Autor

Dariusz Staniewski

* Podczas ostatniego festiwalu polskich filmów fabularnych w Gdyni doszło do pewnych niesnasek między filmowcami. Jakiegoś filmu nie chciano dopuścić do konkursu, jakiś wycofano, ktoś się na kogoś obraził. Normalka, jak to zwykle z artystami bywa. Ale przy tej okazji jedna z polityczek (bo już podobno, dzięki pewnej partii, nie można mówić „polityk” o kobietach działających w tej branży) z Zachodniopomorskiego zaproponowała, aby festiwal z Gdyni przenieść do…Szczecina. Mamy warunki: super filharmonię, a poza tym jesteśmy pustynią kulturalną, więc podniesiemy sobie nieco poziom. Pomysł umarł śmiercią naturalną, nikt go od kilku miesięcy nie podnosi. Wiadomo: już po wyborach. Ale powinien powrócić. dzięki kolejnej awanturze ‚„pomnikowej” w Szczecinie. Tym razem chodzi o postument Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina: „szefa wszystkich szefów”. Kto zacz ów osobnik, wie chyba każdy w Polsce. A na pewno ci, którzy choć raz obejrzeli kultową już komedię pt. „Poranek kojota”. Pomysł ustawienia pomnika Jarzynie w stolicy Pomorza Zachodniego wygrał w jednej z edycji Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. „Vox populi, vox Dei!” jak mawiali starożytni górale ze szczecińskiej Gubałówki. Miasto potraktowało sprawę poważnie: projekt wygrał, ludzie zagłosowali i go wybrali, spodobał się, trzeba więc go zrealizować. Ale okazało się to nie takie proste. Bo potrzebne są zgody od twórców filmu: aktora, który grał rolę Krzysztofa Jarzyny, reżysera filmu, twórcy scenariusza oraz zespołu filmowego, który komedię wyprodukował. A to trochę trwa. A tu nagle w mieście zaczęło się tworzyć lobby przeciwników tego pomnika. Nagle się okazało, że ten pomysł jest „be”, że głupi, niepotrzebny, fatalnie promujący miasto (jako stolicę polskiej gangsterk) a nawet jeden z lokalnych naukowców z pewnej wyższej uczelni stwierdził publicznie, że ten pomnik „pokazuje, jak nisko upadliśmy. To przykład, że w naszym mieście z kulturą nie jest najlepiej. W budżecie obywatelskim pieniądze są dawane na pomnik mafioso. Bo kim jest pan „Jerzyna ze Szczecina”, jest mafioso. No bo to śmieszne, bo w filmie jest dialog, w którym pada nazwa Szczecin. To już wszyscy jesteśmy rozemocjonowani. No ale niestety ten pomnik, to jest pomnik porażki kultury w Szczecinie”. Wypowiedź tę podchwycili pewni rodzimi politycy. I już tylko czekać aż się okaże, że to nie szczecinianin złożył pomysł takiego pomnika do SBO, ale jakiś „słup” opłacany przez lokalne grupy zorganizowanej przestępczości. A może nawet międzynarodowej?! Kto wie jak długie ręce mógł mieć Krzysztof Jarzyna ze Szczecina?! Ale tu z pomocą pomysłodawcom i wykonawcom może przyjść właśnie pomysł z festiwalem filmowym. Niech w Szczecinie zostanie zorganizowany taka impreza (nie przegląd, festiwal!) imienia Krzysztofa Jarzyny. Jaka tematyka? No np. filmy o zdrowej żywności (nikt nie zaprzeczy, że jarzyny są zdrowe), wegetariańskie (nazwisko patrona może sugerować, że nie je mięsa, a poza tym w filmie otrzymuje od swojego warszawskiego kolegi, którego gra Janusz Józefowicz, zaproszenie na sushi), sensacyjne (jednak profesja do czegoś zobowiązuje), miłosne (bo jednak dzięki Jarzynie zostaje uratowana piękna miłość dwójki głównych bohaterów komedii), o ochronie zwierząt (jako wyraz protestu przeciwko trzymaniu zwierząt w ogrodach zoologicznych, czy też dokarmianiu ich niewłaściwym żarciem w różnej postaci lub postaciach), albo o relacjach pracodawca – pracownik (np. w korporacjach: bo ostatecznie organizacja szefa wszystkich szefów może przypominać taką instytucję a tam, jak wiadomo, stosunki są zawsze napięte, wyścig szczurów trwa w najlepsze a zachowania patologiczne są chlebem codziennym). 

* Przed nami święta Bożego Narodzenia, a potem, jak co roku (jakby ktoś zapomniał) sylwester. I Nowy Rok. Tym razem 2020. Dlatego teraz życzenia: żebyśmy w przyszłym roku zdrowiej żyli (ale bez szaleńczego wysiłku fizycznego w jakichś siłowniach czy fitnessach lub tym podobnych salach tortur), mniej palili (głupa) i mniej pili (słodkich napojów gazowanych), byli mili, nie kłamliwi, nie parszywi, mało upierdliwi, nie marnowali żadnej szczęśliwej chwili (na jakieś duperele albo podkładanie świni) i oczywiście częściej się myli! Wszystkiego dobrego!

 
12( 133)
Grudzień'19