Czy warto studiować?

Coraz więcej młodych ludzi decyduje się zakończyć edukację na poziomie szkoły średniej. Mało tego, do lamusa odkładają też maturę, zamykając sobie drogę na studia. Z doktorem n. tech. Grzegorzem Skornym, rektorem Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej w Szczecinie, rozmawiamy o fascynującym świecie motoryzacji, a także o tym, że obecnie kształcić się na uczelni wyższej może każdy – nie tylko tegoroczny maturzysta, ale i człowiek… bez matury.

Autor

Karina Tessar

Wszyscy świeżo upieczeni studenci słyszą, że oto kończy się dla nich uczenie, a zaczyna studiowanie. Jaka jest różnica?

Studiujemy, bo szukamy odpowiedzi, a nie zadalibyśmy sobie wielu pytań, gdybyśmy nie studiowali – to jest proces. Zawieramy przyjaźnie, nawiązujemy kontakty, poszukujemy, doświadczamy – to pierwszy krok do dalszego rozwoju i stąd niezadowolenie niektórych: realia rozmijają się z oczekiwaniami, bo zapominają, że studiują, a nie są uczeni. 

Dlaczego młodzi nie chcą studiować?

Statystyki pokazują duży problem branży edukacyjnej. W naszym województwie jest obecnie zaledwie 39 tysięcy studentów, podczas gdy kiedyś sam Uniwersytet Szczeciński miał ich 36 tysięcy. Niż demograficzny i odpływ lepiej wykształconej części społeczeństwa zagranicę połączony z wielością ofert na rynku powoduje, że zauważalny jest niedobór rąk do pracy i obecnie wydaje się, że każdy znajdzie dla siebie zajęcie. To bardzo krótkowzroczne myślenie. Nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć, co zadzieje się na rynku za kilka czy kilkanaście lat. Nie pozbawiajmy się szans, które być może kiedyś się pojawią, nie zamykajmy sobie drogi. Musimy być przygotowani na zmiany – kto wie, czy w pewnym momencie życia nie nastąpi konieczność weryfikacji naszego formalnego wykształcenia. W samochodzie na wszelki wypadek wozimy koło zapasowe czy klucze – być może nigdy ich nie użyjemy, ale co, gdy jednak będą potrzebne? Trudno się jednak dziwić: młody człowiek staje przed pytaniem, czy poświęcić czas na studia, a może jeszcze łączyć je z pracą, kiedy świat oferuje tyle przyjemności. Odpowiada na to, co dostaje w ofercie. 

A co dostaje?

Dzisiaj nie potrzeba już tylu menedżerów. Renesans przeżywają tzw. złote rączki, dlatego wykształcenie techniczne ma byt. Bez tych ludzi to, co zakładamy, że jest trwałe, takie nie będzie. Przecież nie tylko nadmierna prędkość jest powodem wypadków, ale także stan techniczny pojazdów czy infrastruktury, a to wpływa na bezpieczeństwo. Kierujemy ofertę do ludzi zainteresowanych motoryzacją, obsługą środków transportu, z uwzględnieniem faktu, że samochód to obecnie nie tylko pojazd, ale też dzieło sztuki i centrum rozrywki, a to wszystko jest efektem zastosowania policzalnych danych: ergonomia, opływ powietrza, łączność, big data itd. Na konstrukcję pojazdów bardzo mocno oddziałuje też prawo, np. przepisy o emisji spalin. Podobnie zmieniają się rozwiązania techniczno-komunikacyjne: mapy drogowe, unikanie korków, optymalizacja drogi, abyśmy płynnie przejechali z punktu A do B, systemy wbudowane, które bardzo poprawiają komfort i bezpieczeństwo jazdy. To wszystko wymusza ciągłe zmiany, które są fascynujące. We współczesnych samochodach jest zgromadzona wiedza z tak wielu dyscyplin naukowych i ponad 100 lat doświadczeń – wszystko przecież ewoluowało. Tak jak telefon zmienił swoją podstawową funkcję, tak i samochód nie jest już ten sam, bo czas przejazdu może być obecnie przeznaczony na coś innego niż samo przemieszczanie się. Np. w Chinach nie można zarejestrować auta, które nie zrzucałoby do centralnego systemu informatycznego danych – w tym diagnostycznych – co 15-20 s. Moim zdaniem to będzie pierwsze państwo, w którym będzie możliwe wdrożenie pojazdów autonomicznych, samodzielnie poruszających się na pewnych obszarach – szacuję, że to nastąpi za 6-7 lat. Rewolucja dotyczy też całej otoczki: kiedyś samochód trzeba było kupić, potem braliśmy na niego kredyt, później pojawił się leasing, teraz można go wynająć. Jeżeli nie będziemy mieli ludzi, którzy są w stanie obsłużyć, zaprojektować, naprawić pojazd, to kto to będzie robił? Rozwiązania informatyczne, które zmieniają motoryzację – tego uczymy, ale też kształcimy przyszłych projektantów takich systemów.

