Zawsze mamy Paryż

W tym czasie, kiedy razem z Angelique B. Grimm zasiadałyśmy do rozmowy o jej podróży do Paryża, odeszła ze świata Anna Karina, francuska gwiazda kina, symbol filmowej Nowej Fali, ikona mody, muza a także żona Godarda, piękna i inspirująca kobieta. 

Autor

Aneta Dolega

galeria

– To smutna wiadomość dla świata sztuki – stwierdza Angelique, która zawodowo zajmuje się filmem, jako dyrektor generalny i partner Green Box, europejskiej firmy produkcyjnej z siedzibą w Szczecinie. – Cudowna aktorka i piękna kobieta. Symbol francuskiego kina. Była bardzo naturalna, podobnie jak Jane Birkin. Co ciekawe obie nie są francuzkami, ale uosabiają to, co we Francji najlepsze. 

Wizyta Angelique w Paryżu była czysto prywatna, pojechała tam ze swoim wspólnikiem i życiowym partnerem Miguelem Gaudencio, znanym reżyserem i fotografem. – Od razu muszę zaznaczyć, że spędziliśmy tam zaledwie dwa dni i była to moja pierwsza wizyta w tym mieście – śmieje się. – Spełniłam swoje największe podróżnicze marzenie. W końcu!

O Paryżu napisano miliony słów. To miasto jest nieustannym natchnieniem dla wszelkiej maści artystów. To architektoniczne cudo. Stolica mody i wykwintnej kuchni, z niesamowitą historią w tle. To w końcu miasto miłości albo… ruchome święto – jak napisał o nim Ernest Hemingway. – Jakbym miała określić fenomen Paryża to przychodzi mi do głowy jedno słowo – energia – zastanawia się Angelique. – Nie wiem na czym to polega, ale jest tutaj niesamowita energia, coś magicznego w powietrzu. Trudno to zdefiniować. Jakieś poczucie wolności i swobody. Co widać wszędzie, w architekturze, w wyglądzie i zachowaniu ludzi.
Nie przez przypadek Paryż jest stolicą mody i dobrego stylu.

Marzenie o podróży do Paryża Angelique nosiła w sobie od dawna. – Nigdy nie miałam okazji by wybrać się w tym kierunku, jak nie praca to inne plany i to marzenie ciągle czekało na swój moment – tłumaczy. – Dwie rzeczy zawsze pociągały mnie w Paryżu i nimi się chciałam zajmować. Oczywiście modą, projektowaniem, pragnęłam też zostać szefem kuchni i uczyć się w słynnej paryskiej szkole Le Cordon Bleu. 

Dwa dni to za mało by poznać dobrze stolicę Francji, ale można ten czas wykorzystać wyczerpująco. – W czasie pobytu nie korzystaliśmy z metra ani z komunikacji miejskiej. Szkoda mi było czasu i miejskiego pejzażu – mówi Angelique. – Zaliczyłam spory spacer z kilkoma atrakcjami po drodze. Była wieża Eiffla, Bastylia, Łuk Triumfalny,  des Champs-Elysees, okolice Luwru, rzeka, pozostałości po katedrze Notre Dame… nie sposób zobaczyć w tak krótkim czasie wszystkiego, choć tak bardzo się tego pragnie. 

Paryż jest architektonicznym fenomenem, zarówno zabytki jak i nowoczesne budowle takie jak stojąca przed wejściem do Luwru szklana piramida I.M. Pei czy industrialne Centrum Pompidou robią wrażenie. – Jestem zachwycona architekturą tego miasta. Te wszystkie kamienice, uliczki, place… – wymienia Angelique. – Szczecin przypomina układem urbanistycznym stolicę Francji. Nie bez powodu nazywany jest „Paryżem Północy”. Gwiaździsty układ ulic, zieleń czy kamienice przypominają nieco francuską metropolię.

O Francuzach mówi się, że to dumny naród, że są aroganccy, z góry patrzą na innych i broń boże nie należy w ich obecności używać ich języka, jak się go dobrze nie zna.  – Nic bardziej mylnego – śmieje się Angelique.   – Już dawno nie spotkałam tak miłych i życzliwych ludzi. Nikt też nie wytykał mi moich marnych prób mówienia po francusku.  A tak na serio, to mili i bardzo pomocni ludzie, a kobiety są tu wyjątkowo piękne.

Ponoć, żeby być prawdziwą Francuzką, wystarczą dwie szminki i kochanek. Faktycznie jest coś w mieszkankach Francji, a szczególnie Paryża co czyni je wyjątkowymi. To pewien rodzaj nonszalancji i udawanego, czy też nie, dystansu do siebie i otoczenia. – Są przede wszystkim naturalne, wyglądają stylowo nawet w jeansach i podkoszulku, z niedbale związanymi włosami, bez makijażu albo z lekkim tylko podkreśleniem urody – mówi Angelique. – Zawsze gdziekolwiek jestem, przyglądam się ludziom. Lubię patrzeć na innych. W Paryżu zobaczyłam wiele pięknych osób, czasem w taki nieoczywisty sposób. To chyba ta energia, o której wspominałam, styl życia, same miasto.

Artystyczny duch Paryża przenika także jego mieszkańców, nawet tych, którzy nie zajmują się sztuką na co dzień. To miasto, gdzie stawia się na intelekt, styl, potrafi być bardzo romantyczne. Inspiruje od lat filmowców, samo francuskie kino jest bardzo charakterystyczne. – Tak, bardzo je lubię, ma swój klimat. Paryż inspiruje także amerykańskich twórców, czasem wysyłają do stolicy Francji swoich bohaterów – zauważa moja rozmówczyni. – Jesteśmy mocno związani ze Szczecinem, żeby z projektami wychodzić poza jego granice. Jednak kto wie co przyniesie przyszłość... na pewno jeszcze tu wrócę.

 

 
1( 134)
Styczeń'20
gajda