Szczecin w tle. Książki na długie wieczory

Plany na chłodne i długie wieczory? Wygodny fotel, miękki koc, aromatyczna herbata i… dobra lektura, czyli to, co mole książkowe lubią najbardziej. Tej jesieni mamy wiele powodów do celebrowania czytelniczych pasji. Po pierwsze – przeżywamy wielkie święto polskiej książki, gdyż po 23 latach w końcu otrzymaliśmy kolejnego literackiego Nobla, tym razem dzięki twórczości Olgi Tokarczuk. Po drugie – nasz rynek wydawniczy wygląda dziś bardzo interesująco. Po trzecie – w ostatnich miesiącach wydano kilka ciekawych publikacji ze Szczecinem w tle. Warto przyjrzeć się im bliżej.

Autor

Karolina Wysocka

galeria

Miasto z książki

Szczecin coraz częściej gości na kartach książek polskich pisarzy. Jeszcze kilkanaście, a nawet kilka lat temu kojarzony był głównie z powieściami najpopularniejszych lokalnych literatów: Ingi Iwasiów, Artura Daniela Liskowackiego i Moniki Szwai. Szczecinianie spragnieni bohaterów związanych z naszym miastem podążali za postaciami z „Bambino”, „Eine kleine” czy „Jestem nudziarą”, czekając, aż w końcu ktoś jeszcze nas dostrzeże. Spoglądali z zazdrością na głośne tytuły, których akcja toczyła się w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i Łodzi, tym bardziej, że niektóre z nich później trafiały na ekrany lub deski popularnych teatrów, jeszcze bardziej promując metropolie z książek. Szczecin pomijany, zapomniany, był przez długi czas traktowany jak prowinicja i twór bez tradycji. Jakiś czas temu zaczęło się to w końcu zmieniać, częściowo za sprawą modnych nurtów we współczesnej literaturze, ale w dużej mierze dzięki nam samym oraz ewolucji myślenia o tym mieście. Pojawił się Leszek Herman, Marek Stelar i wielu innych. Dziś Szczecin kojarzy się z różnorodną literaturą: tą wyższą, bardziej elitarną, jak też popularniejszą, przemawiającą do masowej wyobraźni. Czytamy o nim w powieściach obyczajowych, kryminałach, książkach z historią w tle… Piszą o nim nie tylko pisarze pochodzący z naszego miasta. W ostatnich miesiącach pojawił się w kilku książkach, jakie głośno komentowano w czytelniczym świecie. Kto wie, może któraś z tych historii zainspiruje znanych filmowców. 

 

„Rzeźnik”, Max Czornyj, Wydawnictwo Filia

Max Czornyj to pisarz, którego książki elektryzują czytelników i recenzentów. Urodził się w Lublinie, a z wykształcenia jest adwokatem. Praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Lubi stare wino, szachy, samochody bez dachu oraz rewolwery. Kolekcjonuje antyki. W prozie to prawdziwy seryjny morderca. Dosłownie. Jedna z jego ostatnich powieści budzi ogromne zainteresowanie, a wszystko dlatego, że Max wszedł w skórę Józefa Cyppka i napisał wstrząsającą opowieść o Rzeźniku z Niebuszewa. Autor przypomniał jedną z najmroczniejszych szczecińskich historii, tym samym zwracając uwagę na to, że nasze miasto kryje niejedną mrożącą krew w żyłach, wartą poznania opowieść. Co ciekawe, pisarz, by lepiej poznać bohatera, spędzał długie godziny nad kontemplacją jego zachowań i przebiegu życia. – Wczułem się w niego jako człowieka i zdaje się zrozumiałem, kiedy stał się bestialskim mordercą – podkreśla Max. Co sprawiło, że sięgnął po szczecińską historię? – Pierwotnie chciałem napisać powieść, w której antagonista wzorowałby się na jednym z prawdziwych polskich seryjnych morderców. 

W trakcie przygotowań zacząłem zgłębiać sprawę Józefa Cyppka. Jednocześnie okazało się, że znam osobę, która dysponuje wieloma materiałami na jego temat. W trakcie ich wertowania zdałem sobie sprawę z tego, że dostrzegam naturalny rozwój tego człowieka. Zauważyłem procesy, które mogły zajść w jego psychice. Z dnia na dzień coraz więcej czasu spędzałem wczuwając się w to, jak Cyppek (czy też Zippeck) postrzegał świat. W pewnym momencie musiałem zacząć spisywać wszystko, czym nasączył mnie pisarski odpowiednik metody Stanisławskiego – tłumaczy autor. Pisarz, chcąc jak najpełniej przedstawić obraz mordercy, zwrócił też uwagę na jego otoczenie, a dzięki temu Szczecin w „Rzeźniku” jest istotnym elementem fabuły. – Daleki jestem od tego, by mówić o miastach jako o bohaterach powieści, lecz w tym wypadku miejsce wydarzeń ma ogromne znaczenie. Niemieckie przed wojną Opole oraz Szczecin zdeterminowały losy Cyppka. To one sprawiły, że doświadczył tego, o czym można czytać na kartach „Rzeźnika”. Gdyby mieszkał kilkadziesiąt kilometrów dalej na zachód, być może na zawsze pozostałby szarym obywatelem Josephem Zippeck'iem, który nie popadłby w szpony szaleństwa. Tylko tyle mogło uratować go przed szafotem, a jego ofiary przed skończeniem jako sauerkraut. Kilkadziesiąt kilometrów! – zaznacza Max Czornyj. Obecnie pisarz skupia się na promocji piątej części cyklu o komisarzu Deryle. – Wypuszczam go właśnie w świat. A wraz z nim kolejnego bestialskiego mordercę... – dodaje. Ciekawe, czy wróci jeszcze do szczecińskich historii. Na razie nie chce zdradzać swoich najbliższych pisarskich planów. – Gdybym powiedział, nie mógłbym później zaskoczyć. A przyjemności zaskakiwania nie mogę sobie odmówić – wyjaśnia z uśmiechem. 

