Podsumowania noworoczne

Autor

Izabela Marecka

Na początku roku, zamiast żyć postanowieniami, wolę robić podsumowania. Sprawdzam co wyszło mi dobrze, które rzeczy odłożyłam na później. Weryfikuję swoje doświadczenia po to, by móc lepiej określić miejsce, w którym jestem, jak również zastanowić się nad tym, w jakim kierunku chcę zmierzać. Podsumowania wydają mi się także bardziej przyjazne niż robienie postanowień – te drugie powodują we mnie napięcie. A nuż nie podołam? I zamiast postanawiać wole wyznaczać cele. Określać jasno, co chcę zmienić w swoim życiu. Do planów nastawiam się elastycznie, rok w rok z coraz większym luzem i dystansem podchodzę do życia, przekonań, zamiarów i ludzi. W efekcie jestem szczęśliwsza, spokojniejsza i bardziej pewna siebie i swoich oczekiwań względem innych.

Uważnie śledzę poczynania ludzi, którzy są dla mnie autorytetem, odnieśli sukces, świadomie pokierowali swoją karierą, realizując przy tym swoje pasje.  I przy okazji zachowali normalne życie rodzinne. Czy to jest możliwe? Oczywiście, ale wymaga pracy i skupienia się na rzeczach naprawdę istotnych.

Taką właśnie osobą w moim odczuciu jest Marcin Meller. Wieloletni szef Playboya, felietonista Newsweeka, niegdyś prowadzący „Agenta” i Dzień Dobry TVN. A teraz bohater naszej okładki. To dziennikarz z krwi i kości, reporter i podróżnik. Autor książek, szef wydawnictwa i wreszcie prowadzący „Drugie Śniadanie Mistrzów” na antenie TVN 24. Do tego człowiek o niewyparzonej gębie (w dobrym tego słowa znaczeniu), mający własne poglądy, co w dzisiejszym świecie jest cechą rzadko spotykaną. 

Michał Stankiewicz, szef Prestiżu Trójmiejskiego, który przeprowadził wywiad z Marcinem Mellerem powiedział: „Ten facet nie tylko mówi to co myśli, ale wręcz bombarduje dziesiątkami tematów. Po naszej rozmowie musiałem dokonać żmudnej selekcji liczby wątków. A było ich tak wiele, że zamiast jednego wywiadu - wyszły… trzy. Przyznam, że spokojnie mogłoby powstać ich nawet pięć. Zwieńczeniem z tego wywiadu – była autoryzacja. Jak na anarcho-konserwatystę, gawędziarza i literata Meller nie tylko, że go nie kastrował, ale wręcz doszył dodatkową parę jaj.” 

Efekt oceńcie sami. 

Izabela Marecka 

 
1( 134)
Styczeń'20
gajda