Autor

Dariusz Staniewski

* Znowu nasz region stał się sławny na cały kraj, Europę, a może i resztę globu. Z jakiego powodu? Tym razem najstarszego zawodu świata. Jeden z internetowych portali zajmujących się finansami, zaprezentował najnowsze stawki, jakie żądają polskie „Córy Koryntu” za swe usługi. I spodnie same opadają, z wrażenia. Rekordowe stawki to 5 tys. zł za godzinę i kilkadziesiąt tysięcy za całą dobę. Najwięcej takie usługi kosztują w dużych ośrodkach i wakacyjnych kurortach. W Warszawie to średnio 277 zł za godzinę „realizacji marzeń”. W Krakowie średnia godzinowa stawka to około 232 zł, a we Wrocławiu 233 zł. I w tym momencie wracamy do początku tej wstrząsającej informacji. Jakie ceny obowiązują w zachodniopomorskich kurortach? W Międzyzdrojach średnia cena, to 440 zł. Taniej jest w Świnoujściu. Tam średnio trzeba zapłacić 193 zł. A teraz trzymajcie się ludzie! Rekord, za godzinę usług, należy do pani z Międzyzdrojów.  Jej stawka, to 5 tys. zł! Za co! Kto to jest!?! Niech się ujawni, pokaże! Niech zblednie i zemdleje Miss World oraz inne misski na świecie! Niech się zgłoszą ci, którzy skorzystali z tej oferty. Niech się podzielą wrażeniami, opiniami! Czy warto było brać „chwilówkę” na ten cel? Czy warto było ciułać na tę godzinę zapomnienia? Czy sprawdziła się teoria Karola Marksa, że „ilość przechodzi w jakość”? W tym przypadku ilość wywalonych pieniędzy w jakość usług.

* Media, nie tylko rządowe, wszem i wobec głoszą, że sytuacja gospodarcza w Polsce bardzo dobra. Tak dobra, że to praca szuka człowieka, a nie człowiek pracy. Pracodawcy biją się o pracowników. Oferują coraz wyższe stawki wynagrodzenia oraz inne zachęty. A pracownicy kręcą nosami, wybrzydzają i marudzą szukając, grzebiąc w ofertach jak w ulęgałkach. Ale nie wszędzie, o nie. Bywa i tak, że tej wymarzonej, wyśnionej, jedynej, ukochanej, prawdziwej „pracy życia” człowiek dostać nie może. I rozczarowanie się pojawia okrutne, ból, zawód, frustracja, a nawet złość i chęć zemsty. Do takiej sytuacji doszło w lipcu tego roku w pewnym zachodniopomorskim powiecie.  Policja otrzymała informację, że w jednej z tamtejszych nadmorskich miejscowości ktoś się włamuje do toalet przy plaży i kradnie pieniądze pochodzące z działalności owych przybytków. Tym razem funkcjonariusze zadziałali błyskawicznie. Już po kilku godzinach sprawca został ujęty. Okazało się nim jeden z mieszkańców – 61-letni mężczyzna. Podczas przesłuchania przyznał, że kradł, ale miał powód. Robił to z zemsty. Bo nie został zatrudniony przy …obsłudze toalet. Teraz odpowie przed sądem. Za włamanie grozi mu nawet 10 lat więzienia. I po co było to wszystko? A wystarczyło przyjąć człowieka do pracy – zaspokoić ambicje, wyciągnąć pomocną dłoń, spełnić dobry uczynek. A może byłby idealny na tym stanowisku? Może sprawdzałby się wyjątkowo odpowiedzialnie w roli „dziadka klozetowego”? Może byłyby to najczystsze toalety na całym polskim wybrzeżu Bałtyku? A powiat miałby powód do dumy, miałby się czym pochwalić. Może byłaby to nawet jedyna pozytywna rzecz, godna odnotowania podczas tych wakacji na tym terenie? Nie dowiemy się tego. Bo ktoś, kiedyś nie chciał dać komuś szansy.  

* Do nader tajemniczego zdarzenia doszło w jednym ze szczecińskich tramwajów linii numer 11. Miał jechać na ulicą Ludową. Ale nagle z głośników pojazdu popłynęła zapowiedź po niemiecku informując o trasie przez… centrum Berlina. Tramwaj pochodzi ze stolicy Niemiec. Woził pasażerów od końca lat 80. XX wieku. W Szczecinie jest od 2008 roku. Oryginalny, niemiecki system informacji pasażerskiej został dawno wyłączony i zainstalowano nowy z nazwami szczecińskich przystanków. Aż tu nagle, po tylu latach, nie wiadomo skąd przypomniał sobie skąd jego ród! Przypadek? Już się pojawiło kilka teorii. Pierwsza – wszystko to z powodu długotrwałych upałów. Instalacja nie wytrzymała, dostała porażenia słonecznego, zagotowała, przepaliła i pomieszało jej się gdzie teraz tramwaj kursuje i w jakim języku informuje. Druga – to prowokacja określonych sił (nie będziemy wnikać
w szczegóły – czyja i na kogo zlecenie przeprowadzona). Trzecia – specjalny, wakacyjny, ukłon pod adresem niemieckich turystów. Czwarta – kryptopromocja nowo powstałej w Szczecinie szkoły języka niemieckiego pod nazwą „Hande hoch”  i hasłem: „Uczymy wszędzie i w każdych warunkach”. A niemiecki w tramwaju miał tylko udowodnić prawdziwość tej tezy. O Mein Gott!

 
8( 129)
Sierpień'19
gajda