Recenzje teatralne

„Wracaj”
Teatr Współczesny w Szczecinie & Teatr Powszechny w Łodzi
Reżyseria: Reż. Anna Augustynowicz

Autor

Daniel Źródlewski

Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w starej kamienicy gdzieś w centralnej Polsce. Na przykład w Radomiu. Ktoś puka do Waszych drzwi.

To dawny mieszkaniec Waszego mieszkania. Wchodzi i… zostaje. W Radomiu Żyd, a na przykład w Szczecinie Niemiec. Rozpoczyna się rozmowa o winach, ale też przyczynach, są wspomnienia, sentymenty, resentymenty, strach, oskarżenia, niepewność… Demony takiego spotkania zostały wypuszczone, krążą wśród społeczeństwa, którego niektórzy reprezentanci domagają się wojennych reperacji. 

Tekst Pilarskiego ma niezwykle oryginalną formę, zamiast typowych dla dramatu dialogów składa się z krótkich, pourywanych sekwencji. To często wyrwane z kontekstu fragmenty haseł, przysłów, powiedzeń, albo przeobrażonych cytatów. Wszystko układa się w rytmiczną układankę, momentami przypomina nawet hip-hopowy utwór. Augustynowicz skrzętnie i konsekwentnie wykorzystała formę tekstu i właśnie
z rytmu uczyniła clou przedstawienia. Aktorzy wystukują go (wszystkim na wszystkim) od pierwszej do ostatniej minuty spektaklu, który staję się mantrą, a nawet dharani. Zabieg piekielnie trudny, wymagający niezwykłej precyzji i skupienia, zarówno od widzów jak aktorów.
Z czasem jednak wszyscy mu ulegają, i rytm niczym metronom zaczyna rządzić czasem i przestrzenią. Z wielkim podziwem słuchałem (i patrzyłem) tej misternej konstrukcji akustycznej, z takową też przyjemnością jej ulegałem. 

Znakomita jest Anna Januszewska w męskiej (!), powściągliwiej i zdystansowanej roli Bobby’ego Kleksa. Świetne kreacje przygotowali Maria Dąbrowska w roli kulawej Matki (wystukująca kulami główny rytm) oraz Adam Krzycz-Berezowski jako Syn. Ciekawie, w nieco obcej dla siebie stylistyce teatru Augustynowicz, wypadają łódzcy aktorzy – Małgorzata Goździk i Jakub Kryształ. Jednak spektakl należy do Moniki Kępki, której rola, szczególnie w warstwie wokalnej (przedziwnie pociągająca, wykrzywiona maniera słowa) poraża i zachwyca jednocześnie. Piękne są także wykonywane przez nią (sylabizowane) pieśni. 

Marek Braun zaproponował surową scenografię, z liniami wyznaczającymi „pole gry” oraz nadszarpniętymi zębem czasu domowymi sprzętami. Wanda Kowalska wtórowała mu w skromnej formie kostiumów. Całość „zszył” sugestywnymi, ale niepokojącymi dźwiękami Jacek Wierzchowski. 

Kluczem do zrozumienia tego, co za autorem Przemysławem Pilarskim chce powiedzieć Anna Augustynowicz, zdają się być wyświetlane
na scenie oplatające wszystko i wszystkich korzenie. Ta animacja (Wojciech Kapela) symbolicznie spaja rozsypaną niczym puzzle, płynącą rytmicznie narrację. Prestiżowe 5/6.

 
6( 127)
Czerwiec'19