Witajcie w naszej bajce

Kto nie zamarzył choć raz, by zostać bohaterem ulubionej książki, filmu lub gry, albo przeżywać niezwykłe przygody w innym, stworzonym przez siebie świecie? Chyba każdemu zdarzyło się o czymś takim pomyśleć. Są osoby, które ten rodzaj marzeń przekuwają w rzeczywistość i robią to w niezwykle fascynujący sposób. Miłość do fantastyki, wcielanie się w nietypowe postaci, wypróbowanie innych scenariuszy życia, pogoń za adrenaliną: bohaterów naszego artykułu interesują różne rzeczy, łączy ich jedno – chęć dobrej zabawy.

Autor

Karolina Wysocka
Aneta Dolega

RPG – więcej niż gra

RPG (role-playing game) to towarzyska gra fabularna oparta na narracji. Uczestnicy zabawy odgrywają stworzone przez siebie role, a jeden z nich wymyśla scenariusz (Mistrz Gry). Niekiedy zwana jest „grą wyobraźni”, „teatrem improwizacji” lub potocznie „erpegiem” albo „rolplejem”. Zazwyczaj jej celem jest osiągnięcie umownie określonych lub indywidualnych celów, przy zachowaniu wybranego zestawu reguł. – Wyobraźmy sobie, że jesteśmy bohaterami baśni braci Grimm. Ja jestem Jasiem, moja koleżanka Małgosią, a nasz przyjaciel Narratorem – mówi Marcel Mroczek, reżyser teatralny, organizator RPG w Pałacu Młodzieży pt. „Kości Zostały Rzucone”. –  Dzięki RPG możemy zmienić historię dwojga dzieci i sprytniej pokonać złą Czarownicę. Możemy nawet, kierując swoimi postaciami, nigdy jej nie spotkać, ale za to natknąć się na Czerwonego Kapturka właśnie zmierzającego do Babci lub Kopciuszka uciekającego z balu. Wszystko dzięki Narratorowi, który słuchając nas, stwarza nam świat opowieści: tło zdarzeń (las, chatka z piernika), innych bohaterów (Kopciuszka, Kapturka) i nastrój (złowieszczość, bajkowość). Wszystko za sprawą samej mowy oraz sztuki opowiadania – wyjaśnia. Gry RPG mają swój początek w USA. Pojawiły się w połowie lat 70. ubiegłego wieku i wywodzą się z planszowych gier strategicznych. Używano w nich figurek. Gracze wcielali się w dowódców, a następnie odgrywali losy pojedynczych bohaterów. Z czasem zaczęto wymyślać światy, w których bohaterowie mogą przeżywać przygody. Przejście z planszówek na coś więcej, pozwoliło graczom podejmować więcej decyzji, niż te podane w instrukcji.

Kości zostały rzucone

Pomimo większej wolności i RPG posiadają pewne ustalone zasady.  – W RPG istnieje wiele światów i prawie każdy z nich ma swoje reguły, jest to tzw. mechanika gry. Aby określić czy jakieś działania udało się wykonać lub nie, rzuca się kośćmi – tłumaczy Dawid Kaczmarek, Mistrz Gry, autor kanału na YT „Rzucaj Nie Gadaj”. –  Gracze starają się niczym aktorzy w teatrze czy w filmie mniej lub bardziej ekspresyjnie grać swoją rolę. Improwizują kwestie na bieżąco, gdy dochodzi do interakcji między nimi lub też bohaterami niezależnymi (NPC: non player characters), które odgrywa Mistrz Gry. W rozgrywce mogą wziąć udział minimum 2 osoby, choć najlepiej gdy jest ich 3 lub 4. Czas jednej sesji jest bardzo różny: można pograć godzinę, ale i 24h – mówi. Wspomniany wyżej Mistrz Gry to bardzo ważna postać w świecie RPG, właściwie najważniejsza. – To bajarz, narrator, scenarzysta, reżyser, moderator rozgrywki. Jest też sędzią w sporach, odgrywa NPC, pilnuje zasad, mechaniki gry – dodaje Dawid: – Powstały setki stron z poradami jak być dobrym MG, jest wiele szkół prowadzenia. 

