50 twarzy Moniki B.

Ukazała się właśnie czwarta książka Moniki Banasiak, byłej żony Andrzeja „Słowika” Zielińskiego, postrzeganego, jako szefa mafii pruszkowskiej. W „Kochaj albo żyj” z Moniką rozmawia jej przyjaciel, Patryk Boro. – Było 50 Twarzy Greya, to teraz mamy 50 Twarzy Moniki B. – powiedziała nam rozmówczyni. W niezwykle intymnej rozmowie zdradziła nam również, jak wyglądało jej życie w areszcie śledczym i jak to się stało, że z dziewczyny z dobrego domu trafiła do przestępczego półświatka. 

Autor

Andrzej Kus

Monika, mówisz, że lubisz niegrzecznych chłopców. Twoje dotychczasowe związki zresztą to potwierdzają. Twoim wybrankiem jest teraz o 19 lat młodszy Maciej. Zalicza się do tego „gatunku”?

On tym razem nie jest niegrzeczny, chyba że w łóżku. I to mi się podoba. Wtedy owszem, można tak o nim powiedzieć. 

Ukazała się właśnie twoja czwarta książka: „Kochaj, albo żyj”,
w której poruszyłaś bardzo intymne sfery. O czym opowiada?

Pierwsze książki były związane z tematyką dotyczącą świata przestępczego. Z racji tego, że byłam żoną Andrzeja Zielińskiego o pseudonimie „Słowik”, w tym środowisku uczestniczyłam.  Pomyślałam, że czytelnicy po przeczytaniu wcześniejszych książek, są już tym temat zmęczeni. Zresztą ile można o tym pisać. Wyczerpuje się temat, tym bardziej, że już nie chcę o tym mówić. I nie dlatego, że się tego boję, bo boję się tylko Boga i siebie, w tej kolejności. Ten rozdział mojego życia już zamknęłam, gdy opuściłam po 2,5 roku areszt śledczy, uniewinniona wyrokiem prawomocnym przez sąd okręgowy w Warszawie z najcięższego zarzutu kierowania grupą przestępczą. Najnowsza książka jest podróżą sentymentalną po moich związkach. Opisałam w niej trzy najważniejsze: z Andrzejem, Vadimem oraz z obecnym partnerem, Maćkiem.
To książka typowo kobieca. Spojrzenie na moje życie z perspektywy relacji między nami, a także relacji seksualno-erotycznych. Swoistego rodzaju 5o twarzy Moniki B. 

Często możemy usłyszeć, że nie byłaś w areszcie, a w więzieniu. 

Nie jest to prawda. Do więzienia idzie się po wyroku prawomocnym, skazującym. Ja takiego jeszcze nie mam. 

Byłaś królową mafii?

Jak już wiesz, nie pełniłam żadnej roli w środowisku przestępczym,
w którym jakiś czas się obracałam. Przydomek „królowa mafii” bierze się z tego, że taki był tytuł pierwszej mojej książki. Było to zrobione
w celach komercyjnych. Nie lubię go, bo się z nim nie utożsamiam. Prawda jest taka, że Słowik bardzo mnie kochał, żyliśmy niezwykle intensywnie, dynamicznie, kolorowo i z pazurem. Wyróżnialiśmy się na tle starszego od nas towarzystwa. Jeździliśmy często za granicę, nie było to dla nas problemem. Zresztą dwa śluby, jeden w Las Vegas, kolejny w Nazarecie o tym świadczą. Wiedliśmy bardzo ciekawe i pełne wrażeń życie. 

Mówisz, że chcesz się odciąć od środowiska przestępczego. Po co wiec napisałaś książkę „Królową Mafii”?

Z prozaicznego powodu. Gdy wyszłam z aresztu nie miałam pieniędzy. Spędziłam tam 2,5 roku. Słowik wyzerował mnie całkowicie, pozbawił środków do życia, zabrał mieszkanie i wszystko co było moje. Zachował się bardzo brzydko. Zakończmy jednak temat mojego byłego męża. Nigdy źle nie mówię o facetach z którymi spałam… i sypiam. To ojciec mojego dziecka. Wracając do pieniędzy. Po wyjściu z aresztu dosłownie nie miałam co jeść. Poszłam do galerii na Mokotowie, gdzie wcześniej bez problemu wychodziłam z butami po 2 – 3 tysiące złotych za parę. Weszłam na ostatnie piętro i zobaczyłam, jak ludzie jedzą zupę. Byłam głodna i nawet na to nie było mnie stać. Zmieniło się to dopiero po napisaniu książki. Sprzedałam jej ponad 40 tysięcy egzemplarzy, co pozwoliło mi otworzyć salon medycyny estetycznej. Chciałam skończyć z pisaniem, ale nie pozwoliły mi czytelniczki. 

