Dzieła ulepione z gliny

Cappuccino w nietypowej filiżance, deser na fantazyjnym talerzyku, sałatka w dekoracyjnej misce – lubimy otaczać się pięknymi oraz funkcjonalnymi przedmiotami i obdarowywać nimi innych. Projektanci zaś prześcigają się w tworzeniu nowych wzorów. Szereg możliwości daje im ceramika. Niepowtarzalna, nieprzewidywalna, zrodzona w ogniu. Proces jej powstawania nie jest prosty, ale gdy budzą ją do życia odpowiednie ręce, kiedy ktoś tworzy ją z sercem, potrafi się odwdzięczyć. O tym właśnie jest ta historia.

Autor

Karolina Wysocka

galeria

Polscy artyści rzemieślnicy umieją tworzyć wyjątkowe koncepty i formy. Bolesławiec, Kristoff, Ćmielów, Chodzież… Nasza ceramika, a także jej szlachetna odmiana, czyli porcelana, to klasa sama w sobie. Znana i lubiana, od lat upiększa stoły oraz wnętrza na całym świecie. Niedawno głośno było o tym, że Bolesławiec wykonał zamówienie dla CIA. Azjaci i Niemcy z kolei jeżdżą specjalnie na Dolny Śląsk, by kupować polskie naczynia, a nasze wytwory podbijają Instagram, o czym rozpisują się prestiżowe magazyny. Ceramika z Polski ceniona jest za jakość, oryginalność, wdzięk. Wysoko ocenia się jej design, kolory, faktury i zaskakujące kształty. My też chętnie ją kupujemy. Szczególnie dziś, kiedy znów doceniamy rękodzieło, a patriotyzm konsumencki jest w cenie. Chcemy mieć w naszych domach dobrze zaprojektowane przedmioty, otaczać się rodzimymi produktami i wspierać krajowe firmy. Coraz chętniej sięgamy też po dzieła mniejszych manufaktur, pracowni oraz lokalnych biznesów. Szukamy przedmiotów unikatowych. Takich jak ceramika z Pracowni Kasi.

W zgodzie z wabi-sabi

– Aktualnie ludzie zaczynają coraz większą wagę przywiązywać do tego, jakimi przedmiotami się otaczają. Coraz powszechniejsze staje się szukanie rzeczy niepowtarzalnych. Ludzie chcą mieszkać oryginalnie, obcować z wyjątkowymi przedmiotami, często wykonanymi specjalnie dla nich. Modny stał się trend wabi-sabi (filozofia, która stawia na autentyczność – przyp. red.). Powraca moda na rękodzieło i szacunek do rzemiosła. Dzięki takim tendencjom moje prace znajdują domy, a działalność jaką prowadzę, rozwija się – mówi Katarzyna Kamrowska, która z ceramiki tworzy małe artystyczne dzieła. 

Pani Kasia pochodzi ze Szczecina, tutaj ukończyła Liceum Plastyczne oraz Wyższą Szkołę Sztuki Użytkowej na kierunku grafika. Na początku pracowała w zawodzie, a ceramiką zajmowała się hobbystyczne. Po urodzeniu pierwszego dziecka i przeprowadzce na wieś: stworzyła Pracownię Kasi. Najbardziej lubi tworzyć przedmioty użytkowe. – Przeczytałam kiedyś cytat: „W moim domu powinny być tylko przedmioty piękne lub praktyczne”. Ja idę o krok dalej, chciałabym żeby w moim domu były tylko przedmioty piękne, wyjątkowe, które są również użyteczne. Często ludzie pytają, czy na pewno mogą tę ceramikę myć, czy na pewno się nie zepsuje. Niektórzy obdarowani wstawiają ją nawet na półki i chcą na nią tylko patrzeć. Uważam, że szkoda ją tak traktować. Myślę, że cudownie jest używać jej na co dzień. Czerpać radość np. pijąc poranną kawę z ulubionego kubka – podkreśla pani Kasia. Wykonuje nie tylko prace według własnych pomysłów, ale też przedmioty na zlecenie, uwzględniające specjalne życzenia klientów. Prowadzi również warsztaty w zaprzyjaźnionych pracowniach w Szczecinie oraz zajęcia na zaproszenie przedszkoli i szkół. Podkreśla, że to czasem spore wyzwanie logistyczne, gdyż zabiera ze sobą mnóstwo narzędzi oraz gliny, ale widać, że uwielbia swoją pracę. Jak sama zaznacza, nie wyobraża sobie też powrotu do miasta. Życie blisko przyrody jest dla niej bardzo ważne. – W zasadzie nie wyobrażam już sobie, bym mogła jeszcze kiedykolwiek mieszkać w mieście. Natura stanowi dla mnie ogromne bogactwo: od takich oczywistych rzeczy jak możliwość korzystania z jej zasobów w postaci uprawiania ogrodu, zbioru owoców, ziół, poprzez czerpanie z niej inspiracji dla moich prac, jak i sensu istnienia – wyjaśnia pani Katarzyna.