W RPG grać może każdy niezależnie od wieku czy płci. – To nie ma znaczenia. Ja np. gram w grupie mocno 40+ – przekonuje Arkadiusz Mielczarek, autor jednego z systemów RPG. – Aktualnie tworzone są też systemy specjalnie dla dzieci, nawet takich sześcioletnich. RPG to przede wszystkim świetna zabawa. Jedynym jej ograniczeniem jest wyłącznie nasza wyobraźnia.

Fantastyczne uniwersum

Najbardziej popularne RPG rozgrywają się w świecie fantasy, inspirowanym np. twórczością Tolkiena czy ostatnio szalenie popularną „Grą o Tron”. Wciąż na topie jest uniwersum „Gwiezdnych Wojen”, ale też światy współczesne z elementami grozy jak „Wampir Maskarada”, czy „Wilkołak”, który wbrew nazwie mówi o z góry przegranej walce o Matkę Ziemię. Można też wcielić się w superbohaterów z popularnych komiksów Marvela i DC. Tematyka gier jest bardzo szeroka. Co więcej, gry fabularne są niezwykle popularne, a ich fanów przybywa. Dlaczego? – Myślę, że to, co jest pociągające w tych grach, to możliwość kierowania czyimś życiem, wpływania na historię bohatera poprzez podejmowanie kluczowych decyzji, odkrywanie wraz z nim rzeczywistości, w jakiej przyszło mu żyć – wyjaśnia Natalia Dominick, bibliotekarka, która jest zafascynowana tematyką fantastyczną i napisała pracę dyplomową o „Grze o Tron” George’a R. R. Martina. Sama chętnie gra w elektroniczne odpowiedniki gier fabularnych. – Dużą radość sprawia mi eksplorowanie tajemnic w grze i z uporem maniaka dążę do ich rozwiązania. Dla mnie to odskocznia od dnia codziennego. Hobby, forma spędzania czasu, tak jak książka czy film – dodaje.

Wymyśl siebie na nowo

Fani erpegów mówią, że pobudzają one wyobraźnię i kreatywność, dzięki nim można poznać nowych ludzi lub bliżej zacieśnić więzy ze znajomymi. – RPG rozwija wyobraźnię oraz wzbogaca słownictwo – przekonuje Marek Kozłowski, gracz, autor kanału na YT „Gawędy Imperium”. – W zależności od konwencji w jakiej gramy, gracze często by bardziej wczuć się w rolę czytają dodatkowe materiały. Jeżeli grają druidem robią spisy różnych roślin i dowiadują się co z nich zrobić. Dzieci grając krasnoludkiem, który pomaga zwierzętom w lesie muszą dowiedzieć się wcześniej, co takie zwierzaczki jedzą. Wszystko zależy od podejścia, ale ilość rzeczy jakich można się nauczyć podczas grania zaskakuje. Ile to pinta? Dlaczego palono czarownice? Co to herladyka? To tylko kilka przykładów tego, czego uczą się gracze RPG.  Arkadiusz Mielczarek dodaje: – RPG stosuje się teraz jako formę terapii. Wyszła poza sferę zabawy. Grę stosuje się jako element szkoleń pracowników korporacji, menadżerów wysokiego szczebla i nie tylko. Dla mnie to było coś niesamowitego, jak trafił do mnie gracz pełen kompleksów, zamknięty w sobie. Dzięki RPG zaczął realizować się społecznie, otwierać, udzielać towarzysko. W trakcie gry rośnie adrenalina, przez co zabawa robi się coraz bardziej wciągająca. Gracze, przyznają, że czasem potrafią się w tym zatracić. – Nie słyszałem nigdy o uzależnieniu od RPG w takim znaczeniu jak uzależnienie od gier komputerowych – zapewnia Marcel Mroczek. – W RPG chodzi o spotkanie z drugim człowiekiem, wspólne opowiadanie, przeżywanie, nawet jeśli miałoby mieć to miejsce przez jakiś komunikator internetowy. Czy można się uzależnić od ludzi – zapewne tak, ale ja nigdy nie spotkałem się z czymś takim. Co najwyżej słyszałem o zaniedbaniu obowiązków domowych przez to, że się gra, ale nie miało to jeszcze znamion choroby. Problemy z wyjściem z roli mogą być zawsze. Możemy nieraz konflikty w grze brać zbyt do siebie i przerzucać je na płaszczyznę prywatną, ale dlatego tak ważna jest rozmowa przed sesją z graczami i tzw. zdrowe podejście do tej nomen omen rozrywki – wyjaśnia. 

