Katarzyna Gniadek: interesuje mnie człowiek

Katarzyna Gniadek to dyplomowany coach, trener i konsultant obszaru HR. Wspiera w rozwoju osoby indywidualne i organizacje. Klienci cenią jej empatię i wrażliwość. Jest uważnym obserwatorem, otwartym na ludzkie potrzeby. To kobieta z pasją, która po godzinach zgłębia wiedzę z zakresu psychologii, antropologii i rozwoju osobistego. W rozmowie opowiedziała o swojej pracy, problemach z jakimi zwracają się do niej klienci oraz sposobach ich rozwiązania, a także o tym, co jest dla niej najistotniejsze w zawodzie.

Autor

Karolina Wysocka

Coaching to dziś modne hasło. Czy klienci, którzy do Ciebie przychodzą, wiedzą czym jest?

Niewiele osób faktycznie wie, czym jest coaching. Ma on wiele definicji, często trochę górnolotnych, których prawdę mówiąc nie lubię. Dla mnie to po prostu dobra metoda pomagania ludziom w osiąganiu ważnych celów. 

Czy zawsze chciałaś być coachem?

Od 2014 roku, kiedy zaczęłam swoją przygodę z coachingiem, przeszłam całą sinusoidę emocji i przemyśleń dotyczących tego tematu. Od euforycznej postawy pt. „coaching to jedyna słuszna droga dla każdego i w każdej sytuacji” po „coaching jest do niczego i nic nie daje, ludziom trzeba podpowiedzieć, co mogą zrobić”. Dziś jestem po środku. Uważam, że coaching to jedno z wielu narzędzi do rozwoju i zwiększenia samoświadomości. Czasem jednak lepiej wybrać consulting, mentoring czy np. szkolenia rozwijające konkretne kompetencje. Jednak w wielu sytuacjach, np. na zakrętach życiowych, coaching przynosi znakomite rezultaty.

Z jakimi problemami zwracają się do ciebie ludzie?

Na przykład osoba, która przychodzi z jakimś konkretnym dylematem, np. chce zmienić pracę, ale już w trakcie pierwszego spotkania, okazuje się, że obszarów „problemowych” jest znacznie więcej. Szybko dochodzimy do tego, że chęć zmiany pracy to tylko wierzchołek góry lodowej, a pod powierzchnią mamy często osobę zagubioną, niepewną, nieznającą swoich potrzeb, z zaniżoną samooceną. Takie osoby często mówią: „Jestem w rozsypce, nie wiem kim jestem, nie wiem czego chcę, niech ktoś mi pomoże”. Drugi przykład to osoba, która faktycznie ma konkretny cel i potrzebuje wsparcia, ponieważ z różnych powodów nie udaje się jej tego celu zrealizować. Odpuszcza, odkłada na później, przesuwa w czasie, ma słomiany zapał i spadek motywacji. W obu przypadkach bardzo przydaje się wsparcie coacha.

Jak wygląda praca z tą pierwszą osobą?

Jeśli ktoś zbyt często mówi „ktoś powinien mi pomóc”, to znaczy, że ma poczucie kontroli umiejscowione na zewnątrz. Takie osoby oczekują, że ktoś albo coś im pomoże i zmieni ich życie na lepsze, np. wygrają w totolotka, wyjdą za księcia, znajdą cudowną dietę, przy której schudną 10 kg w 3 dni, etc. Często też nie czują, że to one są odpowiedzialni za swoje życie. Moją pierwszą „pomocą” jest więc wtedy wyciągnięcie tego na światło dzienne, uwidocznienie przekonań, wartości i poprzez odpowiednie pytania czy ćwiczenia, pokazanie klientowi, co może dalej z tym zrobić. 

Czy wtedy postawa tej osoby się zmienia?