Właśnie ta wrażliwość na piękno przyrody czyni jej prace wyjątkowymi, sprawiając, że cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Łąka na talerzu, las w ceramicznym naczyniu, filiżanki na liściach nenufarów, kubki w barwach kwiatów… Kto by nie chciał mieć w domu takich przedmiotów? Zamówienia na ceramikę z Pracowni Kasi płyną nie tylko z Polski, ale też z zagranicy. Sama twórczyni serwuje w swoim domu posiłki na przedmiotach, które wykonuje. – Łączą się zgrabnie w zestawy z naczyniami wykonywanymi przemysłowo. Lubię też mieć w domu prace innych ceramików, których spotkałam na swojej drodze – mówi pani Kasia. Jednak zanim oryginalne przedmioty ozdobią stoły i wnętrza, najpierw powstają w pocie czoła, w niezwykłym procesie tworzenia.

Sztuka z żywiołów

Ceramicy często podkreślają, że ich dzieła są efektem działania pięciu żywiołów. Dlatego też, jest to zajęcie bardzo żywe i nieprzewidywalne. Potrzeba pasji, cierpliwości oraz czasu. Pani Kasia podkreśla, że tworzenie ceramiki jest procesem długotrwałym. – Kiedyś moja koleżanka po fachu napisała, że tworzenie ceramiki to przede wszystkim czekanie. Jest w tym dużo racji. Najpierw bowiem należy przedmiot ulepić z gliny. Można na tym etapie ozdobić go rysunkiem, fakturą lub odciskami, np. roślin. Następnie czeka nas najdłuższy etap pracy: suszenie. Nie wolno się niecierpliwić i tego przyspieszać, gdyż praca nam po prostu pęknie. Doglądamy tego schnięcia codziennie, na zmianę przykrywając i odkrywając folię, która zabezpiecza materiał przed zbyt szybką utratą wilgoci. Czasem trwa to tydzień, nawet dwa. Zależy to od gabarytu przedmiotu lub jego grubości. Praca się też wtedy kurczy, najczęściej ok. 10%, ale zależy to od użytej masy. Gdy jest sucha, możemy ją oszlifować i wkładamy ją do pieca na tzw. biskwit. Tutaj w temperaturze ok. 900 stopni wypala się po raz pierwszy. Wypał wraz ze stygnięciem pieca trwa 2 doby. Potem następuje etap szkliwienia. Nakładamy na przedmiot rozrobione szkliwa, można malować pędzlem, polewać, zanurzać w zawiesinie. Metody są różne. Później szkliwo suszymy i ponownie wkładamy do pieca ceramicznego, ja nastawiam go najczęściej na temperaturę 1070 stopni. Po kolejnych dwóch dobach oczekiwania, możemy zobaczyć efekty. Tak więc kluczowy jest tu faktycznie czas. Często osoby zamawiające przedmiot są bardzo zdziwione, że muszą czekać co najmniej trzy tygodnie, a nie trzy dni, na wykonanie zamówienia – tłumaczy Katarzyna Kamrowska.

Jak widać, ceramika jest wymagającą dziedziną, jednak ręczne wykonywanie przedmiotów daje dużo twórczej swobody i satysfakcji. Dla pani Katarzyny to nie tylko praca, ale też prawdziwa pasja. – Taka ceramika jest po prostu wyjątkowa. Każdy przedmiot jest trochę inaczej ukształtowany, na przykład nabierze ciut innej barwy ze względu na minimalnie grubszą lub cieńszą warstwę szkliwa. W technice, w której pracuję, czyli absolutnie ręcznym formowaniu naczyń, nie odlewaniu z form, po prostu nie da się wytworzyć dwóch identycznych egzemplarzy. Ten indywidualizm, niepowtarzalność cenię najmocniej. Nie będzie po prostu na świecie drugiego takiego kubka jak twój – mówi z uśmiechem pani Kasia. Unikatowość to zdecydowany atut tych prac, więc jeśli szukacie prezentu dla wyjątkowej osoby, cenicie oryginalny design, chcecie spróbować swoich sił w pracy twórczej lub marzycie o tym, by napić się herbaty z małego dzieła sztuki, już wiecie do kogo się zwrócić. Wcześniej jednak zerknijcie na Instagram pani Katarzyny (www.instagram.com/pracownia_kasi) i przekonajcie się o tym, że codzienne przedmioty mogą być piękne.

 

 
12( 133)
Grudzień'19