Mistrzowie wyobraźni

Przekraczając bramę naszego cyrku, przekroczyliście granice dwóch zupełnie różnych światów. Wstąpiliście w inny wymiar, który być może z początku wyda wam się dziwny, trochę straszny, ale uwierzcie, z naszego punktu widzenia dziwnie i strasznie, bywa tam, na zewnątrz. I gwarantuję, że im dłużej tu z nami zostaniecie, tym trudniejszy będzie powrót do rzeczywistości. W naszym świecie dziwność to norma, dziwność jest tu pożądana. Czasami mówimy, że życie to cyrk. Dla ludzi, których za chwilę będziecie mieli okazję podziwiać na tej scenie, to cyrk stał się życiem. To, co zobaczycie, wyda wam się być może zdumiewające, czy wręcz niemożliwe. Ale proszę pamiętać, wszystko co się tu wydarzy, to prawda i wszystko to zostało okupione ciężką pracą, potem, łzami i... odrobiną magii.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Tak rozpoczyna się „Freak Show”, jedyne w swoim rodzaju widowisko oparte na sztuce cyrkowej, stworzone przez In Spe, agencję eventową ze Szczecina. 

Ten niecodzienny pomysł został doceniony. Firma In Spe została wyróżniona MP Power Awards 2018, najważniejszą nagrodą w swojej branży.

Inspiracją do stworzenia imprezy był teatr osobliwości z występującymi w nim akrobatami, tancerkami, iluzjonistami i z prowadzącym go ekscentrycznym dyrektorem cyrku. Pomysł został również zaczerpnięty z jednego z sezonów serialu American Horror Story, którego akcja rozgrywa się właśnie w takim cyrku. – Projekt całej imprezy został drobiazgowo opracowany przez nasz zespół. Oprócz mnie i mojego męża Dariusza, pracowała przy nim Monika Matusiewicz, spiritus movens całego przedsięwzięcia – wymienia Sylwia Matczak, właścicielka In Spe. – Zależało nam, aby uczestniczące  w nim osoby przeżyły przygodę, przeniosły się do innego świata. Tym klientem była szczecińska firma Coloplast Business Center, działająca w branży medycznej i złożona głównie z młodych ludzi. – To sympatyczna ekipa, bardzo otwarta na nowe rzeczy – mówi Sylwia Matczak. – Firma nie boi się wyzwań i przyjęła naszą propozycję. Mimo iż, tworzą ją ludzie o różnych poglądach oraz charakterach, to udało się zebrać chętnych i wyłonić z tej grupy najodważniejszych, którzy wzięli czynny udział w show. 

Casting, próby, show

Udział, o którym wspomina szefowa In Spe, to nic innego jak występ pracowników firmy przed publicznością. To, że składała się na niego grupa kolegów z pracy, niewątpliwie było dodatkowym wyzwaniem. Ale zacznijmy od początku. Show poprzedził casting, który wyłonił przyszłych artystów. W trakcie przesłuchania uwzględniono pasje, a przede wszystkim predyspozycje uczestników. Okazało się, że wśród pracowników Coloplastu znajdują się prawdziwe cyrkowe talenty. – Osoby wyłonione z castingu, trenowały przez sześć tygodni pod okiem zawodowych artystów cyrkowych – opowiada Sylwia Matczak. – Pracowała z nimi Kompania Marzeń: grupa animatorów sztuki cyrkowej prowadzona przez Jakuba Henke i Pawła Królika. To wspaniali fachowcy, mający duże doświadczenie z zakresu sztuki cyrkowej, pantomimy, iluzji oraz sztuk teatralnych. Członkowie trupy cyrkowej z ich pomocą próbowali swoich sił w żonglerce, akrobatyce, iluzji i ewolucjach z ogniem – wyjaśnia Sylwia. 

Finałowy występ był pokazem dopracowanym w najdrobniejszych szczegółach: wygląd uczestników i scenografia miały równie ważną rolę jak zdobyte umiejętności.  In Spe zadbało, by wszystko wyglądało jak w prawdziwym cyrku. Charakteryzacją artystów zajęli się profesjonaliści. Wizażem Agnieszka Jarzębska, stylizacją fryzur – Małgorzata Dulęba-Niełacna. Scenografię stworzyła ekipa In Spe, o oświetlenie zadbał Marcin Grzybowski, za nagłośnienie odpowiedzialny był Mateusz Bełczącki, zdjęcia wykonał Sebastian Wołosz, a całość rozegrała się w zupełnie odmienionej sali w Netto Arena, przy współpracy z Marcinem Cichockim. 