Wtedy klient uświadamia sobie, że ma różne opcje i że może coś zmienić. Ale to jego decyzja czy będzie chciał z tym zostać, zaakceptować obecny stan, czy też podejmie walkę o zmianę postawy. Moją rolą jest stworzyć możliwości i poszerzyć perspektywę, sprawić, by klient zastanowił się nad pozytywnymi i negatywnymi aspektami swoich postaw, zachowań czy celów, do których dąży. Tym właśnie jest coaching. Nie jest zmienianiem czy „naprawianiem” ludzi według własnych przekonań czy pomysłów. Nie mamy prawa decydować o tym, jaki ktoś powinien być. Nie oceniam, nie doradzam. Oczywiście łączę metody pracy i jeśli klient wyraża taką chęć,
to dzielę się także swoją wiedzą np. na temat działania czy metod zmiany nawyków, filtrów percepcyjnych, zmiany postaw, samodyscypliny – wiedza też może się okazać klientowi pomocna.

Mówi się, że wiele osób ma obecnie kłopot z samodyscypliną. Co o tym sądzisz?

Samodyscyplina czy też samoregulacja, to ważny temat. Jestem zdania, że kiedy człowiek wie, kim jest i czego chce, kiedy rozumie co jest dla niego ważne, znika potrzeba zbyt częstego przymuszania się do robienia tego, czego nie lubi. Bo wtedy układamy sobie życie tak, by robić to, co lubimy i co daje przyjemność i satysfakcje. I na tym budujemy. Bo znamy siebie, bo wiemy w którą stronę iść, wiemy, co przychodzi nam łatwo, a co trudniej. Wykorzystujemy spryt woli zamiast siły woli. Ułatwiamy sobie życie, zamiast utrudniać.
I to jest punktem wyjścia. A jeśli faktycznie po takim uporządkowaniu wewnętrznym, nadal pozostają pewne obszary, które wymagają samodyscypliny, a my mamy ją na niskim poziomie, jest mnóstwo skutecznych sposobów, ćwiczeń czy technik, które pozwalają ją podnieść.  

Wielu ludzi ma pewnie problem ze słomianym zapałem i utrzymaniem motywacji do zmian. Czy na to także masz swój sposób?

Motywacja z natury jest chwilową emocją i zazwyczaj szybko opada. Dlatego wolę mówić o determinacji czy też właśnie o samodyscyplinie, bo to ona ma realny wpływ na zmianę. Każdy człowiek
w innym miejscu ma swoje mocne punkty, na których można zaczepić plan działania. Jak wspomniałam, jestem zwolennikiem minimalizacji zmuszania się, więc zawsze zachęcam klientów do szukania sposobów i rozwiązań, które są dla nich naturalne, przychodzą im
z łatwością.  Możliwości oraz technik jest mnóstwo.

W jaki sposób pomagasz klientom się zmieniać?

Zmiany są trudne, wymagają czasu, wytrwałości. Zdarzają się porażki, gorsze dni, ale są też sukcesy oraz lepszy czas. Mogę w tym towarzyszyć klientowi, wspierać go, dzielić się wiedzą, ale też nie przejdę za niego zmiany. To klient się zmienia, a moim zdaniem jest dać mu pomocne narzędzia, których może użyć żeby tę zmianę przejść w najlepszy dla siebie sposób. Nie jestem zwolennikiem terapii szokowych, skrajności ani nadmiernego rygoru. Zawsze szukam balansu i wyważonych rozwiązań.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w pracy?

Pracuję z klientami biznesowymi i indywidualnymi, ale dla mnie zawsze po drugiej stronie najważniejszy jest człowiek. Jego osobista historia, cele, zasoby i możliwości. Nie ma znaczenia czy jest to członek zarządu dużej firmy, czy samotna matka z trójką dzieci, która musi na nowo poukładać swoje życie. Interesuje i ciekawi mnie człowiek. Klientom powtarzam czasem słowa Carla Barda: „Chociaż nikt nie może cofnąć się i zacząć wszystkiego od nowa, każdy może zacząć od teraz i dotrzeć do całkowicie nowego zakończenia”. Praca z ludźmi jest faktycznie moją pasją. Ciągle się uczę, rozwijam bo wiem, że dzięki temu potrafię ich coraz lepiej wspierać.

Dziękuję za rozmowę.

 

 
12( 133)
Grudzień'19
gajda