Co wytrawny gracz może poradzić osobie, która chce spróbować swoich sił w RPG? – Początkująca osoba musi pamiętać, że to tylko forma spędzania wolnego czasu i nie jest w stanie zastąpić prawdziwych relacji w rzeczywistym świecie. Gry nie mogą stać się ucieczką, mają jedynie dostarczać odrobinę rozrywki – tłumaczy z uśmiechem Natalia Dominick. A Marek Kozłowski przewrotnie zachęca: – Każdy lubi dobrą historię, w momencie gdy staje się jej częścią jest ona jeszcze lepsza. Zmienić los ulubionego bohatera książki, zamienić parę słów z Harrym Potterem, czy też uratować Hana Solo przed śmiercią: brzmi kusząco prawda?.

LARP – zabawa dla dorosłych

Czym jest larp, czyli live action role playing? Odpowiedzi są różne. Według podręcznikowych definicji to forma parateatralna, gra fabularna, która jest rozgrywana na żywo, z użyciem kostiumu, charakteryzacji, różnych rekwizytów i często budowanej specjalnie na tę okazję scenografii. Larp może mieć funkcję rozrywkową, edukacyjną lub społeczną. Bardzo często jednak jest po prostu doskonałą zabawą. To rodzaj rozrywki zdecydowanie dla dorosłych, a żeby w larpach nie dochodziło do sytuacji niebezpiecznych, wcześniej ustalane są reguły i zasady. Wszystko, by nie naruszyć bezpieczeństwa fizycznego ani psychicznego graczy. – Larp można przyrównać do improwizowanej sztuki teatralnej, w której każdy ma jakąś rolę, tło postaci i odgórnie nałożoną charakterystykę. Nie ma jednak zapisanego, ustalonego scenariusza. Każdy nakreśla sobie własne cele i stara się, opierając na tym, co ma do zrobienia i kogo gra, osiągnąć swoje założenia – tłumaczy Kuba Maślak, główny prowadzący szczecińskiego projektu larpowego „Szczecin by Night”, związany z tym środowiskiem od ponad dekady. Zaznacza jednak, że tu nie ma widzów, nikt nie jest oceniany, a każdy chętny, niezależnie od umiejętności aktorskich, może wziąć udział w zabawie. – Możemy stać się kimś, kim zawsze chcieliśmy być, bez ryzyka poniesienia realnych konsekwencji społecznych – mówi Alicja Palejko, księgowa, która chętnie angażuje się w różne projekty larpowe. – Zawsze gram inną postać, choć mam swoją faworytkę w garderobie osobowości, jakimi się posługuję. To piękna przygoda móc poznać życie z tak wielu scenariuszy – dodaje.

Larpy można dzielić według różnych kategorii. Szczególną popularnością na świecie, ale także lokalnie, cieszą się te rozgrywane w klimacie fantasy i postapokaliptycznym. Na największe, najważniejsze wydarzenia tego typu fani przygotowują się cały rok. Udoskonalają stroje i współpracują ze sobą, dopracowując szczegóły gry. Larpy o tematyce fantastycznej mogą odbywać się w światach tworzonych na ich potrzeby, np. książkowych, filmowych lub z gier RPG. Popularne są parahistoryczne z dodatkiem magii. Ten rodzaj szczególnie lubi Alicja Palejko. – Mój faworyt to „Spotkania na szlaku”, okraszone mitologią słowiańską i średniowiecznym klimatem. Inspirowane uniwersum opowiadań Andrzeja Sapkowskiego – mówi. Ciekawą odmianą larpów fantasy, są też tzw. bitewne. W Polsce największy to Polish Battle Larp. Postapokaliptyczne dotyczą zaś świata po zagładzie, często nuklearnej. Może to być coś w rodzaju filmów „Mad Max” lub powieści „Metro 2033”. Polska scena larpów postapokaliptycznych jest niezwykle barwna i bardzo aktywna. Nasz festiwal OldTown to jeden z największych w Europie! W tym roku odbył się 8 lipca.  Jak mówią jego fani: to prawdziwe spektakularne show.

