Tajemnica krzyczącego zegara

Powieść detektywistyczna jako gatunek literacki długo nie była traktowana poważnie. Nawet popularność książek Agathy Christie czy Arthura Conan Doyle’a nie była w stanie tego zmienić. Ot, świetna wciągająca rozrywka i tyle. Nawet genialne i złożone osobowości takich literackich detektywów jak Hercules Poirot czy Sherlock Holmes nie wystarczyły. Tymczasem ten gatunek ma się świetnie i zdobywa co raz młodszych odbiorców. 

Autor

Aneta Dolega

Jego uniwersalność nie polega tylko na dostarczaniu dobrej rozrywki, to również kopalnia przydatnej wiedzy. Na scenie Teatru Lalek Pleciuga właśnie możemy oglądać adaptację jednej z takich historii. „Tajemnica krzyczącego zegara” Roberta Arthura Jr. w reżyserii Laury Sonik to tego znakomity przykład. Zarówno powieść, jak i spektakl skierowany jest głównie do młodego widza. Wciągnięcie go w śledztwo prowadzone przez trójkę równie młodych detektywów okazało się strzałem w dziesiątkę. To, co bawi, może też fascynować i… uczyć. 

– Była kiedyś taka seria książek, 30 sztuk, może więcej, sygnowanych nazwiskiem Alfreda Hitchcocka. Działało to w podobny sposób jak serial telewizyjny „Alfred Hitchcock przedstawia”, gdzie mistrz suspensu był gospodarzem, twarzą serii, za to za każdym odcinkiem stał inny reżyser – opowiada Laura Sonik, reżyserka spektaklu. – Założenie było takie, by zgłosić do teatru tekst kryminalny dla młodzieży i tym samym otworzyć nowy rozdział w Pleciudze, czyli zadbać o nastoletnią publiczność. Szukałam więc kryminału, który sprawdzi się w teatrze. Miesiąc czasu spędziłam w bibliotekach, księgarniach, szukając odpowiedniego tematu. Wertując masę rzeczy w końcu trafiłam na odpowiednią historię. 

Autor „Tajemnicy krzyczącego zegara” Robert Arthur Jr. w środowisku wielbicieli kryminałów jest znaną postacią. Przez lata współpracował ze wspomnianym Hitchcockiem, m.in. przy również wcześniej wspomnianym serialu telewizyjnym. Laureat prestiżowych nagród literackich stworzył cykl powieści detektywistycznych dla młodego czytelnika pt. „Przygody trzech detektywów”, gdzie tytułowymi bohaterami jest troje nastolatków. „Zegar” jest częścią tej serii. – W historii zaintrygowała mnie tajemnica, to że w tej powieści dzieje się tak dużo, że spotykamy skrajnie różne postacie – wyjaśnia Laura Sonik. – Już sam tytuł działa na wyobraźnię: „Tajemnica krzyczącego zegara”. Zaczynamy się zastanawiać: O co tu chodzi? Krzyczący zegar? Druga rzecz, która zadecydowała o wyborze tekstu to na pewno osoba Hitchcocka, który ją rekomendował. Pomimo iż książka jest naprawdę gruba, przeczytałam ją od razu. Bardzo mnie ta opowieść wciągnęła. Nie jest infantylna, zawiera inteligentne poczucie humoru, postacie są krwiste, ciekawe. Postanowiłam, że chcę coś takiego pokazać w teatrze, zderzyć widzów z takimi emocjami, również ze strachem i ze złem, oswoić ich z tym.