Jak te zmiany wpływają na program studiów?

WSTE powstała w 2002 r. jako pierwsza niepubliczna uczelnia techniczna w Polsce. Jest nastawiona na kształcenie praktycznych umiejętności odpowiadającym potrzebom bardzo konkretnego rynku pracy: transportu, logistyki, motoryzacji. Dostosowujemy uczelnię do bieżących realiów. Żadne wymagane ustawą i opisywane jako punkty ECTS efekty kształcenia nie rozwiążą problemu spadku liczby studentów, jeśli nauczanie nie będzie pragmatyczne i prawdziwe. W przeciwieństwie do niektórych uczelni nie mnożymy kierunków – na I stopniu od lat prowadzimy tylko jeden kierunek: Transport. Posiadana kadra i zaplecze dają nam możliwość realizacji genialnych studiów, których absolwenci nie mają problemów z zatrudnieniem: są obecni we wszystkich liczących się firmach motoryzacyjnych, które ciągle zgłaszają się do nas po pracowników. W ramach nowego rozwiązania studenci sami dobierają bloki tematyczne spoza podstawowego programu kształcenia, by poszerzać wiedzę lub zainteresowania. Unikatowym podejściem, np. na studiach podyplomowych, jest też nasza współpraca z firmami, która nie ogranicza się tylko do układania programu studiów. To przedsiębiorcy, czyli praktycy, prowadzą zajęcia, w związku z czym poznają nie tylko wiedzę, ale i miękkie kompetencje przyszłych kandydatów do pracy. Kształcimy więc praktycznie, podając wiedzę w ciekawej formie. Szybki rozwój motoryzacji sprawia, że kadra ją obsługująca musi być o krok do przodu, aby podołać wyzwaniom technicznym, informatycznym, infrastrukturalnym czy prawnym. Modernizujemy program kształcenia, żeby rozbudzić ciekawość i odpowiadać na pytania studentów, bo studia na WSTE są dla pasjonatów, ludzi ciekawych świata opisanego w technice, ale i w kategoriach estetycznych – piękno pojazdu jest bowiem wynikiem doświadczeń inżynierów. W regionie jesteśmy liderem pod względem liczby kształconych inżynierów transportu. Jednocześnie uczelnia jest kameralna, więc często znamy się ze studentami bardzo dobrze – wiemy, kiedy obchodzą urodziny, kiedy rodzą im się dzieci – na rozdaniu dyplomów spotykają się całe rodziny. 

Trzeba zdać maturę, aby dostać się na uczelnię wyższą?

Uczelnie zawodowe, jak nasza, zapraszają maturzystów, ale mają też możliwość przyjęcia osób bez matury. Osobom po szkołach średnich, które nie chcą studiować, ale chcą mieć uprawnienia do wykonywania zawodu, proponujemy tzw. kształcenie specjalistyczne. Zaledwie 2 lata nauki zapewniają kwalifikacje specjalisty dyplomowanego. To niewiele czasu, a zdobywamy wykształcenie zawodowe i umiejętności praktyczne. 

Co z matematyką? Wiele osób wybiera studia, kierując się jej brakiem w programie kształcenia.

Bez matematyki nie da rady, ale to nie jest żaden demon. Proponujemy studentom system wspomagania zajęciami wyrównawczymi, dodatkowe konsultacje, które pomagają się podciągnąć. Matematyka jest potrzebna, ale poza tym policzalność jest także przewidywalna i… piękna. 

Studia nie są tylko dla dwudziestolatków i Pan jest tego najlepszym przykładem.

Poza motoryzacją, moją pasją jest fotografia. W zeszłym roku podjąłem studia na Akademii Sztuki w Szczecinie, aby doskonalić warsztat. Nie ma żadnego „już nie wypada”, uczelnie stwarzają takie warunki, że studia można zacząć w dojrzałym wieku. Ciekawość prowadzi nas do poszerzania wiedzy i zawsze jest dobry czas, by się rozwijać. Wykształcenie to bagaż, legitymacja do funkcjonowania na rynku, a my do wiedzy dodajemy twarde umiejętności związane z rozwojem transportu, motoryzacji czy logistyki, bo nie tylko wierzymy, że to ma przyszłość, ale wciąż nas to kręci i sprawia nam frajdę.

Dziękuję za rozmowę.

Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna w Szczecinie
ul. Klonowica 14
Szczecin

 tel: 091 42 40 875, 512 352 236

www.wste.szczecin.pl

 
8( 129)
Sierpień'19
gajda