Tokio na horyzoncie

Autor

Krzysztof Bobala

Jeśli chodzi o moje felietony w Prestiżu, to nie da się ukryć, że w tym roku trochę leniuchowałem. Dużo obowiązków zawodowych i częste wyjazdy spowodowały, że nie udało mi się być z Państwem w każdym numerze. To jednak numer świąteczny, a i nie wypadało odmówić Redaktor Naczelnej, która na tradycyjne podsumowanie dwunastu miesięcy mnie namawiała. A podsumować z uśmiechem sportowe osiągnięcia i najważniejsze imprezy mijającego roku nie jest wcale tak łatwo. To w końcu rok przedolimpijski i nie da się ukryć, że na każdym rogu widać raczej mobilizację przed igrzyskami w Tokio, niż nastawienie na bieżące sukcesy. Oczywiście zapamiętamy ten loteryjny konkurs i nieprawdopodobny skok Davida Kubackiego z 27 miejsca po pierwszej serii po tytuł mistrza świata w serii drugiej, ale pamiętać też będziemy słabszy występ w drużynie, gdzie Polacy typowani byli do złota, czy prawdziwą „operę mydlaną” z trenerem Horngacherem w roli głównej. Odejdzie czy zostanie? Na to pytanie próbowali odpowiadać działacze, dziennikarze, a co najważniejsze, niestety także zawodnicy. Tylko trener jakoś nie mógł się wypowiedzieć. Jeżeli chodzi o sporty zimowe, to niestety tylko tyle. Kolejne miesiące to bardzo przeciętne występy naszych futbolistów, którzy niby wygrywali w eliminacjach ME, ale kolejna „dziwna” reforma rozgrywek o Mistrzostwo Starego Kontynentu sprawiła, że przeciwnicy byli raczej z niskiej półki. Dopiero przyszłoroczne finały pokażą, czy nasze Orły stać na coś więcej. Nie zawiedli polscy lekkoatleci, którzy mimo wielu absencji bardzo dobrze wypadali zarówno podczas Mistrzostw Globu w Dausze, jak i na wielu mityngach. Tym bardziej to ważne, że wśród najlepszych są zawodnicy związani z naszym regionem: Marcin Lewandowski i Piotr Lisek, którzy mają bardzo realne szanse na medale w Tokio. Tradycyjnie, naszych narodowych oczekiwań nie zawiedli polscy siatkarze, którzy z kolejnej dużej mistrzowskiej imprezy przywożą medal (brąz Mistrzostw Europy). Stają też, i to w bardzo odmłodzonym składzie na podium Ligi Narodów oraz Pucharu Świata. Jednak co najważniejsze triumfują w kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. I to tyle o naszych sukcesach. Oczywiście było ich więcej w różnych, nieco mniej popularnych dyscyplinach, ale niestety dożyliśmy czasów, gdzie nie tylko sport ocenia się poprzez popularność i zainteresowanie mediów. Przy tej okazji wspomnieć należy jeszcze o jednym sukcesie polskiego sportu, chociaż nieokraszonego medalem to bardzo medialnym. To nasi koszykarze, którzy po 52 latach znowu awansowali do finałów Mistrzostw Świata w Pekinie. Na chińskich parkietach grali jak równy z równym z reprezentacjami dużo wyżej notowanymi w światowym rankingu, pokonując między innymi gospodarzy czy reprezentację Rosji. Medalu zdobyć się nie udało, ale zdobyte doświadczenie przyda się w przyszłości. I jeszcze łyżka dziegciu do tego sportowego garnuszka z miodem. To wyniki Roberta Kubicy w Formule 1. Szanując jego dotychczasowe osiągnięcia, zdaje się, że decyzja o powrocie do czynnego ścigania, była nieco nietrafiona. I przy tej okazji stwierdzić trzeba, że trochę szkoda, że polityka miesza się do sportu. Często okazuje się, że nie jest to dobre dla żadnej ze stron. Tak czy tak, niezależnie od politycznych sympatii, w przyszłym roku, po raz kolejny, trzymajmy kciuki za „naszych”. 

 
12( 133)
Grudzień'19
gajda