TAAAAAAKI SEZON!

To nie będzie ranking reprezentacyjny dla całego minionego teatralnego sezonu artystycznego, ale jedynie dla naszej recenzenckiej rubryki. W sezonie artystycznym 2018/2019 opisaliśmy dla Państwa tuzin propozycji szczecińskich scen. To właśnie te tytuły wypełnią nasze doroczne, w pełni subiektywne (!), zestawienie. 

Autor

Daniel Źródlewski

Miejsce dwunaste: „Judaszaweł”, reż. Bartosz Żurowski, Teatr Współczesny w Szczecinie (Malarnia) 

Przestrzeń merytoryczna spektaklu to próba redefinicji Nowego Testamentu. Apostoł Piotr i Ewangelista Łukasz w ramach przewrotnego procesu badawczego nie tylko piszą go na nowo, ale od razu inscenizują. (…) Znakomite role Beaty Zygarlickiej oraz Jacka Piątkowskiego. To spektakl niezwykle wymagający i od widza, i od zespołu. Formalnie to trudny do oglądania teatralny patchwork, a poprzez wyjątkową gęstość znaczeń, także do zrozumienia. 

Miejsce jedenaste: „Malala”, reż. Robert Drobniuch, Teatr Współczesny w Szczecinie (Malarnia) 

Tytułowa postać to Malālah Yūsufzay, słynna Pakistanka walcząca o prawa kobiet.(…) Przedstawienie jest zdominowane formą – sztuczne, schematyczne, często niemożliwe układy choreograficzne, pozbawione naturalności i uniemożliwiające aktorom na emocjonalność. Nie ułatwia tego skomplikowana struktura tekstu – ciągłe zmiany ról, formy i trybu opowieści. Zupełnie niepotrzebne są współczesne wątki, które miały za zadanie sprowadzić problem do naszego „tu i teraz”, niestety wybrzmiewają karykaturalnie, a wręcz zakłócają przekaz. Dobra rola Adrianny Janowskiej-Moniuszko.

Miejsce dziesiąte: „Fanny i Aleksander”, reż. Justyna Celeda, Teatr Współczesny w Szczecinie

Ponad czterogodzinny spektakl pełen jest teatralnych fajerwerków, szczególnie w przestrzeni scenografii, oraz misternych kostiumów Grzegorza Małeckiego. (…) Niezrozumiały, a nawet niepotrzebny był zabieg wprowadzenia marionetek, które choć wizualnie poetyckie, sprawiały problemy animacyjne. (…) Choć spektakl wciąga, intryguje, a momentami zachwyca, to niestety całość jest niespójna, często chaotyczna, a druga część zawodzi, tak jakby reżyserka wyczerpała pomysły na inscenizację. 

Miejsce dziewiąte: „Być jak Beata”, reż. Magda Miklasz, Teatr Współczesny w Szczecinie

W tych piosenkach symbolicznie zawierają się cztery dekady życia Polaków. To niezwykle wciągający dokument, z którego można wiele wyczytać (wysłuchać?). (…) Nie muzyka Kozidrak, nie teksty piosenek, nie jej życiorys, ani nawet lansowany styl. Absolutnym sednem spektaklu są role (jedynie) czwórki aktorów. Każdy z nich wciela się w kilka postaci. Powiedzieć, że brawurowo, to zbyt mało. To soczyste popisy aktorskich talentów, także wokalnych.

 

Miejsce ósme: „Zamek z piasku”, reż. Andrzej Zaorski, Teatr Polski w Szczecinie

Andrzej Zaorski, który już raz sięgał po ten tekst na deskach Teatru Polskiego w 1978 roku, tym razem zaproponował formę musicalu. Dopisał piosenki trafnie komentujące akcję, zresztą osadził ją kilkadziesiąt lat później niż oryginał, wreszcie zmienił zakończenie. Efekt: wywołujący salwy śmiechu, nieco pieprzny i formalnie urzekający spektakl. To sprawdzona komediowa forma, szczera teatralna klasyka w dobrym znaczeniu tego słowa.

Miejsce siódme: „Z piekła do piekła”, reż. Adam Opatowicz, Teatr Polski w Szczecinie

To ascetyczna realizacja z kilkudziesięcioma utworami barda Solidarności, Jacka Kaczmarskiego. Wszystko podane w czystej, niczym niezmąconej formie. Mąci jedynie „kaduceus polski”, i to dosłownie, bo Opatowicz wtrącił pomiędzy pieśni Kaczmarskiego fragmenty odwiecznie aktualnego „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. (…) Siłą spektaklu są świetne muzyczne predyspozycje zespołu Teatru Polskiego (bez żadnego wyjątku), wzbogacane o trzy niezwykle mocne głosy – Mirosława Czyżykiewicza, Mariusza Lubomskiego, i barda najmłodszego pokolenia – Olka Różanka. 