Dzięki profesjonalizmowi i ogromnemu zaangażowaniu wielu osób powstało dzieło, którego efektem było niezwykłe, wręcz hipnotyczne przedstawienie. Publiczność podziwiała synchroniczne ewolucje na podwieszanych kołach, choreografie na szarfie wykonywane w powietrzu i pokazy iluzjonisty. Był taniec z ogniem oraz pokazy akrobatyczne z budowaniem piramidy. Wszystko zakończyło efektowne „grande finale”, czyli fire show. Przez cały czas goście imprezy byli pod dyskretną opieką organizatorów. Mieli do dyspozycji kawiarenkę, a chętni mogli sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie na ściance. Cała scenografia była przemyślana w najdrobniejszych szczegółach. 

Od wejścia do hali, aż po salę bankietową, prowadził czerwony dywan. Także obsługa cateringowa była ucharakteryzowana: panie miały białe peruki, tęczowe żaboty, panowie – cylindry oraz fantazyjne elementy garderoby. Wyglądem przypominali bohaterów filmów Tima Burtona. Wszystko utrzymane było w nieco mrocznym, groteskowym klimacie. – O ile wspominamy o mrocznym klimacie w elementach scenografii, to należy zaznaczyć, że nie przełożył się on na nastroje uczestników – śmieje się Sylwia Matczak. – Goście czuli się wyśmienicie, zabawa trwała prawie do rana i myślę, że tajemnicza aura, którą wraz z zespołem staraliśmy się wyczarować, będzie miłym wspomnieniem dla uczestników tego wydarzenia.

Marzenia do spełnienia

 „Freak Show” podbiło serca jego uczestników. Tak pozytywny odbiór imprezy spowodował, że In Spe zgłosiło go do MP Power Awards. – Wystartowaliśmy do rywalizacji z wielkim projektami, nie liczyliśmy na wygraną. W tej kategorii przewidziana była jedyna nagroda. Nie było drugiego, trzeciego miejsca. Na podium było miejsce dla jednej firmy. Byliśmy autentycznie zaskoczeni, że to właśnie my zostaliśmy zwycięzcami pierwszej nagrody!  – mówi Sylwia Matczak. – Na sukces złożyło się wiele czynników, m.in. temat imprezy, a także cel: integracja biorących w wydarzeniu udział ludzi. Nasz event był połączeniem team buildingu z integracją i kreowaniem pozytywnych emocji. Wszystkie projekty, które brały udział w konkursie musiały spełniać wymagane kryteria. Nasz projekt wyróżniała innowacyjność. Niebanalne, odważne podejście do tematu zostało docenione.

Mierzymy wysoko

Eventy, które organizuje In Spe, mają coś z teatru. – Nie są to zwykłe, statyczne przyjęcia z muzyką i kolacją – dodaje Sylwia: – zawsze staramy się, aby pojawił się element zaskoczenia. Coś, co spowoduje, że wydarzenie będzie wyróżniało się spośród innych. Nasz zespół to niezwykle kreatywne osoby, inspiruje nas wszystko: to co widzimy wokół siebie, przeczytana książka, obejrzany film… 

Przy omawianiu poszczególnych projektów, robimy burzę mózgów, puszczamy wodze fantazji, po czym analizujemy pomysły pod względem praktycznym i dostosowujemy je do klientów. Jesteśmy w stanie przygotować wydarzenie dla każdego: od tych kameralnych, po te z ogromnym rozmachem. W każdy event angażujemy się dokładnie z taką samą starannością – zapewnia właścicielka In Spe. Zajmujemy się także cateringiem. To ważny element naszej działalności. Wiadomo, że jedzenie jest jednym z kluczowych elementów każdego eventu. Mamy własną kuchnię i szefa, który jest mistrzem w serwowaniu wykwintnych dań, a proste, tradycyjne dania w jego wykonaniu sprostają najbardziej wyszukanym gustom. Jakość potraw mówi sama za siebie. Poza imprezami dostarczamy catering do firm. – Podsumowując, posiadamy umiejętności, zaplecze i ludzi z pasją– mówi Sylwia Matczak. – „Freak Show” jest przykładem na to, że nasza wyobraźnia nie ma granic, a rzeczy niemożliwe stają się możliwe.

 

IN SPE jest firmą eventową, zajmującą się organizacją imprez, marketingiem, cateringiem i wyposażeniem, zarówno dla firm, jak też klientów indywidualnych.Obsługują gale, jubileusze, wszelkiego rodzaju otwarcia, imprezy tematyczne, pikniki, wyjazdy integracyjne i motywacyjne. Mają na koncie blisko 2 tysiące zrealizowanych projektów! Laureaci MP Power Awards 2018 w kategorii „Event Integracyjny”.

8( 129)
Sierpień'19