Jakub Wassermann „Kaspar Hauser”

Teatr Współczesny w Szczecinie
Reżyseria: Jakub Skrzywanek, dramaturgia Grzegorz Niziołek 

Autor

Daniel Źródlewski

Jakub Skrzywanek wraz z dramaturgiem Grzegorzem Niziołkiem sięgnęli do losów Kaspara Hausera. Jednak w ich spektaklu nie poznamy historii przetrzymywanego w odosobnieniu przez kilkanaście lat tajemniczego chłopaka, poddanego później intensywnej socjalizacji. Enigmatyczna figura Hausera oraz rozbudzająca do dziś emocje tajemnica związana z jego pochodzeniem są jedynie inspiracją do zupełnie innej opowieści – traktatu o przemocy, teatralnego laboratorium, w którym badane są jej źródła. To, co słyszymy każdego musi poruszyć. Musi boleć, uwierać, kłuć, czy gryźć. Przestroga czy audyt współczesnej kondycji człowieka?  

Spektakl zdaje się przynależeć do nurtu sztuki konceptualnej, skupiającej się na intelektualnym charakterze dzieła, co już Skrzywanek pokazał w swoich poprzednich realizacjach. Nie sposób zanegować trafnej wnikliwości i wysokiej wartości dzieła, ale odkrycie znaczeń i sensów bez uprzedniego przygotowania dla wielu może być trudne, a nawet niemożliwe. Szczególnie, że powieść Wassermanna nie jest jedynym pretekstem literackim – to także „Sny obozowe w pamięci ocalałych z Auschwitz” Piotra Cywińskiego oraz rozważania Paula Johanna von Feuerbacha – wieloletniego protektora Hausera, ale tu jako prekursora nauki prawa karnego.  Skupiając się na intelektualnych wartościach twórcy pozbawili spektakl pewnej teatralności. Owszem zachwyca atmosfera widowiska wraz z monumentalnymi rozwiązaniami, ale gubią się rytmy (a właściwie nie istnieją), przeszkadza brak spójności scen przedzielonych nachalnymi black out’ami. Nierówne i chaotyczne są konstrukcje poszczególnych scen, niepotrzebne jest rozproszenie przestrzeni akcji na widownię oraz foyer teatru. 

Zespół aktorski Współczesnego na poziomie do którego jesteśmy przyzwyczajeni – rzetelnie i konsekwentnie przygotowane postaci. Najwyrazistsze kreacje stworzyły Beata Zygarlicka (Sędzia Feuerbach) oraz Maria Dąbrowska (Pani Behold). Pierwsza z nich stanowcza, konkretna i wyrazista. Druga bezlitośnie prawdziwa, przejmująca i fenomenalna ruchowo. Tytułowa postać została zmultiplikowana – w Kaspara Hausera wcieliła się Alex Freiheit oraz Piotr Boratyński znani jako prowokacyjny performersko-muzyczny duet SIKSA. Ich wymownie milczące kreacje pełne są niepokoju i zadziwiającej szczerości (tutaj odsyłam do bardzo osobistego tekstu Freiheit w programie do spektaklu). A emocje, które towarzyszyły im w tej pracy są przede wszystkim słyszane w znakomitej, niepokojącej oprawie muzycznej ich autorstwa (wraz z Konstantym Usenko). Świetne kostiumy, jednocześnie nawiązujące i przeczące epoce, stworzył Tomasz Armada. Agata Skwarczyńska zaproponowała oryginalne rozwiązania scenograficzne – od ascetycznej, niemal pustej sceny po monstrualny namiot imitujący bogato zdobione wnętrze z rzeźbiarskimi przedstawieniami antycznych filozofów. Prestiżowe 5/6. 

1( 134)
Styczeń'20
gajda