Miejsce szóste: „Guru”, reż. Damian Cruden, kier. muz. Laurent Petitgirard, Opera na Zamku

W „Guru” zachwyca muzyka – to monumentalny, mroczny, a może nawet przerażający utwór. Trzyma w napięciu niczym ścieżka dźwiękowa filmowego thrillera. Orkiestrę Opery na Zamku, co jest wyjątkową rzadkością w muzycznym świecie, poprowadził sam kompozytor – Laurent Petitgirard, a orkiestra brawurowo wykonała niełatwy i wymagający utwór. (…) Reżyser Damian Cruden postawił na statyczny monumentalizm, potęgujący skupienie. Nie rozprasza uwagi niepotrzebną choreografią czy scenicznym ruchem, co zresztą przy tak dużej liczbie aktorów i jednocześnie niewielkiej scenie, mogłoby wypaść kuriozalnie. 

Miejsce piąte: „Wracaj”, reż. Anna Augustynowicz, Teatr Współczesny w Szczecinie (Malarnia)

Tekst składa się z krótkich, pourywanych sekwencji. To często wyrwane z kontekstu fragmenty haseł, przysłów, powiedzeń, albo przeobrażonych cytatów. Wszystko układa się w rytmiczną układankę, momentami przypomina nawet hip-hopowy utwór. Augustynowicz skrzętnie i konsekwentnie wykorzystała formę tekstu, i właśnie z rytmu, uczyniła clou przedstawienia. Aktorzy wystukują go (wszystkim na wszystkim) od pierwszej do ostatniej minuty spektaklu, który staję się mantrą, a nawet dharani. Zabieg piekielnie trudny, wymagający niezwykłej precyzji i skupienia, zarówno od widzów jak aktorów. Z czasem jednak wszyscy mu ulegają, i rytm niczym metronom, zaczyna rządzić czasem i przestrzenią.

Miejsce czwarte: „Kobieta zagrożona niskimi świadczeniami emerytalnym”, Teatr Współczesny w Szczecinie (Teatr Mały)

To nie do końca spektakl, ani nawet monodram. To też nie recital, ani nie koncert. To nie kabaret, ani show, rzecz daleka od stand up’u, czy nawet benefisu. To mistrzowsko poprowadzona teatralna hybryda, czerpiąca garściami z rozmaitych technik i form, a przede wszystkim osobowości twórczyni i jednocześnie wykonawczyni – Marii Dąbrowskiej. 

Miejsce trzecie: „Czarownice z Salem”, reż. Adam Orzechowski, Teatr Współczesny w Szczecinie

Formalnie to przede wszystkim wyjątkowa czystość realizacyjna. Dowód, na to, że oszczędność i prostota w teatrze mają wysoką cenę. Nie ma tu wymuszonych uwspółcześnień, niepotrzebnych zabiegów inscenizacyjnych. Reżyser, Adam Orzechowski, skupił się na tekście (wespół z dramaturgiem Radosławem Paczochą) oraz bardzo rzetelnej budowie postaci, co bardzo skrupulatnie wykorzystali aktorzy Współczesnego, oraz goście.

Miejsce drugie: „Proces”, reż. Pia Partum, Opera na Zamku

To błyskotliwe przełożenie kafkowskiej atmosfery na pięciolinię. Pia vPartum, reżyserka przedstawienia, uległa Kafce i kompozytorowi Philipowi Glassowi. Jej „Proces” jest pokorny i spolegliwy wobec muzyki i literackiej atmosfery. Zaproponowała solistom powściągliwość, gestów i ruchów. To potęgowało kafkowskie „niebezpieczeństwo”. W postać Józefa K. brawurowo, choć formalnie oszczędnie, wcielił się niemiecki baryton Christian Oldenburg.

Miejsce pierwsze: „Lepsze lasy”, reż. Tomasz Kaczorowski, Teatr Współczesny w Szczecinie (Malarnia)

To metaforyczna opowieść o świecie zwierząt. Bardzo mądra opowieść. Osierocony wilczek trafia pod opiekę owczej rodziny. Jak wypadnie konfrontacja żądnej krwi wilczej natury z owczą łagodnością? Jak na „inność” bohatera zareaguje stado? (…) Spektakl ogląda się przepysznie. To przede wszystkim zasługa klarownego i konsekwentnego pomysł reżysera na snucie tej opowieści – rytm wyznaczają zatytułowane sceny, w których aktorzy wcielają się w kolejne postaci (każdy po kilka ról). A wcielają się brawurowo! Żonglują charakterami, wyraźnie bawiąc się aktorskimi umiejętnościami, a czasem nawet wychodzą z ról, by „przywalić” prywatnością. (…) To jeden ze spektakli projektu edukacyjnego „Dorosłość” dedykowanego nastolatkom, jednak warto by zobaczyli go tzw. dorośli, bo… po prostu warto! Nie tylko dlatego, że  każdy ma coś w sobie z dzieciaka, ale przede wszystkim z uwagi na artystyczne wartości inscenizacji i bardzo czytelne, a dziś cholernie (!) potrzebne przesłanie o tolerancji. 

9( 130)
Wrzesień'19