Najpiękniejsza polska stewardessa

Pochodzi ze Świnoujścia i obecnie jest najpiękniejszą kobietą w Polsce. Jej największą pasją nie są jednak konkursy piękności, pokazy mody czy brylowanie na ściankach. – Kocham latanie, nie wyobrażam sobie że mogłabym robić cokolwiek innego – przyznaje Olga Buława, Miss Polski 2018. Olga opowiedziała nam o tym, czy rzeczywiście praca stewardessy jest łatwa, lekka i przyjemna. 

Autor

Andrzej Kus

Przygoda Olgi z lataniem rozpoczęła się w 2014 roku. Nigdy wcześniej nie marzyła o pracy w przestworzach. Los jednak sprawił, że zobaczyła ogłoszenie o naborze do firmy PLL Lot. 23-letnia wówczas studentka prawa postanowiła dać ponieść się przygodzie i złożyła swoją aplikację. – Wzięłam udział w rekrutacji na stewardessę. Ku mojemu zdziwieniu zostałam przyjęta. Nie był to łatwy proces: najpierw ogólna rozmowa z komisją, później konwersacja w języku angielskim. Następnie praca
w grupach, gdzie komisja oceniała kandydatów i ostatni etap – badania. Po tym wszystkim usłyszałam oficjalną decyzję – wspomina. 

Mimo, że praca przewróciła jej życie do góry nogami ani przez moment nie żałowała swojej decyzji. Przyznaje, że wręcz przeciwnie – praca stewardessy ją uzależniła. Jest teraz jej wymarzonym zajęciem. – Latam na trzech typach samolotów: Dreamlinerze, Bombardierze Q400 i Embraerze. Robię różne rodzaje lotów: długodystansowe, krótkie dystanse po Polsce oraz loty średniego zasięgu po Europie – opowiada. – Grafik dostaję z góry na cały miesiąc. Oprócz tego mamy dni rezerwy, gdzie należy być „pod telefonem”. Koordynator może w każdej chwili zadzwonić i wtedy, gdy jest taka potrzeba, trzeba pakować się i pędzić do pracy. Są też dyżury lotniskowe. Jadę do biurowca i przez kilka godzin czekam na to, czy polecę czy nie. 

Przez ostatnich pięć lat brała udział we wszystkich lotach długodystansowych, które obecnie są w siatce lotów PLL Lot. Są to kierunki m.in. do USA, Japonii, Korei czy Chin. – Były też loty czarterowe. Udało mi się być na Kubie, w Meksyku, w Tajlandii, w Wietnamie – przyznaje.

Zdarza się, że dzięki lotom w dane miejsce, można pozwiedzać konkretne miasto. Nie jest to jednak regułą. – Przykładowo lecę do Ameryki.
W zależności od tego, jaka jest rotacja, mogę mieć 16 wolnych godzin, a mogę mieć dwa czy pięć dni wolnego. Nasze pobyty nie są długie, ale należy nauczyć się „kompaktowego”, szybkiego zwiedzania. Trzeba się jak najszybciej uwijać, by zobaczyć jak najwięcej w krótkim czasie, a jednocześnie odpocząć przed rejsem powrotnym. Zdarza się, że są przyjemniejsze pobyty, przykładowo gdy odbywamy loty czarterowe. Dzięki jednemu z nich przez dwa tygodnie byłam na Bali. Niedawno wróciłam też z Tajlandii, gdzie przebywałam kolejny tydzień. Dwa lata temu święta Bożego Narodzenia spędziłam natomiast w Nowym Jorku, miałam tam pięć dni do swojej dyspozycji.

Olga przyznaje, że możliwość zwiedzania jest ogromnym plusem teg o zawodu. Minusem jest fakt, że stewardessy mogą często zapomnieć o świętach czy innych uroczystościach w gronie najbliższych. Muszą liczyć na łaskawy grafik.  