Mała postapokalipsa

Faktycznie OldTown to ogromne przedsięwzięcie organizowane na bardzo wysokim poziomie. Podobne imprezy o jeszcze większym zasięgu robione są tylko w USA. To legendarny Burning Man, rozgrywający się na pustyni Black Rock w Nevadzie, którego główną atrakcją są ogromne rzeźby i instalacje oraz kalifornijski Wasteland Weekend, ściśle nawiązujący do „Mad Maxa” i mający błogosławieństwo samego twórcy tej filmowej postaci. OldTown znajduje się znacznie bliżej, bo na opuszczonym lotnisku w Kluczewie pod Stargardem. Przekraczając bramy tego działającego raz w roku miasta, tak naprawdę żegnamy się ze światem, który znamy na co dzień. – Do OldTown przybywają ludzie z całej Europy i z różnych zakątków świata, w ciągu kilku dni potrafi być tu 1000 osób – mówi Małgorzata Kowcun, uczestniczka imprezy zajmująca się promocją i marketingiem festiwalu. – Największą atrakcją imprezy jest trwająca 100 godzin gra, przypominająca fabułą film. Jej główna oś ciągnie się nieprzerwanie od początku trwania festiwalu. Akcja dzieje się w postapokaliptycznym miasteczku, z własną historią, tożsamością
i ekonomią. Wyobrażałeś sobie kiedyś, jak samotnie pokonujesz armię zombie, wyskakujesz z czwartego piętra do swojej fury i odjeżdżasz w błyskach wybuchów? Tutaj nie musisz sobie wyobrażać – tłumaczy. 

OldTown to festiwal, który stawia na adrenalinę i nagromadzenie wydarzeń, akcji oraz rekwizytów. Bitwy, strzelaniny, pościgi samochodowe, polowanie na mutanty, ryk motorów, pirotechnika, a wszystko jak w „Mad Maxie” czy grze komputerowej „Fallout”, która była pierwszą inspiracją dla powstania tej imprezy. – Lokalizacja OldTown na opuszczonym lotnisku, otoczonym jedynie polami, betonem i skwarem słońca, stwarza niepowtarzalne możliwości – przekonuje Małgorzata Kowcun i dodaje: – Są tu obozy, stoiska, bary i arena. Każdy może stać się absolutnie dowolną postacią, a możliwości są nieograniczone: od żołnierza, strażnika, dzikusa, dilera, po barmana, handlarza, medyka czy żebraka. Wszystko zależy od gracza, jaką historię przeżyje.

Wywiad ze szczecińskim wampirem

 W samym Szczecinie popularnym larpem jest wspomniany „Szczecin by Night”. Obecnie grają w nim osoby od osiemnastego do pięćdziesiątego roku życia. Powstał na bazie World of Darkness, czyli settingu (założeniach świata przedstawionego) używanym w grach komputerowych, np. Vampire: Bloodlines. Początki projektu sięgają lat 90. XX wieku. – Wcześniej „Szczecin by Night” był na pewno mniej zorganizowaną i ujętą w pewne ramy zabawą. Często zdarzały się sytuacje, że postronni obserwatorzy wzywali jakieś służby porządkowe, bo po okolicy chodzili dziwnie wyglądający ludzie z atrapami broni palnej lub innych, dziwnych rekwizytów – mówi Kuba. Dziś, po wielu latach zmian i rozwoju projektu, ma on ściśle ustalone zasady, dotyczące np. miejsca gry, ram czasowych, regulaminu i ciągłości fabuły. – Każdy larp jest jak odcinek serialu. Zawsze jest to samo miasto i postacie, ale główny wątek przewodni jest inny, opowiada osobną historię. Pozwala to osobie początkującej, wejść z marszu w fabułę i dobrze się bawić – tłumaczy Kuba Maślak. 

