej gali Nagrody Artystycznej Miasta Szczecin oraz nadania tytułu Mecenasa Kultury Szczecina za rok 2018 szczelnie wypełnili parterową część chluby Pomorza Zachodniego, czyli Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza. Na pewno nie żałowali, że tego wieczoru oderwali się od komputerów, telewizorów, tabletów, iPhonów, czy innych wynalazków Szatana i przybyli do tej Świątyni Kultury przez duże Ky (taki żarcik oczywiście). Galę poprowadziła Katarzyna Janowska

z portalu Onet.pl. Nagrodę Artystyczną Miasta Szczecin przyznano już po raz 28. Tym razem otrzymał ją sławny już lokalny, folkowy girls band, czyli Tulia. Dziewczyny błysnęły kilka miesięcy temu rewelacyjną wersją jednego z przebojów kultowego zespołu Depeche Mode. Podobno jak Martin Gore – główny kompozytor kapeli usłyszał przeróbkę „Enjoy the silence” w wykonaniu dziewczyn z Tulii, to mu spodnie spadły, a blond loki nagle się wyprostowały. Następnie dziewczyny zakasowały nagrody na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu oraz Fryderyka i będą reprezentować Polskę na tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji w Izraelu. Dziewczyny szczecińskiej gali nie odwiedziły, ponieważ były w trakcie przygotowań do konkursu. Nagrały jednak podziękowania na lotnisku w Rzymie tuż przed wylotem do Tel Awiwu.

Ale był za to laureat Nagrody Artystycznej za całokształt działalności, czyli znany szczeciński aktor Teatru Polskiego Michał Janicki. Można by rzec, że kto go nie zna, ten nie jest ze Szczecina. Zawsze sypiący anegdotami jak z worka bez dna i tym razem nie zawiódł.

– Dzisiaj okazało się, że jestem najsłodszym aktorem Teatru Polskiego, bo wykryto u mnie cukrzycę. Chciałbym całą tę nagrodę przeznaczyć na ptasie mleczko, ale już się nie uda – oznajmił zaraz po wejściu na scenę, odebraniu czeku na 40 tys. złotych i przejęciu mikrofonu. Jeżeli prowadząca łudziła się, że tylko na chwilę, to była w błędzie. Bo Janicki jak zacznie, to skończyć mu trudno. A będąc „najsłodszym” dziękował „słodząc” komu popadło – widzom, gościom, przyjaciołom, wrogom, prezydentowi, marszałkowi, Radzie Kultury, Komisji Kultury Rady Miasta. Lista była długa.

– Postoję trochę dłużej, bo zespół jeszcze nie jest gotowy – żartował laureat mając na myśli band Agi Zaryan, która miała uświetnić galę swoim występem (świetne wykonanie jednego z nieśmiertelnych przebojów Niny Simon z jej pierwszej płyty z lat 20 XX wieku). Mecenasem Kultury już po raz drugi został znany szczeciński developer Lesław Siemaszko, który w ubiegłym roku przekazał ponad 100 tys. złotych na lokalne wydarzenia kulturalne. 

Po koncercie mały bankiet na czwartym piętrze Filharmonii – trochę białego wina (bo podobno dyrekcja obiektu nie pozwala na czerwone ze względu na obawy o wykładzinę) i malutkie tartinki na kilku stołach – takie mikro zakąseczki pod lampkę wina i dobrą rozmowę. Mówiąc krótko – jaka gala, taki stół. Dystyngowanie, elegancko, z taktem i umiarem. Wśród gości wieczoru można było zauważyć m.in. satyryka i karykaturzystę Henryka Sawkę z żoną, solidną reprezentację zespołu Szczecinianie, członków zespołu After Blues (również nominowanych za całokształt działalności) oraz miejskich radnych – Stefanię Biernat i Marka Chabiora z PiS, Jana Posłusznego, Patryka Jaskulskiego, Jolantę Balicką i Edytę Longiewską-Wijas (która również wręczała nagrody jako szefowa komisji kultury Rady Miasta Szczecin) – wszyscy z Koalicji Obywatelskiej. Człowiek chciał się otrzeć o kulturę, a znowu wpadł na polityków.

* Tomasz Lazar – to nazwisko mega znane w świecie fotografii. Ale również powód do dumy dla mieszkańców Szczecina. Rodowity mieszkaniec stolicy Pomorza Zachodniego. Niezależny fotograf, artysta oraz wykładowca Akademii Sztuki. Laureat wielu nagród, m.in.: World Press Photo, Picture of the Year International, CHIPP, Sony World Photography Award, BZ WBK Press Photo, Grand Press Photo oraz Lumix Festival for Young Journalism. Jego prace publikowane były w wielu prestiżowych tytułach, takich jak: New York Times, Newsweek International, Sunday Times Magazine, New Yorker, Washington Post czy New York Magazine – robi wrażenie, nie! W ubiegłym roku wykonał zdjęcia do plakatu promującego balet „Kopciuszek”, wystawiany przez Paryską Operę Narodową w 350. rocznicę jej działalności. 

Kilka tygodni temu w szczecińskim Pavilion/Galeria Orient odbył się wernisaż jego najnowszych zdjęć. Tego samego dnia, tylko kilka godzin wcześniej, Lazar obronił doktorat w Akademii Sztuki! Tematem obu wydarzeń był „Dziennik Gaijina – notatki z podróży po nocnym życiu w Tokio”.  W stolicy Japonii był przez prawie dwa miesiące. I krążąc nocami jej ulicami (ale się ładnie zrymowało!) przemierzył ponad 800 km pieszo. Efekty tych spacerów można było podziwiać na wernisażu. Galeria była wypełniona po brzegi, przede wszystkim młodymi ludźmi, studentami Akademii Sztuki, artystami, aktorami, malarzami i oczywiście fotografikami – zawodowcami i amatorami. Tym ostatnim Mistrz Lazar chętnie udzielał wskazówek. Czarno białe obrazy nocnego Tokio można było podziwiać w towarzystwie trunków bezalkoholowych oraz małych przekąsek, które jednak błyskawicznie zniknęły. Szybciej niż można zrobić zdjęcie. Nawet smartfonem.

5( 126)
Maj'19
gajda