Czarodziej od włosów

Fryzjer Paweł Zieliński ma przyjemność spełniać się w swoim zawodzie, ale też realizować marzenia klientek o nowym wyglądzie. Wraz z Dominiką Grosicką był autorem projektu „Metamorfozy”, a na co dzień prowadzi salon, w którym nie tylko zmienia paniom wizerunek, ale i obdarza je pozytywnym nastawieniem do życia.

Autor

Karina Tessar

galeria

Jaka była Pana droga do otwarcia własnego salonu?

Nie wiem, czy można tutaj mówić o zainteresowaniu fryzjerstwem (uśmiech). Prędzej nazwałbym tę sztukę pasją, która towarzyszy mi najprawdopodobniej od pierwszego dnia życia. Od zawsze wiedziałem, co chcę w życiu robić, czym się zajmować. Kochałem „grzebać” we włosach, zajmować się nimi i jako dziecko, jak tylko było to możliwe i była ku temu okazja, tworzyłem z wyobraźni różne, czasem dość niesforne fryzury. Pamiętam czas, kiedy lalki mojej przyjaciółki Ani (dzisiaj ze mną pracuje) no, niestety, ale nie miały długich włosów – dzięki mnie. Musiałem, bo nie wytrzymałem (śmiech) coś wymyślić na ich włosach. Nie było to nic szczególnego, ale w ostateczności lalka ucierpiała. To są zamierzchłe czasy i późne lata 80. Wtedy ciężko było o taką lalkę. Wybaczone mi zostało i przyjaźń pozostała do dziś. Wracając – kocham tę pracę, kocham tworzyć z wyobrazi. Nie wiem skąd (nie zastanawiam się nad tym kompletnie) otrzymałem ogromny dar do tworzenia kolorów czy też fryzur. Jestem szczęściarzem (uśmiech). Bardzo szanuję to, co robię, pielęgnuję i darzę ogromną miłością. Jestem ogromnie wdzięczny za wszystko, co otrzymuję dzięki swojej pracy. Mam tutaj na myśli szczęście i radość, jaką niesie ze sobą mój zawód i to, co robię. Świadomość, że w pewnym sensie zmieniasz kobiecie życie na lepsze, widzisz ten uśmiech, a czasem też łzy radości, uściski i uszanowanie, zatrzymujesz się na chwilę i myślisz: jestem szczęśliwy! Jest mi ogromnie miło, niezmiernie się cieszę, że właśnie taka droga została mi wyznaczona! Nie zawsze było tak pięknie, nie poszedłem tą drogą od samego początku, mimo iż wiedziałem, że to właśnie nią powinienem pójść. Nie żałuję tego. Dlaczego? Dlatego, że wierzę, iż wielu ludzi na tej ziemi przechodzi różne ścieżki zanim zrozumie, gdzie jest jego właściwe miejsce. Ja byłem jednym z tych właśnie ludzi. Dzisiaj jestem we właściwym miejscu o właściwym czasie i można powiedzieć, że los spłaca mi dług. Mam swój salon od 3 lat, przez ten czas moja pozycja na rynku branżowym bardzo się podniosła dzięki mojej pracy, zaangażowaniu, pasji i miłości do włosów.  

W czym się Pan specjalizuje?

Myślę, że najbardziej w nieograniczonej twórczości. Czuję się artystą z krwi i kości. Pasjonują mnie włosy i wszystko, co jest z nimi związane. Koloryzacja jest moim konikiem napędzającym całą resztę. Klientki zazwyczaj oczekują, że po wizycie w moim salonie będą piękne, a sposób osiągnięcia tego stanu zostawiają w moich rękach. Ufają mojej wiedzy, wizji i twórczości. Nazywają mnie czarodziejem. Tak się już przyjęło, że Zieliński to czarodziej, choć ja sam o sobie tego powiedzieć nie mogę, ale to miło, że zdobyłem takie zaufanie i sympatię. 

Salon Pawła Zielińskiego rok temu zmienił lokalizację, ale wciąż tworzy go zgrany zespół ludzi. Z kim Pan pracuje?

Obecnie mieścimy się w pięknym dwupoziomowym salonie przy ulicy Maksyma Gorkiego 26. Pracuję ze wspomnianą Anią, która jest naszą recepcjonistką oraz Kasią, ogromnie utalentowaną fryzjerką. Wspólnie planujemy poszerzyć załogę. Bardzo się lubimy, szanujemy i uwielbiamy spędzać ze sobą czas. To gwarancja dobrej atmosfery w naszym salonie. 

Zasłynął Pan z projektu „Metamorfozy” realizowanego m.in. z Dominiką Grosicką. Ilu kobietom pomogliście odnaleźć pożądany wizerunek? Planuje Pan kolejne edycje?

Wymyśliłem to, aby pomóc kobietom potrzebującym nowego życia, chcącym się zmienić, ale nie mającym na siebie żadnego pomysłu. Nie mówimy tu tylko o wyglądzie zewnętrznym, ale przede wszystkim o zmianie sposobu myślenia i poczucia własnej wartości. Dominika Grosicka od razu podchwyciła mój pomysł i pomogliśmy razem trzem kobietom. Zmieniliśmy ich światopogląd, poprawiliśmy ich samoocenę i daliśmy start do lepszego życia w zgodzie ze sobą. Projekt ma za zadanie wzmocnić jego uczestniczki, pokazać, że są piękne nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. Efekty są spektakularne, a ogromne zmiany wizualne czasem nawet wywoływały wielkie zdziwienie, ale i podziw wśród rodzin uczestniczek. Jak wspomniałem, to jest tylko albo może i aż wygląd zewnętrzny, a dla nas najważniejszym celem jest wnętrze człowieka. Uczestniczki mogą liczyć na długofalowe wsparcie z naszej strony. Projektbył strzałem w dziesiątkę i już tęsknimy za tym całym pozytywnym zamieszaniem. Mamy wielką potrzebę niesienia pomocy, dlatego już w maju spotykamy się z Dominiką Grosicką w celu opracowania koncepcji od nowa. Już niedługo możecie się spodziewać kolejnej edycji „Metamorfoz”. 

Co lubi Pan w swojej pracy najbardziej?

Kocham to, co robię. Lubię się rozwijać, trenować swoją wyobraźnię, uczyć, edukować i pomagać ludziom. Lubię być w pracy, choć tak naprawdę to moja wielka pasja, więc nie mam poczucia, że pracuję. Mam za to poczucie, że zmieniam ludziom życie na lepsze. Dla kobiety włosy są ważne, dla mnie kobiece włosy są najważniejsze. 

Jaki jest Paweł Zieliński?

Paweł Zieliński jest człowiekiem bardzo otwartym i bezpośrednim, przez co może być rożnie odbierany. Tak naprawdę jednak to człowiek o dużym sercu, wielkiej wrażliwości, szczerym uśmiechu, lubiącym żartować i kochającym życie. Jestem realistą, ale trochę bujającym w obłokach. Jedno jest pewne: Paweł Zieliński zawsze dąży do perfekcji. Kocha ludzi, życie i jest wdzięczny za wszystko, co otrzymuje od losu.

Paweł Zieliński
ul. Maksyma Gorkiego 26
Szczecin
5( 126)
Maj'19
gajda