Stewardessy miesięcznie mogą wylatać maksymalnie 100 godzin. Rocznie jest to już 900 godzin. Najwięcej godzin w powietrzu jest w sezonie letnim, zimą więcej czasu spędzają na lądzie. Nie oznacza to jednak, że Olga siedzi wówczas w domu i odpoczywa. Mimo, że nie jest w przestworzach, wypełnia obowiązki stewardessy na miejscu. – Dwa lata temu wylatałam około 898 godzin, maksimum jakie mogłam. Teraz będzie to gorszy wynik, ponieważ zmienił mi się tryb pracy. Mam mniej lotów dalekodystansowych, więcej latam po Europie. Raz w miesiącu, maksymalnie dwa razy, robię lot o długim zasięgu, choć nie ukrywam, że takie zdecydowanie wolę. Wtedy rytm życia jest fajniejszy. Idziesz do pracy cztery razy w miesiącu, dodatkowo masz dwa loty po Europie i grafik jest zapełniony. 

Miss Polski przyznaje, że obecnie jednym z niewielu minusów tej pracy, jest ograniczona możliwość życia towarzyskiego. W przypadku Olgi takie życie praktycznie nie istnieje. – Jest na wymarciu – śmieje się.
– Muszę dodatkowo mieć czas na obowiązki związane z tytułem Miss. Garstka czasu, która zostawała mi po lataniu jest w 100 procentach wykorzystywana właśnie do tego. Wiem, że ten rok musi tak wyglądać. Jednak oczywiście nie żałuję, że wystartowałam w konkursie. Uważam, że jest to dla mnie bardzo rozwojowe. To doświadczenie, którego nie spodziewałam się nigdy w życiu. Mam dostęp do wielu sytuacji, gdzie wcześniej nawet o tym nie śniłam: mogę iść na gale, pokazy mody, czy inne wydarzenia. Odkryłam zupełnie inny, fajny świat. W tym wszystkim nie odnalazłam jednak swojego miejsca, póki co czuję się obserwatorem. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy. Moda, wybiegi nigdy nie były moją pasją. Nie jestem dziewczyną, która ma szafę wypchaną
po brzegi. To nie jest moja branża. Traktuję to wszystko jako odskocznię i korzystam z tego, co dostaję. Jeśli pojawia się jakaś fajna oferta, chociażby sesji zdjęciowej, biorę w tym udział. 

Można się więc zastanawiać, co Olga z takim podejściem robiła w konkursie piękności. Okazuje się, że do startu namówiła ją przyjaciółka. Stewardessa zgodziła się na to, bo… chciała poprawić swoją sylwetkę. Doskonałym motywatorem była konieczność pokazania się w konkursie na scenie. – Nie ma chyba lepszej motywacji do ćwiczeń – mówi. – Skupiałam się po kolei na danym etapie konkursu Miss Polski i tak przechodziłam do następnego. Jestem perfekcjonistką. Robiłam wszystko na sto procent, jak potrafiłam najlepiej. Przyniosło to efekt więc teraz śmiał mogę powiedzieć, że się opłaciło. 

Sympatyczna Miss Polski nie do końca chce mówić o planach na przyszłość. Przyznaje jednak, że na tę chwilę latanie sprawia jej największą frajdę. Pewne jest również to, że w przyszłym roku pracodawcy będą musieli przy ustawianiu grafiku wziąć pod uwagę fakt, że Olga nie będzie miała dostępnych wszystkich terminów. Zaplanowany ma bowiem ślub. Jej narzeczony pracuje w tej samej firmie. Poznała go przez wspólnego znajomego. – To nie jest tak, że stewardessy, z powodu braku czasu, nie mają rodzin. Dziewczyny mają nawet po kilkoro dzieci i pracują do emerytury. To wszystko się nie wyklucza. Praca jest jak każda inna, to tylko nieco inny styl życia. Wszystko można doskonale pogodzić. Zobaczymy tak naprawdę, jak potoczy się życie. Póki co mój zawód jest właśnie tym wyśnionym – podsumowuje. 

 
5( 126)
Maj'19