Wyszłaś za kaucją po ponad 2 latach. Były one ciężkim okresem w twoim życiu?

Bardzo, sama nie wiem jak tam przeżyłam. W celi jest co najmniej sześć, a nawet osiem dziewczyn. Praktycznie 23 godziny na dobę się leży, jest tylko godzina na spacer. Raz na tydzień można wziąć prysznic, nie zawsze w gorącej wodzie i tylko przez 7 minut. Okna są zakratowane, w drzwiach nie ma klamek. Nie widzisz nieba, ani gwiazd. Za to osoby, które potrafią podciąć sobie żyły, chcą się powiesić, zabić cię, czy dowiadują się, że ich dzieci powiesiły się na zewnątrz. Ten areszt śledczy, gdzie przebywałam, to jeden z najbardziej restrykcyjnych aresztów dla kobiet w Polsce. To straszne miejsce. Mówię o nim, że tam nawet diabeł chodzi z obstawą, to jest dno piekła. Już na wstępie zabierają ci atrybuty wolności: gumki do włosów, zegarek, obrączkę, wszystko czym możesz zrobić sobie krzywdę.   

Miałaś chwile zwątpienia? 

Oczywiście, jestem tylko słabą kobietą. Siły jednak dawały mi myśli o Bogu oraz moim dziecku. 

Jak to się stało, że tak pogmatwało ci się życie? Pochodzisz z bardzo dobrej rodziny, jesteś katoliczką.  

Mój tata skończył Politechnikę Warszawką, mama Wyższą Szkołę Baletową wydział chorografii w Bytomiu. Tańczyła w Śląsku, w Mazowszu. Ja również chodziłam do szkoły baletowej, skończyłam dobre liceum, studiowałam medycynę, której niestety nie ukończyłam. Za to zrobiłam dyplom pielęgniarski. W pewnym momencie życia zakochałam się w złym chłopcu. Był to Andrzej. Mama miała obiekcję, ale zawsze szanowała moje wybory. I nagle dziewczynka, która była pod kloszem, dokonała bardzo złego wyboru. Chciałam kochać po swojemu. Wierzyłam, że miłością mogę zmienić tego człowieka. Powiem wam jedno: nie da się. 

Odchodziłaś, jak mówisz, od „złego chłopca” i szłaś do następnego. Tak zachowuje się osoba, która chce skończyć przygodę z mafijnym środowiskiem?

Teraz wiem, że źle robiłam. Vadima poznałam, gdy Andrzej siedział już w więzieniu. Długo byłam sama. Chciałam uwolnić się już od Słowika i od tego środowiska. Musiałam się od niego jak najszybciej odseparować. Byli tacy, co go bardzo nie lubili. Nie mieliby skrupułów, by zrobić krzywdę dziecku i mnie, np. chcieli mnie i syna porwać. Z Vadimem się przyjaźniliśmy. Ten niebieskooki Ukrainiec też był złym chłopcem, ale nie mogłam odejść do innego. Musiałam chronić moje dziecko i siebie, jako matkę. Skryć się w ramionach takiego, który będzie w stanie nas obronić.

Jak będzie wyglądało dalsze życie Moniki? 

Myślę, że z Maćkiem. Nie mamy co prawda dla siebie zbyt wiele czasu. Teraz odnawiam prawo wykonywania zawodu, pracuję w szpitalu przez pół roku, za darmo. Muszę przejść taką praktykę. W styczniu mam egzamin. Później będą chciała pracować na bloku operacyjnym jako instrumentariuszka, tak jak kiedyś. Myślę też może o przygodzie z telewizją. Działam w fundacji charytatywnej na rzecz kobiet z problemami społecznymi i takimi, które przebywały, jako osadzone w aresztach lub więzieniach. No i oczywiście mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wydam kolejne książki i będą to z pewnością książki o tematyce związanej z relacjami międzyludzkimi, z pokonywaniem własnych słabości, dążeniu do własnych marzeń i o kochaniu.

12( 133)
Grudzień'19
gajda