 

„Masz wiadomość”, Agata Przybyłek, Czwarta Strona

Agata Przybyłek jest autorką lekkich i zabawnych serii powieściowych oraz poruszających, romantycznych historii, które dotykają tematów bliskich każdemu z nas. Mieszkała w Gdańsku, a później trafiła do  Szczecina, jak sama podkreśla, przywiodła ją tu miłość. To absolwentka psychologii na Uniwersytecie Gdańskim, blogerka i recenzentka. Agata jest mistrzynią obrazowania humorystycznej, rodzinnej codzienności oraz miłosnych opowieści, choć potrafi również przekonująco przedstawić mroczne strony człowieczej natury. Szczecin pojawił się niedawno w jej powieści „Masz wiadomość”, inspirowanej wątkami autobiograficznymi. – Właściwie to wszystko z powodu mojego męża. Nie ukrywam, że "Masz wiadomość", której od niedawna można posłuchać
w serwisie Audioteki (czyta aktorka Marta Żmuda-Trzebiatowska – przyp. red.), to opowieść inspirowana moją historią miłosną. Dwoje ludzi poznaje się w Internecie i niespodziewanie rodzi się między nimi uczucie. Kiedy poznałam mojego męża, mieszkał akurat w Szczecinie, postanowiłam właśnie to miasto uczynić miejscem zamieszkania głównego męskiego bohatera mojej powieści. Co prawda, książkowy Adam i mój mąż nie są do siebie zbyt podobni, ale sentyment do Szczecina pozostał. Zresztą ponieważ sama mieszkałam w tym mieście przez kilka miesięcy, zdążyłam poznać je na tyle, żeby odważyć się o nim napisać. Poza tym trochę czułam się Szczecinowi to winna. Zawsze opisuję w powieściach miejscowości bliskie mojemu sercu. Moim zdaniem uczynienie ich swoistymi bohaterami książek, to dla nich świetna promocja  –  wyjaśnia autorka. Jakie lokalne miejsca znajdziemy w jej powieści? – Książkowy Adam mieszka w okolicach Wałów Chrobrego i  często przesiaduje nad Odrą, popijając kawę, rozmawiając z Julią. Ja również bardzo lubię to miejsce, więc pisanie tych scen było dla mnie czystą przyjemnością. Lubię posiedzieć sobie na ławce i popatrzeć na wodę, łodzie, Dźwigozaury. Dużą rolę w powieści odgrywa również  Filharmonia, w której zakochałam się, kiedy byłam tam po raz pierwszy. Ta przestrzeń, dbałość o detale, złota sala koncertowa... To zachwyciło mnie tak bardzo, że uczyniłam Adama pracownikiem Filharmonii  –  mówi Agata. Autorka podkreśla także, że nasze miasto jeszcze trafi na karty jej powieści. – Wiele jest w Szczecinie zakątków, które mogłyby stanowić świetne tło dla powieści. Chociażby Ogród Różany, który zachwycił mnie pewnego czerwcowego popołudnia. Na pewno nie odmówię sobie wysłania tam jakiś moich bohaterów na randkę – mówi pisarka. Agata Przybyłek obecnie zajmuje się promocją najnowszej książki pt. „Bądź moim światłem”, która ukazała się pod koniec października. Publikacja to zimowa opowieść, pełna emocji, dylematów oraz bożonarodzeniowego klimatu. – Nieśmiało polecam ją czytelnikom Prestiżu na zbliżające się, świąteczne dni oraz gwiazdkowe prezenty – dodaje pisarka. 