Poza samą historią ważna była także forma pokazania jej na teatralnych deskach. To co jest najbardziej fascynującego w historiach detektywistycznych to zagadka i jej rozwiązanie. Czytelnik, widz wchodzi w buty prowadzącego, śledztwo, zaczyna myśleć jak on, sam ma listę podejrzanych i czeka z niecierpliwością końca by dowiedzieć się „kto zabił?” –  Przeniesienie książki na scenę to jest drobiazgowa praca. Analizujesz książkę, analizujesz tekst pod względem dramaturgicznym. Każdy pracuje inaczej. W moim przypadku od razu pojawiają się konkretne obrazy, buduje się atmosfera spektaklu – tłumaczy reżyserka. – W przypadku tego przedstawienia zaproponowałam by akcję osadzić w latach 60. w Hollywood. Od razu poczułam ten klimat, zobaczyłam kostiumy, scenografię, bardzo filmową. Powołałam nawet jedną postać, która w książce została uśmiercona, a w spektaklu jest bardzo ważnym bohaterem. Specjalnie na potrzeby tej historii, żeby ją wzmocnić, inaczej zaaranżowaliśmy przestrzeń. Publiczność siedzi także na scenie, w pewnym sensie uczestnicząc w rozwiązywaniu zagadki. W zależności od tego gdzie kto siada, widzi tę historię inaczej. Tak jak przy rozwiązywaniu śledztwa: kiedy ta sama sytuacja wygląda inaczej w zależności od perspektywy jakiej na nią patrzymy. Młoda publiczność przede wszystkimi ma się dobrze bawić. Ta historia jest wciągająca, często sceny dzieją się symultanicznie, w różnych miejscach, wychodzimy nawet na zaplecze teatru. Aktorzy pojawiają się wszędzie, nie tylko na scenie. Nie ukrywamy, że jesteśmy w teatrze, pokazujemy lampy, pokazujemy foyer, „flaki” teatru. Widz nie tylko widzi scenę, ale także całą architekturę wewnątrz. 

Publiczność wchodząc na spektakl od razu trafia na niecodzienną sytuację. To rodzi pytania, intryguje. Buduje się napięcie, dramaturgię, rodzi się zagadka. I tu wracamy do początku tego tekstu i pozycji, jaką zajmuje powieść detektywistyczna i jej jednak nieocenionego wkładu w literaturę w ogóle. – Śledztwo uczy logicznego myślenia, dedukowania. Podsyca także ciekawość, uczy kreatywnego myślenia przez zabawę. Inspiruje do pasji – przekonuje Laura Sonik. – Ci detektywi mają pasję, są zaangażowani w rozwiązywanie tajemnicy, są tym zafascynowani, oddychają tym. Pomimo przeszkód brną dalej. Patrząc na nich też chcemy tacy być. I nie dotyczy to wyłącznie detektywistycznych historii. Ludzie z pasją, zaangażowani w coś całym sobą dokonują wielkich rzeczy, a jeżeli przy tym dostarczają innym rozrywki to czemu tego nie robić?

 

Wizaż i produkcja sesji: Agnieszka Ogrodniczak / aktorzy: Rafał Hajdukiewicz, Maja Bartlewska, Maciej Sikorski

 

Laura Sonik

Reżyserka, twórczyni, autorka ciekawgo projektu Fast Book, o którym mówi tak: „Akcja rozpoczęła się w Toruniu, na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Pojawiła się propozycja kampanii łączącej literaturę ze sztuką. Pokazanie literatury poprzez działania głównie teatralne. Włączyłam do tego inne toruńskie instytucje kultury jak teatry, agendy czy biblioteki. W ramach tego robię różne projekty. m.in. zrobiłam „Szekspir.Miasto”, czyli 9 happeningów inspirowanych twórczością Szekspira. Rozgrywały się w różnych przestrzeniach miasta, np. Lady Makbet w sklepie mięsnym, Romeo i Julia na boisku, gdzie dwoje aktorów – tancerzy grało w piłkę, której nie było. Razem z nimi byli kibice, którym był 30 osobowy chór. Śpiewali w pewnej stylizacji teksty Szekspira. W całej akcji brali udział aktorzy z całej Polski. Przy okazji powstała gazeta, która zapełniła się krótkimi artykułami związanymi oczywiście z Szekspirem. Pisali do niej m.in. reżyserzy, dramaturdzy, wykładowcy UMK, dziennikarze. Byli to m.in. dr. hab. Rafał Moczkodan, Michał Nowak, Przemysław Pilarski Karolina I. Kaleta, Aram Stern, Bartosz Adamski, Mariusz Babicki, Alicja Berk. W listopadzie na 80 rocznicę śmierci Witkacego planuję realizację tekstu inspirowanego twórczością i biografią artysty, według scenariusza Przemka Pilarskiego. Fast Book wyjdzie na pewno poza Toruń”.

 
10( 131)
Październik'19
gajda