Pasja do żeglarstwa

Są młodzi i pełni zapału. Ich największą pasją jest żeglarstwo. W rozwijanie tej pasji wkładają mnóstwo czasu i pieniędzy. – Chcemy dobrze się bawić, ale też oczywiście zdobywać regatowe doświadczenie – przyznaje kapitan drużyny Qualia Racing, Michał Ława. – Kiedyś na pewno zawalczymy o Mistrzostwo Świata! – mówi.

Autor

Andrzej Kus

galeria

Wspólne pływanie rozpoczęli przed sześcioma laty. Spotkali się na jachcie „Wstrząśnięty”, który był niegdyś słynną Mantrą 7000. 

– Zrezygnowaliśmy z pływania na małych, mieczowych jednostkach i chcieliśmy czegoś nowego. Myślę, że była to jednocześnie pasja i żądza przygody. Po małych „hardcorowych” łódkach byliśmy już żeglarsko wychowani, więc od samego początku traktowaliśmy to poważnie i chcieliśmy coraz bardziej doświadczonych przeciwników – wspomina założyciel i kapitan Qualia Racing, Michał Ława. – Długo krzątaliśmy się po różnych jachtach i regatach nie mając tak na prawdę swojego miejsca. Postanowiłem więc skompletować własną załogę i znaleźć nam regatowy jacht.

Pierwszą osobą, która dołączyła do Michała, był obecny dziobowy – Kamil Wrzosek. Z Kamilem znali się od bardzo dawna, wspólnie pływali w klubie żeglarskim na laserze. 

– Okazał się strzałem w dziesiątkę bo towarzyszył mi przez te wszystkie lata i zawsze mogłem na niego liczyć – przyznaje Michał. 

Później trafiali inni, ale po niedługim czasie okazywało się, że nie mogą pogodzić tego z innymi obowiązkami i szybko rezygnowali z pływania. Po dwóch kolejnych latach dołączyła Paulina, zawodniczka SEJK Pogoń, z dużym żeglarskim dorobkiem. 

– Po niedługim czasie stała się moją dziewczyną – mówi żeglarz, który przyznaje, że nie sportowe sukcesy cieszą go najbardziej.
– Największym sukcesem jest zebranie załogi, znalezienie jachtu i utrzymanie „paczki”, można już chyba śmiało stwierdzić - przyjaciół. Robimy to przede wszystkim po to, żeby się dobrze bawić,
a dobrej zabawy jest tu całe mnóstwo. Co do sportowych sukcesów, to mamy kilka personalnych takich jak brązowy medal Mistrzostw Polski w klasie 420, powołania do kadry narodowej czy start w Mistrzostwach Świata ORC. Wspólnie zdobyliśmy już całkiem spory regał pucharów. Jednak ciągle walczymy o tytuł Mistrzów Polski.

Kim są żeglarze?

Część załogi Qualia Racing to studenci, część pracuje zawodowo. Nie jest łatwo pogodzić codzienne życie z żeglarstwem, które wiąże się z częstymi wyjazdami. Pracujący wykorzystują urlopy, studenci korzystają z przerwy wakacyjnej. Większa część sezonu jest bowiem w okresie letnim. 

– Podział obowiązków w zespole jest bardzo przejrzysty. Paulina jest trymerem żagli przednich, a że spinakera prowadzi najlepiej na świecie to wszyscy nam jej zazdroszczą – śmieje się kapitan.
– Kamil jest dziobowym, ale radzi sobie świetnie na wszystkich stanowiskach. Mamy też dwóch „pitmanów” Piotrka i Arka, którzy są odpowiedzialni za ogarnianie wszystkich lin na jachcie, stawianie, zrzucanie i regulowanie żagli. To właśnie oni są tymi ciężko pracującymi. Drugi Piotrek to trymer grota, czyli naszego głównego żagla napędowego. Poza trymowaniem jest naszym elektrykiem i w zasadzie inżynierem od wszystkiego. Na koniec ja, do moich obowiązków należy trzymanie steru i poganianie załogi jak się za bardzo rozluźni.

Załoga pływa na jachcie Banner 28 Racer „Qualia”: oldschoolowej łódce z lat 80. Michał kupił ją wspólnie z Pauliną.

– Można więc powiedzieć, że to nasze pierwsze dziecko – śmieje się. – Zostaliśmy przyjęci do Yacht Klubu Polski Szczecin, więc dumnie go reprezentujemy i cieszymy się, że to właśnie nas wybrali. 

Sukcesem sportowców jest, bez wątpienia, pozyskanie w tym roku partnerów. Są nimi firmy: Helukabel, Marina Club oraz Decathlon.

– Dzięki nim mogliśmy porządnie przygotować Qualię do sezonu, wyposażyć ją w odpowiednią elektronikę i być gotowym na kosztowne naprawy awarii, a przy tym mieć wspaniałą marinę i dobrze się ubrać na sezon. Jednakże wszelkie koszty związane z wyjazdami na regaty dzielimy na wszystkich członków załogi i finansujemy z własnych kieszeni – przyznaje kapitan. 

Trudne zadanie przed Pauliną

Jaka będzie przyszłość załogi? Trudno powiedzieć. Michał przyznaje, że chciałby aby wiązała się ona z żeglarstwem. Największe wyzwanie będzie zapewne przed Pauliną, która w niedalekiej przyszłości zostanie panią doktor. 

– Myślę, że sama najbardziej boi się odpowiedzieć na pytanie, czy będzie miała czas na żeglarstwo. Życie początkującego lekarza jest bardzo absorbujące i z pewnością będzie jej bardzo ciężko pogodzić pracę w szpitalu i dyżury z wyjazdami na regaty. Na czas rezydentury będzie więc pewnie musiała ograniczyć żeglarstwo, czego jak na razie sobie nie wyobraża. Ale planuje wybrać taką specjalizację, żeby potem stać się panią swojego życia i po tych kilku latach wrócić do tego, co kocha – podsumowuje Michał Ława. – Mamy ambitne plany na przyszłość. Chcemy zdobywać regatowe doświadczenie. Chcemy podbić polskie wybrzeże i zdobywać żeglarski świat. Walczyliśmy o mistrzostwo Polski, kiedyś na pewno zawalczymy o Mistrzostwo Świata. Na pewno będzie o nas głośno i z pewnością jeszcze o nas usłyszycie!

 
9( 130)
Wrzesień'19
gajda