 

„Sieci widma”, Leszek Herman, Wydawnictwo Muza

Leszek Herman (właść. Lesław Piotr Herman) to architekt, miłośnik historii Szczecina i Pomorza oraz jeden z naszych najbardziej poczytnych pisarzy. Czytelnicy kochają jego książki za sensacyjny charakter oraz fabułę pełną zagadek, tajemnic czy zaskakujących faktów. Powieści pisarza są świetną lekcją historii, okraszoną ciekawostkami z dziejów ziemi szczecińskiej i nie tylko. Autor sprawnie splata teraźniejszość z wydarzeniami sprzed wielu stuleci, często przypomina też ważne dla regionu postacie, np. księcia Barnima IX, Sydonię von Borck (lub: von Brocke), czy Eryka Pomorskiego. Warto wspomnieć, że pisarz za promowanie Szczecina i Pomorza w 2016 roku odebrał nagrodę Szczecin Business Awards w kategorii Osobowość Regionu, a rok później otrzymał tytuł honorowego Ambasadora Szczecina. – W naszym mieście od jakiegoś czasu czuje się inną energię, ludzie szukają nitek przeszłości, czują się jak kolejni gospodarze tych terenów. Pomorze Zachodnie to doskonałe miejsce na fabułę. Tu jest wiele fantastycznych historii, których nikt jeszcze nie opowiedział – mówi pisarz. – Szczecin zawsze był pokazywany jako prowincja, miejsce z którego się wyjeżdża, teraz jego obraz staje się coraz bardziej pozytywny. Nasze miasto się zmienia, jesteśmy też coraz bardziej znani dzięki ciekawym inwestycjom – dodaje. Jego najnowsza książka „Sieci widma” zabiera czytelników w przygodowo-kryminalną podróż, w której tym razem mamy jeden prom, kilku bohaterów i wzburzone morze. Oczywiście, w powieści pojawia się również Szczecin. Skąd pomysł na tę historię? – To miała być nietypowa kolejna część cyklu, niby kontynuacja, ale niekoniecznie. Początkowo nie chciałem, żeby pojawili się w niej bohaterowie z poprzednich książek, ale w końcu postanowiłem ich wprowadzić, np. dziennikarkę Paulinę, bo wykonuje zawód, w którym łatwo można wpaść w kłopoty. Prócz tego, zawsze podobały mi się książki oparte na zamkniętej przestrzeni, w tej wszystko dzieje się na promie, w jedną noc, podczas rejsu ze Świnoujścia do Ystad – tłumaczy pisarz. W książce, tak jak w poprzednich, znajdziemy lokalne ciekawostki i tajemnice z przeszłości. –Znajdziemy tu morskie opowieści, zahaczające o region. Według mnie, morze jest w naszej współczesnej literaturze popularnej niewykorzystane, a pojawia się w wielu kryminałach z innych krajów, dlatego postanowiłem po nie sięgnąć w tej powieści. Pojawiają się też spektakularne historie kradzieży dzieł sztuki. Tę tematykę pomógł mi zgłębić szczeciński policjant Marek Łuczak, który zajmuje się odnajdywaniem zaginionych i skradzionych zabytków – podkreśla autor. Leszek Herman planuje już kolejną powieść. W niej też pojawi się Szczecin. 

 

„Będziesz moja”, Diana Brzezińska, Wydawnictwo Otwarte

Diana Brzezińska jest prawniczką i pisarką, to także wnikliwa obserwatorka rzeczywistości, amatorka jazdy konnej oraz fanka latynoskich rytmów. Policzanka z dziada pradziada. Aktualnie mieszka w Szczecinie i w wolnych chwilach oddaje się pasji pisania. Inspiracje czerpie przede wszystkim z pracy. Chętnie bierze także udział w kursach i szkoleniach związanych z kryminalistyką. „Będziesz moja” nie jest pierwszą publikacją Diany, ale to literacki debiut na rynku książek kryminalnych. Powieść opowiada o Adzie, rudowłosej profilerce i podkomisarzu Krystianie, którzy pracują w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Razem badają zagadkową sprawę serii brutalnych morderstw. Sprawca upodobał sobie młode, rudowłose kobiety i z niezwykłym okrucieństwem urządza swoim ofiarom specyficzną uroczystość przed śmiercią. Więcej dowiecie się po sięgnięciu po książkę. Pisarka przyznaje, że wybór naszego miasta jako miejsca fabuły był dla niej oczywisty, przede wszystkim dlatego, że jest z nim związana od lat i dobrze je zna, ale nie tylko. – Szczecin ma swoje urocze zakątki, ale też tajemnice – dodaje autorka. Co więcej, nie jest w jej powieści tylko tłem.  – To nie jest przypadkowe miasto, chciałam więc je pokazać czytelnikom. Wspominam budynki sądów i prokuratur, zwłaszcza Komendy Wojewódzkiej, Wały Chrobrego, niezwykle klimatyczny Park Chopina i jego historię. Tych miejsc jest naprawę sporo – wyjaśnia Diana. Przy pisaniu powieści pisarka inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami, ale spoza naszego regionu. – Początkowo chciałam je ożywić na kartach powieści, szybko jednak z tego zrezygnowałam, a historia rozwinęła się w zupełnie innym kierunku, dokładniej seryjnym – tłumaczy autorka kryminału „Będziesz moja”. Obecnie zajmuje się promocją książki.  – Zdradzę tylko, że drugi tom powieści jest już skończony i jestem teraz w trakcie pisania trzeciego. Mam również pomysł na powieść w innym gatunku. Co z tego wyjdzie? Czas pokaże – mówi Diana Brzezińska.

11( 132)
Listopad'19