Co ciekawe, w tym larpie wykorzystywane są ciekawe miejsca i postacie z historii miasta. – Setting World of Darkness bazuje na naszym świecie, przekładając go jednak przez swoiste krzywe zwierciadło, gdzie wszystko wydaje się rodem z opowieści grozy – mówi Kuba Maślak. Tym samym, stojący na uboczu dom z Pogodna stał się nawiedzonym budynkiem, a Domek Grabarza (Klub Storrady) był miejscem odprawiania magicznego rytuału. Wśród szczecińskich postaci, pojawiła się Sydonia von Borck. Obecnie ten wątek jest dość mocno eksploatowany w lokalnym larpie. – W naszej fabule powróciła do Szczecina, przejmując wpływy w mieście i dając się we znaki innym postaciom. Już teraz niektórzy ją uwielbiają, a inni szczerze nienawidzą – śmieje się Kuba. 

Podwójne życie

Czym jest larp dla jego fanów? – Okazją do spotkania się z wieloma osobami, które lubię, postawienia się w sytuacjach niecodziennych, w których zwykle byśmy nie byli – mówi Kuba Maślak i dodaje: – Dla mnie emocje, które temu towarzyszą są najważniejsze, a jeśli inni gracze przeżywają je na larpie, który przygotowaliśmy, wtedy czuję się jeszcze lepiej, bo wiem, że dobrze wykonaliśmy swoją pracę.  Dla Alicji Palejko larp to sposób na nie zatracenie tego, kim jest. – Role plaing uczy, czym jest konsekwencja zarówno błędów, jak i sukcesów – mówi. A Małgorzata Kowcun z OldTown wyznaje: – Na klika dni jesteś po prostu sobą. Odrywasz się od rzeczywistości, możesz naprawdę się wyluzować. Spotykasz ludzi, których lubisz, przebierasz się i kładziesz legalnie nogi na każdym stole – śmieje się.

Fani larpów, podobnie jak miłośnicy RPG-ów, widzą w swojej grze wiele korzyści. Kuba ze „Szczecin by Night” zwraca uwagę na to, że pozwalają one rozładować emocje, poznać nowych ludzi i rozwinąć szereg umiejętności. Podobnie myśli Alicja Palejko. Przyznaje też, że wielu graczy stało się jej bliskimi przyjaciółmi. Wśród plusów wymienia także możliwość podszkolenia się w relacjach międzyludzkich. – Larp może nam w życiu prywatnym ułatwić np. rozmowy rekrutacyjne lub biznesowe – dodaje Ala. Wśród ogółu panuje przekonanie, że środowisko larpów jest dość zamkniętą grupą. Kuba ze „Szczecin by Night” mówi jednak, że ich projekt jest otwarty na innych. – Staramy się dbać o to, aby każdy kto do nas trafił, czuł się dobrze w naszym gronie – podkreśla i zaprasza chętnych: – Najbliższe wydarzenie mamy w planach w połowie września. Będziemy o tym wcześniej informować na stronie www i Facebooku. Alicja Palejko dodaje: – Sama chętnie służę radą. Będę naprawdę szczęśliwa, jeśli po tym artykule zobaczę nowe twarze na „Szlaku”.

Są krainy cudne, gdzie wszystko można mieć

Świat graczy jest ogromny. RPG i larpy to tylko jego mała, choć bardzo ważna, a także rosnąca w siłę część. Tym artykułem z pewnością nie wyczerpałyśmy tematu, ale mamy nadzieję, że choć trochę przybliżyłyśmy to środowisko. Być może zainspirujemy kogoś do wypróbowania swoich sił w zupełnie innej roli. – Gry fabularne to przypadłość niezwykle zaraźliwa. Jak mówi moja przyjaciółka: Łączy nas to, że wszyscy chorujemy na to samo – podsumowuje ze śmiechem Alicja.

8( 129)
Sierpień'19
gajda